Dziennik Gazeta Prawana logo

Banki nie chcą płacić rachunków za SKOK

20 września 2017

Jedenasta upadłość w systemie spółdzielczych kas skłoniła przedstawicieli branży do działania. Dołożyli już 4 mld zł do restrukturyzacji i mówią "dość"

Związek Banków Polskich wystąpił do Ministerstwa Finansów i Komitetu Stabilności Finansowej o zmianę sposobu finansowania upadłości spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. - Banki nie chcą więcej płacić na SKOK-i - deklaruje Jerzy Bańka, wiceprezes ZBP.

"Niezbędny jest powrót do dyskusji na temat sposobu finansowania procesu upadłościowego i wypłaty gwarantowanych depozytów zgromadzonych w tych podmiotach przez banki, a także niemożności zaliczania wpłat na Bankowy Fundusz Gwarancyjny do kosztów uzyskania przychodu. Są to kwestie niezwykle istotne z punktu widzenia stabilności oraz bezpieczeństwa sektora finansowego" - uważa ZBP. Według związku na spółdzielcze kasy poszło dotąd 4,2 mld zł środków Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, które pochodziły z sektora bankowego.

Jak wynika z opublikowanego właśnie sprawozdania z działalności BFG za 2016 r., w minionych trzech latach na wypłaty gwarancyjne fundusz przeznaczył niecałe 3,7 mld zł. 97 proc. tej kwoty pochodziło z tzw. funduszu pomocowego BFG, który był zasilany z pieniędzy sektora finansowego (kilkanaście lat temu wpłat dokonywał również bank centralny). Jesienią ubiegłego roku weszła w życie nowa ustawa o BFG. W związku z tym fundusz pomocowy został przekształcony w fundusz gwarancyjny banków. Jego wartość w końcu ubiegłego roku wynosiła 9,8 mld zł. Dla porównania w funduszu gwarancyjnym kas było niecałe 31,8 mln zł.

Jerzy Bańka w rozmowie z DGP mówi, że główny postulat sektora bankowego to rezygnacja z obowiązującej dziś możliwości przesuwania pieniędzy między funduszami gwarancyjnymi banków i SKOK-ów. - To prowadzi do pokusy nadużycia. Kasy, wiedząc, że w przypadku upadłości ich klienci mają takie same gwarancje, jak klienci banków, mogą oferować bardziej atrakcyjne depozyty i kredyty - mówi wiceprezes ZBP.

Skąd w takim razie mogłyby pochodzić pieniądze dla klientów upadających kas? - To zupełnie inny problem. Ale pewne rozwiązania istnieją: jest np. możliwość zaciągania przez BFG pożyczek w Narodowym Banku Polskim czy zasilenia z budżetu - wskazuje Jerzy Bańka.

W latach 2014-2016 zbankrutowało siedem spółdzielczych kas. Największa była upadłość SKOK Wołomin, którego członkowie mieli depozyty o wartości 2,7 mld zł. Od początku tego roku Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła działalność i wystąpiła o ogłoszenie upadłości kolejnych czterech kas, w których zgromadzone były depozyty o wartości przekraczającej 700 mln zł. Ostatni taki przypadek przyniósł ubiegły tydzień - upadła SKOK Wybrzeże, gdzie niespełna 16 tys. osób trzymało niemal 130 mln zł.

"Co do zasady, proces restrukturyzacji i upadłości SKOK powinien być finansowany ze środków innych niż te, które zostały zgromadzone przez klientów banków w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym na poczet gwarantowania ich depozytów" - utrzymuje Związek Banków Polskich.

W kilku przypadkach BFG udzielał pomocy bankom, które zgodziły się przejmować SKOK-i będące w tarapatach. Łączną wartość dotacji dla PKO BP, Pekao i Alior Banku (ten ostatni otrzymał pomoc trzykrotnie, gdyż zaangażował się w ratowanie trzech kas) do końca 2016 r. wyniosła prawie 460 mln zł. Na przejęcia SKOK-ów w kłopotach zgodziły się również Śląski Bank Spółdzielczy "Silesia" oraz ING Bank Śląski. BFG nie informował dotąd o uzgodnieniu wsparcia dla nich.

@RY1@i02/2017/182/i02.2017.182.000001200.801(c).jpg@RY2@

BFG skąd pieniądze na wypłatę depozytów gwarantowanych w SKOK

Łukasz Wilkowicz

lukasz.wilkowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.