Dziennik Gazeta Prawana logo

Faktoring już dla jednej faktury

14 listopada 2017

Mikroprzedsiębiorstwa, bardziej niż inne firmy, są narażone na utratę płynności finansowej. Nie muszą jednak zaciągać kredytu, by przetrwać, gdy należne płatności się spóźniają. Ile zapłacą faktorowi?

Ze względu na skalę działania mikrofirmom trudno jest konkurować na rynku ceną. Pozostaje więc walczenie o kontrahentów dłuższymi terminami płatności, co może rodzić problemy z regulowaniem bieżących zobowiązań, związanych z wypłatą pensji, zapłaceniem podatków, składek ZUS czy faktur wystawionych przez dostawców. Do niedawna usługi faktoringowe, polegające na wykupie nieprzeterminowanych wierzytelności przedsiębiorcy za określony procent ich wartości, były zarezerwowane tylko dla największych graczy. Z czasem firmy faktoringowe otworzyły się na małe i średniej wielkości podmioty, a od tego roku mamy do czynienia z prawdziwym wysypem ofert dla sektora mikro.

Dziś również mali przedsiębiorcy mogą liczyć na szybki dostęp do pieniędzy bez konieczności zaciągania pożyczki. Choć to niejedyna zaleta współpracy z firmą faktoringową. Dzięki opiece faktora dłużnicy zaczynają być stale monitorowani, co często działa na nich mobilizująco, a wierzycielowi pozwala zawczasu reagować na zagrożenia. W pakiecie jest też windykacja. - Jeśli kondycja finansowa kontrahenta naszego klienta pogarsza się, od razu informujemy go o tym, doradzając przy okazji rozwiązanie, które pozwoli uniknąć w przyszłości kłopotów. Może być nim na przykład przejście na płatności gotówkowe lub skrócenie terminów regulowania należności - informuje Agnieszka Szalast, dyrektor sprzedaży w SME Solutions.

Cena ryzyka

Firmy specjalizujące się w mikrofaktoringu nie kryją, że zaoferowanie takiego produktu wiąże się z wyższym ryzykiem. Kontrahenci mikroprzedsiębiorstw pozwalają sobie bowiem na większe opóźnienia w płatnościach faktur, niż ma to miejsce w stosunku do większych podmiotów. Z badań wynika, że ponad połowa mikro, małych i średnich firm otrzymuje zapłatę w terminie do 30 dni po dacie płatności faktury, a co ósma czeka na pieniądze nawet 60 dni.

Powodem jest oczywiście mniejsza siła przebicia małych przedsiębiorstw. Ma to swoje odzwierciedlenie w cenie produktu, która jest znacząco wyższa niż w przypadku usługi oferowanej większym czy nawet średnim firmom. Duzi przedsiębiorcy płacą prowizję na poziomie 1,6-1,8 proc. za 30 dni finansowania faktury. W przypadku firm średniej wielkości jest to 2-2,5 proc. Sektor mikro musi liczyć się z opłatą na poziomie przynajmniej 3-3,5 proc.

W takiej wysokości prowizja obowiązuje na przykład w spółce ProEquity, która nalicza 0,1 proc. wartości faktury brutto za każdy dzień kalendarzowy finansowania. Należność jest naliczana do dnia zaksięgowania płatności od dłużnika. Do 3,5 proc. prowizja wynosi też w Bibby Financial Services.

W firmie Finiata usługa kosztuje 4 zł + VAT za każde 100 zł na fakturze, za każde 30 dni okresu finansowania. Jeśli wcześniej ustalony termin okaże się zbyt krótki, można go przedłużyć nawet do 120 dni, przy czym 14 dni karencji jest bezpłatne. - Dodatkowo bezpłatnie oferowane są podstawowe działania związane z uruchomieniem finansowania, m. in. rozpatrzenie wniosku, czy przeprowadzenie analizy kredytowej - wyjaśnia Greg Micyk, prezes Finiata, i dodaje, że firma przygotowała promocyjną ofertę nawet z 50-proc. zniżką dla firm, które zadeklarują przekazanie minimum 80 tys. zł brutto do faktoringu miesięcznie.

W SME Solutions prowizja od faktury opłaconej w terminie wynosi 3-5 proc.

Na tym jednak opłaty, z którymi muszą liczyć się mikroprzedsiębiorcy, nie kończą się. Bywa, że dodatkowo muszą zapłacić za windykację należności - kolejne 4-6 proc. od faktury.

80-90 proc. zaliczki

Wyższe opłaty to niejedyna różnica między faktoringiem dla dużych i mikrofirm. Widać ją też w wysokości zaliczki wypłacanej za fakturę. Z reguły wynosi ona 80 proc. wartości. Duże przedsiębiorstwa mogą liczyć na wypłatę 90 proc., a niekiedy nawet 100 proc. wierzytelności.

- Bywa, że jesteśmy skłonni mikroprzedsiębiorcy wypłacić zaliczkę równą 90 proc. wartości faktury. Ma to jednak miejsce tylko w przypadku tych klientów, którzy mają w naszej ocenie wiarygodnych dłużników - podkreśla Hubert Czajowski ze spółki ProEquity.

Pozostała kwota trafia na rachunek mikroprzedsiębiorcy dopiero po zapłacie należności przez dłużnika. Oczywiście pomniejszona o prowizje i opłaty należne faktorowi.

Poza tym faktoring proponowany mikroprzedsiębiorstwom jest najczęściej z regresem. To oznacza, że ryzyko transakcyjne pozostaje po stronie dostawcy faktury. - Wystąpimy do naszego klienta o zwrot pieniędzy, których nie zapłacił jego dłużnik, w sytuacji gdy okaże się, że jest on niewypłacalny. Uznajemy wówczas bowiem, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd, czyli mamy do czynienia z nierzetelnym mikroprzedsiębiorcą - wyjaśnia Hubert Czajowski.

Są firmy faktoringowe, które ubezpieczają należności z faktur.

W takiej sytuacji w ramach opłaty faktor obejmuje transakcje handlowe ubezpieczeniem na wypadek niewypłacalności kontrahenta, dając tym samym przedsiębiorcom możliwość zabezpieczenia przed ryzykiem windykacyjnym.

- Klienci mają możliwość również skorzystania z faktoringu z regresem, jeśli nie mamy możliwości objęcia odbiorcy polisą ubezpieczeniową. W takiej sytuacji, jeżeli kontrahent nie zapłaci do 30 dni po terminie, nie musimy zwracać się do klienta z regresem, a możemy prowadzić windykację z kosztem prowizji od sukcesu ok. 4-6 proc. My negocjujemy spłatę, a klient dalej korzysta z udostępnionych środków - dodaje Agnieszka Szalast, podkreślając jednocześnie, że z doświadczenia wie, że zabezpieczenie należności jest kluczowe w zarządzaniu ryzykiem nawet w małej firmie.

Faktor weryfikuje

- Nasz system bierze pod uwagę ponad 10 tys. różnych danych o kliencie, takich jak przedmiot działalności, informacje dostępne w różnego rodzaju rejestrach i różnych bazach danych oraz dane finansowe. Dane są przetwarzane przez system tak, aby wykluczyć potencjalne wyłudzenia. Oczywiście patrzymy też na historię współpracy naszego klienta z innym podmiotami - wylicza Greg Micyk.

Firmy faktoringowe podkreślają jednak, że bardziej niż swojego klienta prześwietlają jego dłużników. To od nich bowiem będą ściągać pieniądze z faktury, na podstawie której udzielono finansowania klientowi.

- Dlatego, o ile w przypadku dostawcy faktury nie ma dla nas znaczenia, jak długo taka firma działa na rynku, o tyle w przypadku odbiorców wymagamy przynajmniej sześciomiesięcznej historii. Dodatkowo sprawdzamy ich rzetelność i wiarygodność, czy nie zalegają z płatnościami względem innych kontrahentów - wymienia Agnieszka Szalast.

Ponieważ weryfikowani są przede wszystkim dłużnicy, samego mikroprzedsiębiorcę obowiązuje uproszczona procedura. Do tego nie musi pojawiać się osobiście w firmie udzielającej faktoringu, bo te dopuszczają załatwienie procedury online. Wystarczy wypełnić i wysłać formularz zamieszczony na stronie firmy udzielającej faktoringu. Oprócz tego trzeba dołączyć dokumenty rejestrowe, podać NIP, czasem też elektroniczną kopię ostatniego przelewu na ZUS oraz dołączyć faktury przeznaczone do finansowania. Dzięki temu, że wszystko odbywa się online, decyzja o przydzieleniu finansowania zapada nawet w 24 godziny. Choć w większości przypadków trwa to 48-72 godziny, bywa, że przedsiębiorca musi czekać nawet tydzień. Kolejny dzień lub dwa zajmuje wypłata pieniędzy.

- Choć pierwszy kontakt z przedsiębiorcą jest e-mailowy lub telefoniczny, przesłanie dokumentów również często odbywa się online, to do podpisania umowy dochodzi podczas bezpośredniego spotkania. To oznacza, że nie wysyłamy dokumentów do podpisu kurierem, jak praktykuje to duża część naszej konkurencji - wyjaśnia Wioletta Zabłocka z Bibby Financial Services.

Dla kogo usługa

Jaka mikrofirma może liczyć na faktoring? Dziś już taka, która dopiero co powstała i poprzez tą usługę chce sfinansować swoją pierwszą fakturę. Co więcej, są już tacy faktorzy, którzy deklarują, że są zainteresowani współpracą z firmami, mogącymi przekazać pojedyncze faktury.

- Finansujemy relacje handlowe o obrocie miesięcznym od 5 tys. zł. Kwota maksymalna wynosi do 300 tys. zł - tłumaczy Agnieszka Szalast. Z kolei ProEquity odmawia finansowania faktur na kwotę mniejszą niż 20 tys. zł z terminem płatności krótszym niż 14 dni. - Poza tym jeśli dłużnikiem jest nieznana firma, finansujemy faktury do 50 tys. zł. W przypadku pozostałych nie stawiamy limitu - dodaje Hubert Czajowski.

W Finiacie klienci zazwyczaj posiadają limity w przedziale od 10 tys. zł do 200 tys. zł. Firma deklaruje jednak, że wyższe kwoty też są możliwe, jednak wymaga to dodatkowej oceny przez analityków. - Kontrahenci naszych klientów nie są informowani o tym, że ich dostawca korzysta z zewnętrznego finansowania. Faktura jest płacona bezpośrednio na konto dostawcy, a nie Finiaty. Po otrzymaniu zapłaty dostawca zwraca nam zaliczkę - tłumaczy Greg Micyk.

Z kolei Bibby Financial Services przyznaje limit finansowania faktur na poziomie 70-300 tys. zł miesięcznie. - Preferujemy też cykliczną, długotrwałą współpracę. Dlatego finansowanie pojedynczej faktury w naszym przypadku nie wchodzi w grę - dodaje Wioletta Zabłocka.

@RY1@i02/2017/220/i02.2017.220.130000100.801(c).jpg@RY2@

Rozwój rynku

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.