Terminal może na siebie zarabiać
BIZNES Usługi dodatkowe to wciąż jeszcze szansa na wyróżnienie się sklepu na tle konkurencji, a co za tym idzie, na zwiększenie dochodów. Szczególnie gdy coraz trudniej walczyć o klienta asortymentem
Są wakacje, trwają Światowe Dni Młodzieży i w kraju gościmy setki tysięcy przyjezdnych z zagranicy - pielgrzymów, turystów i naszych rodzimych emigrantów, którzy przyjechali odwiedzić rodziny. Polska ma zresztą coraz lepszą pozycję na turystycznej mapie świata. W zeszłym roku, według szacunków Ministerstwa Sportu i Turystyki, nasz kraj odwiedziło ponad 16,7 mln zagranicznych gości. To o 4,5 proc. więcej niż w 2014 r. Zdaniem ekspertów ten trend utrzyma się w kolejnych latach. Dla hoteli to sygnał, że powinny szykować dodatkowe pokoje, a dla sklepów, że powinny dostosować swoją ofertę do potrzeb gości, którzy lubią płatności bezgotówkowe, do tego we własnej walucie. W zeszłym roku cudzoziemcy zostawili u nas 37,7 mld zł, czyli o 6,4 więcej niż rok wcześniej.
Sklep jak minikantor
Dodatkowe usługi to dodatkowe wpływy dla placówki handlowej czy usługowej. Jest jednak jeden warunek - trzeba dysponować terminalem płatniczym. Dzięki niemu można np. zaoferować usługę DCC (Dynamic Currency Conversion), potocznie zwaną minikantorem. Polega ona na tym, że terminal sam rozpoznaje zagraniczną kartę płatniczą i proponuje rozliczenie transakcji w walucie karty, podpowiadając sprzedawcy krok po kroku, jak przeprowadzić całą operację. Klient wie, że nie przepłaca, a sklep nie dość, że zyskuje na prestiżu, to jeszcze zarabia, pobierając prowizję od transakcji - średnio 1 proc. jej wartości. Stawka zależy oczywiście od liczby operacji przeprowadzanych w skali miesiąca.
- Dla sprzedawcy jest istotne to, że usługa jest uruchamiana bezpłatnie i szybko. Wystarczy podpisać aneks do umowy, którą agent rozliczeniowy dostarczy za pośrednictwem swojego przedstawiciela handlowego, pocztą, kurierem lub drogą e-mailową. Od tego momentu w ciągu 2-3 dni jest instalowana zdalnie na terminalu sklepu - tłumaczy Kamila Kaliszyk, dyrektor ds. rozwoju rynku i akceptacji kart płatniczych w polskim oddziale MasterCard Europe.
Na krótki czas wdrożenia usługi wskazują też inni eksperci, podkreślając, że to również przekłada się na coraz większe zainteresowanie nią ze strony handlowców. - Liczba aktywacji usługi DCC wzrosła o 28 proc. w ubiegłym roku i o 20 proc. w tym roku - mówi Olga Małecka, marketing manager First Data, właściciela marki Polcard.
Bankomat przy kasie
O ile DCC to usługa pożyteczna dla obcokrajowców albo naszych rodaków mieszkających za granicą, dla krajowych turystów magnesem może być cash back. Szczególnie, że rynek bankomatów w Polsce wciąż jest słabiej rozwinięty niż na Zachodzie. Na 1 mln mieszkańców przypada ich dwa razy mniej niż wynosi średnia w UE. Cash back to usługa pozwalająca wypłacać klientom gotówkę ze sklepowej kasy przy płaceniu za zakupy kartą płatniczą. Dotychczas maksymalna kwota wynosiła 300 zł, ostatnio MasterCard podniósł limit do 500 zł.
O tym, że w tej usłudze tkwi potencjał świadczą dane NBP. W całym ubiegłym roku klienci dzięki niej wypłacili ze sklepowych kas 816 mln zł, o 54 proc. więcej niż rok wcześniej. Przeprowadzili w sumie 7,85 mln transakcji - o 66 proc. więcej niż w 2014 r. W I kwartale tego roku liczba wypłat wzrosła o kolejnych kilka procent. Coraz więcej klientów wie o takiej możliwości, przybywa też miejsc, gdzie można to zrobić. Na koniec I kw. 2016 r. było ich 94,7 tys., o ponad 18 proc. więcej niż rok wcześniej. Cash back jest już dostępny w co czwartej placówce handlowej akceptującej karty.
W okresie wakacji na usłudze skorzystają zwłaszcza sklepy w mniejszych miejscowościach, gdzie o bankomat trudno. Mają więc szansę pozyskać nie tylko nowych klientów, ale i zwiększyć lojalność dotychczasowych. Mogą dzięki temu podnieść obroty, bo wartość zakupów powiększa się o kwotę wypłaty. Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt - sprzedawca wypłacając klientom większe kwoty, może ograniczyć ryzyko i koszty związane z obsługą gotówki, np. transportem do banku na koniec dnia.
