Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksportowe pole minowe

27 czerwca 2018

HANDEL Brexit może wpędzić większą liczbę brytyjskich firm w niewypłacalność i bankructwa - oceniają ubezpieczyciele należności

Czarny scenariusz związany z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE zakłada również wyrzucenie Zjednoczonego Królestwa ze strefy wolnego handlu. Analitycy Euler Hermes, firmy zajmującej się ubezpieczaniem należności, są zdania, że bez wolnego handlu po 2019 r. kraj wpadnie w recesję. Nawet jeśli uda się wynegocjować nową umowę z UE, to i tak trzeba się liczyć z wyższymi kosztami finansowania, odpływem inwestycji i załamaniem brytyjskiego eksportu.

Według Tomasza Starusa, członka zarządu ds. oceny ryzyka w Euler Hermes, będzie to rzutować na potencjalne straty i wyniki brytyjskich firm. - Spadek brytyjskiego PKB czy kłopoty z finansowaniem zapewne negatywnie wpłyną na obroty i marże brytyjskich firm oraz wzrost liczby ich upadłości o blisko 1500 przedsiębiorstw rocznie w stosunku do dotychczasowych prognoz 20,3 tys. bankructw rocznie - wylicza Starus.

Co to oznacza dla polskich przedsiębiorcówl Według EH straty bezpośrednie i pośrednie w polskich firmach mogą sięgnąć 700 mln euro. Głównie w eksporcie żywności, bo to najważniejszy towar sprzedawany na Wyspy.

Tomasz Starus mówi, że polscy przedsiębiorcy na razie zachowują spokój. Wyraźnie co prawda wzrosła wartość zleceń windykacyjnych wobec brytyjskich kontrahentów (o jedną trzecią w porównaniu z II kw. 2015 r.), ale nie jest to efekt Brexitu, tylko niewielkiego pogorszenia koniunktury w Wielkiej Brytanii. - Jak na razie nie zaobserwowaliśmy nerwowych reakcji ze strony polskich przedsiębiorców, np. nagłego wzrostu liczby zamawianych raportów handlowych o brytyjskich odbiorcach - przyznaje Starus. Jego zdaniem wynika to z tego, że w ostatnich latach gospodarka brytyjska charakteryzowała się dobrym tempem wzrostu, lepszym od średniej unijnej, co pociągało za sobą wzrost obrotów handlowych także z Polską. Wzrost eksportu do Wielkiej Brytanii nie wiązał się dotąd z większym ryzykiem handlowym.

Podobne obserwacje ma Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający w Atradius Credit Insurance. Jak mówi, na razie jest jeszcze za wcześnie, aby zaobserwować wzrost zapytań w związku z wynikiem referendum. Ale z tego samego względu można się spodziewać większej liczby upadłości w Wielkiej Brytanii. Zapotrzebowanie na raporty handlowe na temat brytyjskich firm będzie więc rosło. Według niego współpraca z Brytyjczykami i bez Brexitu nie należała do najłatwiejszych - już w kwietniu Wielka Brytania miała relatywnie duży udział opóźnionych i nieściągalnych płatności. Niemal 45 proc. transakcji udzielonych z odroczonym terminem płatności regulowanych jest tutaj z opóźnieniem.

- Wynik ten jest najwyższym wśród innych krajów Europy Zachodniej, przekracza też średnią dla regionu, która wyniosła 39 proc. Z kolei wskaźnik cyklu regulowania należności DSO (Days Sales Outstanding), czyli długość oczekiwania przedsiębiorcy na realizację płatności, w Wielkiej Brytanii również jest na wysokim poziomie - wynosi obecnie 59 dni, podczas gdy w Niemczech są to 33 dni - daje przykład dyrektor Atradiusa.

Atradius na razie nie zakłada cięć w limitach kredytowych (czyli wartości transakcji, które może ubezpieczać) w polskim handlu z Brytyjczykami. Żadnych zmian nie przewiduje też obecnie Euler Hermes. ©?

@RY1@i02/2016/128/i02.2016.128.00000080a.802.jpg@RY2@

Drogo zapłacimy za kaprysy Zjednoczonego Królestwa

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.