Branża transportowa prosi o pomoc i grozi protestem
Transport
Uprzejmie prosimy o podjęcie przez polski rząd zdecydowanych i szybkich działań w związku z eskalacją protekcjonistycznych działań rządu Niemiec, godzących w europejskie procesy gospodarcze, w tym w fundamentalną unijną zasadę swobody przepływu towarów i usług. Negatywne skutki niemieckiego postępowania mogą się okazać katastrofalne dla naszej branży i niekorzystne dla całej polskiej gospodarki - apeluje Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. Z podobnym apelem do szefowej rządu wystąpił Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska.
Wszystko z powodu niemieckich przepisów o płacy minimalnej, które weszły w życie z początkiem roku. Obowiązują także pracowników firm zagranicznych w czasie wykonywania przez nich pracy na terenie Niemiec. Według niemieckich organów stawka minimalnego wynagrodzenia w wysokości 8,5 euro za godzinę jest wiążąca także dla kierowców firm transportowych. Żaden z polskich przewoźników nie spełnia tych kryteriów. Za złamanie przepisów grożą sankcje w wysokości do 500 tys. euro, a za niedopełnienie wymogów formalnych wynikających z ustawy - kara do 30 tys. euro.
- Realne jest zaprzestanie wykonywania przewozów do, z i przez terytorium Niemiec. Obarczone są one bowiem zbyt dużym ryzykiem ze względu na wysokość możliwych kar w nie do końca jasnym stanie prawnym - ostrzega Maciej Wroński. Przypomina, że wartość wykonywanych przez polskich przedsiębiorców przewozów drogowych w 2013 r. (z przejazdem przez Niemcy) wyniosła 16,08 mld zł. To ok. 70 proc. wszystkich przewozów drogowych realizowanych przez nasze firmy transportowe.
- Wartość przewozów morskich, kolejowych i lotniczych realizowanych przez polskie firmy na całym świecie wyniosła w tym czasie 8,7 mld zł, czyli połowę mniej - dodaje Maciej Wroński.
23 grudnia 2014 r. minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak skierowała pisma do komisarzy Elżbiety Bieńkowskiej, Violety Bulc i Marianne Thyssen, zwracające uwagę na potencjalnie negatywny wpływ tych przepisów na europejski rynek przewozów drogowych. Jednak zdaniem przedsiębiorców to za mało. - Minister spraw zagranicznych powinien natychmiast wezwać niemieckiego ambasadora w Warszawie, a polski rząd - wystosować oficjalny protest i zamiast występować do komisarzy, interweniować u przewodniczącego Komisji Europejskiej - wylicza Maciej Wroński.
- Jeśli nie uda się załatwić sprawy na poziomie KE, wówczas rząd powinien wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości - wtóruje mu Jan Buczek.
Na razie o protestach zaczęli mówić przewoźnicy. Niektóre stowarzyszenia zachęcały już nawet, by w ramach protestu blokować granicę.
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu