Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Możemy mieć giełdę towarową, ale nadzór nie chce

17 lipca 2017

KNF od 2010 r. nie może podjąć decyzji w sprawie WGT. Czy chodzi o to, żeby konkurencji nie miała GPW?

- Co dwa miesiące dostajemy od KNF pismo, że postępowanie zostało przedłużone. I tak od pięciu lat. Gdyby odmówiono nam zezwolenia, to wiedzielibyśmy, jakie są wobec nas zastrzeżenia. Moglibyśmy je usunąć i złożyć wniosek ponownie. A tak jesteśmy zablokowani - mówi Artur Żur, prezes WGT.

Nadzór donosi, sąd karze

Polski Rynek Terminowy (PRT), spółka ze 100-proc. udziałem WGT, wniosek o zezwolenie na prowadzenie rynku regulowanego złożyła w 2010 r. Uwzględnianie uwag komisji zajęło rok. Procedura się zakończyła, a ostatnim etapem poprzedzającym decyzję KNF miało być sprawdzenie, czy przeciw WGT nie toczą się żadne postępowania związane z naruszeniem prawa obowiązującego na rynku kapitałowym.

Równolegle w KNF następowała zmiana władzy - w październiku 2011 r. jej szefem w miejsce Stanisława Kluzy został Andrzej Jakubiak. Po kilku miesiącach w prokuraturze wylądowało zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Komisja oskarżyła zarząd WGT o prowadzenie rynku regulowanego bez wymaganej licencji. Prokuratura postępowanie początkowo umorzyła, ale po odwołaniu KNF akt oskarżenia w 2014 r. ostatecznie trafił do sądu. Artur Żur i Michał Jerzak (z zarządu WGT odszedł w 2013 r.) zostali uznani za winnych i skazani na 20 tys. zł grzywny. W kwietniu tego roku, po rozprawie w sądzie okręgowym, orzeczenie stało się prawomocne. Podstawą wyroku jest ekspertyza sporządzona na zlecenie KNF przez biegłego.

- Ta ekspertyza jest absurdalna. Nie mogliśmy prowadzić rynku regulowanego, skoro z definicji rynek staje się regulowany z chwilą uzyskania zezwolenia. Jak tylko otrzymamy pisemne uzasadnienie wyroku, złożymy w sprawie biegłego zawiadomienie do prokuratury. Jestem przekonany, że uda nam się doprowadzić do ponownego rozpatrzenia sprawy - mówi Artur Żur, który jest także prezesem ubiegającej się o licencję firmy PRT.

Ale nawet sądowy wyrok i kolejna zmiana na stanowisku szefa KNF - w październiku 2016 r. Jakubiaka zastąpił Marek Chrzanowski - nie zmieniła nastawienia komisji.

Milczał Tusk, milczy administracja Trumpa

W sprawie przedłużającego się postępowania WGT pisała do kancelarii premiera Donalda Tuska, ale bez reakcji. Na razie nie odezwało się także Biuro Interwencyjnej Pomocy Prawnej (powszechnie znane jako "Duda Pomoc") przy prezydencie Andrzeju Dudzie, do którego też trafiła skarga WGT. Milczy także administracja prezydenta USA Donalda Trumpa.

WGT szuka rozwiązania swojego problemu także za Atlantykiem, bo to Amerykanie wyłożyli pieniądze na powstanie firmy. Konkretnie - na początku lat 90. przysłali do Polski 300 tys. ton kukurydzy. Za pieniądze z jej sprzedaży Ministerstwo Rolnictwa założyło Fundację na rzecz Giełdy Zbożowo-Paszowej. W 1995 r. fundacja, z pomocą specjalistów z Chicago Board of Trade, uruchomiła Warszawską Giełdę Towarową (później nazwę skrócono do WGT, żeby słowem "giełda" nie narażać się KNF).

Amerykańskiego kapitału wystarczyło jeszcze na napisanie ustawy o giełdach towarowych i domach składowych. W ten sposób powstały podwaliny pod rynek towarowy z prawdziwego zdarzenia, na którym nie tylko możliwy byłby handel płodami rolnymi na wielką skalę, lecz także zabezpieczanie się przed niekorzystnymi zmianami cen dla farmerów i odbiorców ich produktów. W USA z takich instrumentów uczestnicy rynku korzystają od 150 lat.

Chrapkę na uruchomienie handlu towarami rolnymi ma kontrolowana przez państwo GPW, która ma na rynku pozycję monopolistyczną. Teza, że KNF blokuje WGT, by tego monopolu nie naruszać, wydaje się absurdalna. Bo czym może zagrozić opływającemu w kapitał krajowemu gigantowi spółka zatrudniająca trzy osoby, której roczne przychody nie przekraczają 100 tys. zł?

Sobolewski bliski przejęcia WGT

W trudnym legislacyjnym otoczeniu, w jakim praktycznie od początku znajduje się WGT, firmie udało się kilka rzeczy. W styczniu 1999 r., cztery miesiące przed GPW, uruchomiła handel kontraktami terminowymi na waluty. Ściągnęła na swój parkiet Fimat (dziś Newedge), największą na świecie firmę, trudniącą się utrzymywaniem płynności na rynkach instrumentów pochodnych. Przekonała do działania na swoim parkiecie dużych krajowych brokerów - biuro maklerskie PKO BP czy DM BOŚ. Dwa lata później na WGT można było w systemie elektronicznym handlować towarami rolnymi.

- Na WGT wiedzą, jak takie rzeczy się robi. Czy takie same kompetencje ma GPW? Można mieć wątpliwości - ocenia jeden z uczestników rynku kapitałowego.

W 2008 r. GPW była bliska przejęcia WGT. Do prasy wyciekł list intencyjny w tej sprawie, podpisany przez ówczesnego prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego. Transakcji przypięto polityczne tło, bo 48 proc. akcji WGT kontrolował Zbigniew Komorowski z rodziną, polityk PSL i właściciel produkującej jogurty Bakomy. A wicepremierem w ówczesnym rządzie PO-PSL był Waldemar Pawlak. Wcześniej przez cztery lata (2001-2005) Pawlak prezesował WGT, a Komorowski zasiadał w radzie nadzorczej. To Pawlak przekształcił WGT z nomenklaturowej spółki, w której pracę znajdowali krewni i znajomi polityków PSL, w sprawnie funkcjonującą firmę - ściął zatrudnienie, wprowadzał nowe produkty. Od uzgodnionej przez Sobolewskiego transakcji odcięła się rada nadzorcza GPW. Pomysł upadł.

Rynek działa bez licencji

Biznesowe drogi obydwu firm jeszcze raz się przecięły rok później, gdy Deutsche Boerse starała się o przejęcie kontroli nad GPW. Na rozmowy do Frankfurtu jeździli także przedstawiciele WGT, bo Niemcy mieli plan, żeby jednocześnie rozkręcić w Warszawie rynek terminowy. Ostatecznie jednak Ministerstwo Skarbu zdecydowało się sprzedać mniejszościowy pakiet akcji GPW w ofercie publicznej.

Skazana na samodzielność WGT złożyła wniosek do KNF. W miejsce Komorowskiego największym akcjonariuszem spółki został Piotr Kochanek, który ma za sobą pracę na giełdach towarowych w USA. Do Polski trafił w latach 90. Wspólnie z bratem są właścicielami firmy DMK, która małym i średnim przedsiębiorstwom pomaga zabezpieczać się przez ryzykiem walutowym. DMK jest w tej samej sytuacji co WGT - stara się o zezwolenie na prowadzenie działalności maklerskiej, ale także w tej sprawie KNF nie jest w stanie podjąć decyzji.

Brak licencji znacznie ogranicza skalę działania WGT, ale rynek wciąż funkcjonuje. Przez ostatnie lata firma pracowała nad udoskonalaniem systemu informatycznego, który - jak zapewnia Artur Żur - jest w pełni dostosowany do obecnych regulacji. WGT ma inwestorów gotowych wyłożyć pieniądze na dokapitalizowanie firmy.

- W ciągu kilku miesięcy od otrzymania licencji jesteśmy w stanie wielokrotnie zwiększyć skalę działania - deklaruje prezes.

@RY1@i02/2017/136/i02.2017.136.00000150a.801.jpg@RY2@

fot. Piotr Augustyniak/Agencja Gazeta

Firma, której prezesem w przeszłości był premier Pawlak, chciałaby uruchomić na szeroką skalę obrót instrumentami pochodnymi na waluty i towary rolne

Tomasz Jóźwik

tomasz.jozwik@infro.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.