Do tego, co ważne, detalista nie ponosi żadnych dodatkowych opłat z tytułu tego, że klient wypłaca pieniądze podczas zakupów. Otrzymuje natomiast jeszcze prowizję od 50 groszy do 1 zł.
- W naszym przypadku liczba aktywacji usługi wzrosła o 26 procent w ubiegłym roku i o 15 proc. w tym roku - mówi Olga Małecka.
Usługa cash back wkracza też do sklepów internetowych. E - handlowcy mogą ją zaoferować swoim klientom, przystępując do szwedzkiego programu Refunder. Jego organizator otrzymuje prowizję za każdy zarejestrowany za jego pośrednictwem zakup, którą dzieli się po połowie z klientem. Prowizja brutto, którą płaci e-sklep, wynosi od 1 do 20 proc. Co daje przystąpienie do programu handlowcom działającym w sieci. Mogą liczyć na większą liczbę powracających klientów i na zwiększoną ich skłonność do kupowania, skoro wiedzą, że część z pieniędzy, które wydadzą w sklepie, wróci na ich konto. Z danych Refundera wynika, że wartość zamówienia klientów korzystających z programu rośnie od 30 do 50 proc. w stosunku do tych, które robili wcześniej. Usługę może zaimplementować każdy sklep. Wystarczy, że ma system zliczania zakupów w czasie rzeczywistym.
- Koszt przystąpienia do systemu wyliczany jest indywidualnie dla każdego sklepu i zależy od wielkości placówki, jej obrotów, liczby użytkowników czy potencjału rozwoju. Przyjmuje się, że nie przekracza 500 zł - wyjaśnia Ewa Lotta-Wojtasik z Refundera, która dodaje jednocześnie, że dołączenie sklepu nie wiąże się z ryzykiem. W razie zwrotu towar sklep otrzymuje prowizję, którą wypłacił za jego zakup.
Być na topie i zarobić
Na DCC i cash back usługi dodatkowe jednak się nie kończą. Do najbardziej popularnych należy doładowanie telefonów. Właściciel sklepu czerpie przychód z prowizji przekazywanej przez operatora sieci komórkowej - średnio jest to 3-5 proc. Skala prowizji zależy od limitu, jaki trzeba osiągnąć w skali miesiąca na doładowaniach. Usługa ta ma obecnie największe powodzenie w punktach niedaleko szkół i w salonikach prasowych.
Inną popularną usługą jest przyjmowanie płatności mobilnych BLIK. Ta daje z kolei oszczędności, bo sprzedawca płaci niższą prowizję niż od pozostałych transakcji bezgotówkowych. Do tego przedsiębiorca zyskuje nowy segment klientów podążających za nowinkami technologicznymi.
Wreszcie można rozważyć przyjmowanie opłat za rachunki, np. za energię elektryczną, gaz, usługi telekomunikacyjne. To dobre rozwiązanie dla tych placówek, w pobliżu których nie ma poczty. Sklep zarabia na prowizji, która wynosi 1-2 zł za rachunek.
Terminal może posłużyć do wdrożenia w sklepie Paybacku - największego programu lojalnościowego i przyznawania klientom punktów za wizyty czy tworzenia dla nich indywidualnej oferty. Co istotne, nie zawsze wymaga to użycia dodatkowego urządzenia, bo płatność kartą i punkty naliczane są na jednym terminalu.
Siła korzyści usług dodatkowych tkwi w tym, że wystarczy terminal płatniczy, aby je uruchomić. Usługi wybiera się przy podpisywaniu umowy lub później poprzez aneksowanie. Uruchamiane są zdalnie - natychmiast po przetworzeniu dokumentów przez agenta rozliczeniowego. Trwa to zazwyczaj 24-48 godzin. Zanim jednak zostaną wdrożone w sklepie, warto przygotować personel, aby potrafił obsłużyć nowe rozwiązania, ale też aktywnie je polecał klientom. Szkolenia organizowane są przez agentów rozliczeniowych. Oni też dostarczają materiały, takie jak plakaty czy naklejki informujące o tym, że określone usługi są dostępne w placówce. Ważne, aby umieścić je w widocznych miejscach.
Eksperci dodają, że w związku z rosnącą sprzedażą usług dodatkowych są one już w stanie pokryć miesięczne koszty korzystania z terminala do obsługi kart.
Miesięczne opłaty związane z terminalem POS
Posiadanie terminala płatniczego w placówce jest warunkiem koniecznym do wdrożenia usług dodatkowych. Wiąże się to oczywiście z wydatkiem, który jednak na przestrzeni ostatnich lat spadł o kilkadziesiąt procent.
20-60 zł - kosztuje dzierżawa urządzenia stacjonarnego lub przenośnego,
0,5 proc. - tyle wynosi opłata prowizyjna od każdej przeprowadzonej transakcji dla średniej wielkości sklepu.
Dodatkowym kosztem może być opłata za dostęp do internetu. Koszt zależy od indywidualnych negocjacji z operatorem. Coraz częściej jednak przy terminalu stacjonarnym internet jest już ujęty w opłacie za dzierżawę.
@RY1@i02/2016/143/i02.2016.143.13000010a.801(c).jpg@RY2@
Z gotówką i bez
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu