Kiedy więcej inwestorek na warszawskiej giełdzie?
Niewystarczające zasoby finansowe, ograniczenia czasowe, kultura oszczędzania i ostrożniejsze podejście do ryzyka - to główne przyczyny ciągle niewielkiej obecności kobiet na rynku kapitałowym
Kobiety z roku na rok stanowią coraz większą grupę inwestorów giełdowych. Według ostatniego ogólnopolskiego badania inwestorów ich udział w tym gronie wzrósł w 2014 r. do 17,4 proc. To znaczący skok w porównaniu z np. 2010 r., kiedy wynosił zaledwie 10,8 proc. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Po wgłębieniu się w dane sytuacja już tak dobrze nie wygląda. Bardzo mała jest bowiem dynamika tych zmian - w ciągu ostatnich pięciu wynosiła średnio 1,65 proc. rocznie.
- Przy założeniu, że średni wzrost udziału systematycznie inwestujących na giełdzie kobiet utrzyma się na tym poziomie, będą one stanowiły 50 proc. wszystkich inwestujących dopiero w roku 2035. To stanowczo zbyt długi okres - ocenił Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa, podczas spotkania, które rozpoczęło w ubiegłym tygodniu serię szkoleń mających zachęcić panie do giełdowych inwestycji.
Według profesjonalistów związanych z rynkiem kapitałowym i biznesem ciągle niski udział kobiet w gronie Polaków inwestujących w akcje ma kilka przyczyn. Dr Iwona Sroka, prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, wiąże tę sytuację z m.in. z charakterystyczną dla Polski kulturą oszczędzania i inwestowania. - Nie mamy takiego urynkowienia gospodarki jak w Anglii, USA czy Australii i niewiele naszych oszczędności lokujemy w akcjach. Zwykle wybieramy bezpieczne lokaty bankowe. Inna sprawa to fakt, że kobiety, które często zarządzają budżetami domowymi, mają inną niż mężczyźni skłonność do ryzyka - mówi. Szefowa KDPW zastrzegła jednak, że przy odpowiedniej jego ocenie, na giełdzie wcale nie trzeba tracić.
Opinia dotycząca sposobu, w jaki oszczędzamy znajduje mocne potwierdzenie w danych. Według informacji Analiz Online, firmy monitorującej rynek inwestycyjny, na koniec września 2014 r. największy wpływ na przyrost oszczędności Polaków miały depozyty złotowe i walutowe, których udział w strukturze oszczędności gospodarstw domowych przekroczył 50 proc. Wartość depozytów wynosiła wówczas ponad 580 mld zł.
Inne ważne przyczyny ciągle niskiej, w porównaniu z mężczyznami, aktywności kobiet na giełdzie, to ograniczenia finansowe związane m.in. z tym, że wciąż często zarabiają mniej niż mężczyźni na porównywalnych stanowiskach, ograniczenia czasowe wynikające z łączenia pracy zawodowej i tej wykonywanej w domu, a także naturalne cechy, które powodują, że kobiety znacznie ostrożniej podejmują decyzje i inwestycje związane z wyższym ryzkiem.
- Chodzi o funkcję opiekuńczą, która powoduje, że w takich sytuacjach u kobiet włącza się czerwona lampka. Trzeba jednak zaznaczyć, że nasza skłonność do podejmowania ryzyka rośnie, jeśli jest poparta wiedzą, która dla kobiet bardzo się liczy. Im więcej wiemy, tym jesteśmy odważniejsze, odwaga idzie u nas w parze z racjonalnością - wskazała psycholog Maria Rotkiel, dodając, że przy takiej kombinacji kobiety mają duże możliwości poprawy bytu i zabezpieczenia finansowego przez samodzielne inwestycje.
Upowszechnianiu wiedzy o giełdzie ma służyć m.in. cykl szkoleń organizowanych w ramach programu edukacyjnego o inwestowaniu Akcjonariat Obywatelski, który w 2010 r. zainicjowało Ministerstwo Skarbu Państwa. Szkolenia trwające do czerwca odbędą się w czterech miastach: Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku.
- Tak jak w roku 2010, kiedy powstawał program Akcjonariat Obywatelski, podjęliśmy się zadania wyrównania szans na rynku kapitałowym pomiędzy inwestorami indywidualnymi a instytucjonalnymi, podobnie teraz chcielibyśmy podjąć wysiłek wzmocnienia udziału kobiet wśród inwestorów indywidualnych - poinformował Włodzimierz Karpiński.
Zaznaczył, że to nie pierwsze działania ministerstwa mające realnie wzmocnić obecność kobiet w biznesie. Przykładem może być duża reprezentacja pań w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Tam gdzie ma on większościowy udział lub sprawuje nadzór, 48 proc. przedstawicieli państwa w radach nadzorczych to kobiety.
Praktycy na co dzień związani z rynkiem kapitałowym wskazują tymczasem, że już po rozpoczęciu aktywnego inwestowania na giełdzie kobietom i mężczyznom inwestorom trudno przypisywać indywidualne cechy. Agata Gawin, zastępca dyrektora Domu Maklerskiego Raiffeisen, wskazała, że na rynku obecni są bowiem inwestorzy i inwestorki bardzo emocjonalni, ale też tacy, którzy niezależnie od płci chcą czuć się bardzo bezpiecznie i utrzymują zlecenia stop loss, czyli ograniczające straty, na absurdalnie niskim poziomie minus 1 proc.
- Nie wszystkie z nas muszą inwestować na giełdzie. Przez to, że inwestujemy, nie stajemy się lepsi, a jeśli nie, nie jesteśmy gorsi. Ale warto sięgać po wiedzę, spróbować i zobaczyć, co oznacza inwestowanie. To absolutnie frapująca część życia gospodarczego, dostarczająca dużo adrenaliny, ale też frustracji - dodała Agata Gawin, która z rynkiem kapitałowym związana jest od 1991 r.
Zaznaczyła, że w tym czasie wiele zmieniło się też w instytucjach powiązanych z giełdą. Kiedy sama zaczynała pracę, to pomijając księgowość, była jedyną kobietą w biurze. Teraz pań w biurach maklerskich jest nieporównanie więcej.
- Bardzo pozytywny jest też fakt, że portfelem o wartości powyżej 500 tys. zł. zarządza na giełdzie taki sam odsetek kobiet, jak i mężczyzn - dodała dr Iwona Sroka.
@RY1@i02/2015/057/i02.2015.057.000001200.806.jpg@RY2@
@RY1@i02/2015/057/i02.2015.057.000001200.807.jpg@RY2@
Kobiety wśród inwestorów
Małgorzata Kwiatkowska
malgorzata.kwiatkowska@infor.pl
Więcej odwagi i pewności siebie
@RY1@i02/2015/057/i02.2015.057.000001200.808.jpg@RY2@
Wojciech Topolnicki, wiceprezes zarządu Energa SA ds. strategii rozwoju
W wystąpieniu podczas konferencji wspomniał pan, że w Enerdze 60 proc. stanowisk menedżerskich zajmują kobiety. Czy to wynik jakichś specjalnych działań w spółce?
Nie było to wynikiem specjalnych zabiegów czy parytetów, z czego się bardzo cieszę. Jestem zresztą wielkim zwolennikiem zwiększania udziału kobiet w biznesie.
Czy są jakieś cechy, które wyróżniają kobiety, z którymi pan pracował?
Są przede wszystkim dużo bardziej szczegółowe niż mężczyźni. Dokładnie rozpoznają każdy problem i sprawę. Zarówno jako pracownicy przedsiębiorstw, ale też inwestorzy. Między innymi spotkania z kobietami reprezentującymi firmy inwestycyjne były jednymi z najtrudniejszych, jakie odbyłem w swoim życiu zawodowym. Przykładem może być spotkanie z szefową analityków banku Barings, jeszcze w czasie kiedy pracowałem w Polskiej Grupie Energetycznej, podczas oferty publicznej tej spółki. Nasza rozmowa trwała zaledwie godzinę, ale zostałem na niej niemal, mówiąc żartobliwie, przesłuchany. To była niezwykle inteligenta osoba. Patrząc na moje doświadczenia zawodowe miałbym dla kobiet jednak jedną radę. Chodzi o więcej odwagi i w pracy, i inwestycjach na własny rachunek.
Co dokładnie ma pan na myśli?
Kiedy mężczyzna aplikuje o wyższe stanowisko, zgłasza kandydaturę często na, mówiąc kolokwialnie, większym luzie, bez specjalnych starań o uzupełnienie umiejętności czy wiedzy. Za to kobiety zachowują się odwrotnie. Zakładają, że muszą wykazać wyższe kompetencje niż wymaga stanowisko, o które się starają. Myślę, że taka sytuacja to kwestia m.in. kultury, w jakiej dorastaliśmy, co na szczęście z biegiem czasu się zmienia. Na dodatek, kiedy dochodzi do rozmowy o wynagrodzeniu, zwykle wyceniają swoją pracę niższej niż mężczyźni. To może być jedna z ważniejszych przyczyn wciąż utrzymujących się dysproporcji w pensjach kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach. Osobiście uważam, że takie różnice na niekorzyść kobiet nie mają prawa mieć miejsca. Kobiety muszą zwiększyć wiarę w siebie, bo kompetencji, inteligencji i umiejętności na pewno im nie brakuje.
@RY1@i02/2015/057/i02.2015.057.000001200.809.jpg@RY2@
@RY1@i02/2015/057/i02.2015.057.000001200.110.gif@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu