Kto zarabia i kto może zarobić na wypożyczaniu rowerów
Rynek, wart obecnie 100-120 mln zł rocznie, jest chłonny jak gąbka i - według ekspertów - zagospodarowany w zaledwie ok. 20 proc. Jest miejsce dla nowatorskich pomysłów
Na całym świecie rower staje się coraz bardziej popularnym środkiem komunikacji. Moda na rowery już od kilku sezonów utrzymuje się także w Polsce. Wiedzą o tym samorządy i firmy zajmujące się wypożyczaniem sprzętu. Bo zamiast inwestować w własny jednoślad, można go równie dobrze wypożyczyć.
Według raportu firmy doradczej PwC wypożyczalnie rowerów miejskich, obok raczkującego jeszcze w Polsce car-sharingu czy społecznościowych usług noclegowych, to jeden z trendów dynamicznie rozwijającej się ekonomii współdzielenia. Eksperci szacują, że globalny przychód generowany przez ekonomię współdzielenia w pięciu kluczowych sektorach sięgnie w 2025 r. 335 mld dol. Rynek jest na tyle chłonny, że jest się o co bić.
Jak mówi nam Piotr Kochanecki, ekspert PwC, największym na świecie potencjałem w zakresie wypożyczania rowerów mogą pochwalić się Chiny. W kraju czerwonego smoka, operuje aż 9 na 10 największych na świecie systemów wypożyczania rowerów. - Największy z nich, w mieście Wuhan, dysponuje ok. 90 tys. rowerów - dodaje Kochanecki. Rynek chiński oferuje też najwięcej systemów i koncepcji bike sharingu - w ramach samego Szanghaju działa ich aż 450, a według szacunków rządu chińskiego w sumie w kraju jest ich ok. 280 tys. Jak zaznacza ekspert PwC, rywalizują one szczególnie w zakresie nowinek technicznych. Najbardziej zaawansowane z nich oferują m.in. możliwość pozostawienia wypożyczonych rowerów w dowolnym miejscu miasta (nie tylko na stacji) oraz dokładne lokalizowanie dostępnych rowerów z pomocą aplikacji mobilnych. - Przykład Chin pokazuje doskonale, że na rynku wciąż jest miejsce dla najbardziej innowacyjnych firm, w szczególności takich, które potrafią zaoferować klientom ciekawe rozwiązania lub całkowicie nowe podejście do sposobu wypożyczania rowerów - podkreśla Kochanecki.
Europejskim liderem pod tym względem jest Paryż, który dysponuje ok. 24 tys. rowerów dostępnych dla mieszkańców i turystów. W Polsce rynek wypożyczalni rowerów miejskich rozwija się prężnie od 2010 r. Według szacunków wartość tego sektora w ubiegłym roku wyniosła 100-120 mln zł. - Liderem jest u nas firma Nextbike z ok. 84-proc. udziałem w całym krajowym rynku. Z ponad 20 systemami - łącznie z warszawskim Veturilo - i ponad 6 tys. rowerów zostawia konkurencję daleko w tyle - zaznacza ekspert PwC.
Firma działa na niemieckiej licencji Nextbike GmbH, dlatego większość sprzętu i oprogramowania ściągana jest z centrali, natomiast w Polsce zamawiane są niektóre części i usługi. Spółka posiada ok. 10 tys. rowerów, którymi można jeździć m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Katowicach, Gliwicach, Białymstoku, Radomiu, Legnicy czy Lublinie. - Podstawowym źródłem naszych przychodów są umowy z samorządami - mówi Marek Pogorzelski, rzecznik prasowy Nextbike. - Umowy z miastami wyglądają różnie zazwyczaj jesteśmy jednak odpowiedzialni za utrzymanie systemu, w tym serwis rowerów i ich alokację, czyli przewożenie z przepełnionych do pustych stacji - dodaje Pogorzelski. By system usług działał sprawnie, Nextbike współpracuje z lokalnymi podwykonawcami.
- Jest ich kilku na terenie całego kraju, z większością współpracujemy od kilku lat i właściwie stali się oni niemalże częścią naszej firmy - podkreśla rzecznik. W tworzenie systemu angażują się nie tylko samorządy. Nextbike współpracuje również z podmiotami prywatnymi, takimi jak centra handlowe, biurowce czy osiedla. Te mogą sponsorować np. jedną stację i kilka rowerów. W zamian otrzymują stację rowerową przed swoimi obiektami nazwaną tak jak chcą oraz zazwyczaj rowery z ich reklamami. - Tym samym takie podmioty partycypują w kosztach miejskiego systemu - zaznacza Pogorzelski. Pod względem takiego sponsoringu rekordzistą są Katowice, gdzie aż jedna trzecia stacji finansowana jest przez prywatne i państwowe firmy.
Nextbike ma jednak konkurencję na polskim rynku. Około 16 proc. udziału w systemie wypożyczalni rowerowych należy do BikeU z francuskiej Grupy Egis, która jest obecna w ponad 100 krajach na świecie. W Polsce spółka zarządza czterema systemami wypożyczania, wśród nich także krakowskim Wavelo. W sumie firma funkcjonuje w 14 miastach, m.in. w Bydgoszczy, Szczecinie, Bielsku-Białej. - Kraków wyróżnia się na tym tle, gdyż jest pierwszym miastem, które wprowadza rowery czwartej generacji, w pełni zautomatyzowane, i robi to w systemie koncesyjnym, zamiast klasycznego przetargu publicznego, co pozwala na duże oszczędności - podkreśla Marcin Jeż, dyrektor ds. inwestycji i rozwoju w BikeU.
BikeU ma ośmioletnią koncesję na zarządzanie i utrzymanie sieci wypożyczalni, więc spółka bierze na siebie ryzyko finansowe związane z awariami czy kradzieżami, ale jednocześ-nie trafiają do niej zyski. Do miasta trafiają wpływy z reklam umieszczanych na rowerach. Cały system Wavelo będzie w symbolicznym stopniu dotowany z miejskich funduszy (złotówka za rower) - dodaje Jeż.
Wśród zagranicznych gigantów w grze uczestniczy polski gracz - Arkus&Romet z Romet Rental Systems. Firma obsługuje już miejskie systemy w Rzeszowie, Toruniu i w Siedlcach. - Romet, który po zakupie "WIM System", rzeszowskiego producenta i operatora wypożyczalni, wszedł na rynek rowerów miejskich stosunkowo niedawno, planuje dalsze poszerzanie swojej sieci miast i rozwój istniejących wypożyczalni - wskazuje Kochanecki. Polska firma chce umożliwić wypożyczanie rowerów innych niż typowo miejskie. Do swojej oferty Romet chce wprowadzić rowery trekkingowe, szosowe, dziecięce, MTB, a nawet elektryczne.
Większa część rynku systemów wypożyczania rowerów jest już zagospodarowana, bo większość polskich miast takie usługi już oferuje. Szansa na zaistnienie w tej przestrzeni nadal jednak istnieje. Wiele miast, m.in. Gdańsk, czeka na uruchomienie swojego systemu. Co więcej, ekspert PwC wskazuje, że spory potencjał dla firm drzemie w miastach do 200 tys. mieszkańców oraz mniejszych, szczególnie tych turystycznych, które dopiero planują wdrożenie systemu wypożyczalni rowerów miejskich.
Według Tomasza Wojtkiewicza, prezesa zarządu Nextbike Polska, jak dotąd zagospodarowane zostało jedynie ok. 20 proc. potencjału rynku. Firmy zajmujące się tym biznesem mają więc pole do popisu. - Wzrostu rynku można się spodziewać także w zakresie rozwoju już istniejących systemów poprzez budowę nowych stacji, usprawnianie obecnego systemu czy też oferowanie w jego ramach dodatkowych opcji - mówi DGP Piotr Kochanecki z PwC.
@RY1@i02/2017/142/i02.2017.142.13000020a.801.jpg@RY2@
Aleksandra Gruszczyńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu