Biznes obawia się ryzyka
Tomasz Danis*: Możemy budować gospodarkę bez zwracania uwagi na start-upy. Tyle że rzesza młodych ludzi, którzy mogliby budować innowacyjne biznesy, skończy w usługach
Jakich zwrotów inwestorzy prywatni oczekują po inwestycjach w start-upy?
Każda inwestycja to indywidualny przypadek. Patrząc szerzej na rynek, można powiedzieć, że w przypadku wejść w biznes na początkowym etapie rozwoju, w razie sukcesu oczekiwany jest zwykle przynajmniej 5-10-krotny zwrot zainwestowanych pieniędzy w perspektywie kilku lat. W przypadku spektakularnego sukcesu rynkowego, co łatwe nie jest, zwroty te są wielokrotnie wyższe.
O ile w ogóle będzie jakiś sukces.
Start-upy to faktycznie ryzykowne inwestycje, ale ważne, aby umieć skalkulować to ryzyko. W Polsce instytucjonalne inwestowanie w takie początkujące biznesy dopiero się rozwija i jego efekty zobaczymy dopiero za jakiś czas.
Czy w takim razie warto mocno zwiększać wsparcie dla start-upów?
Możemy oczywiście budować gospodarkę bez zwracania na nie uwagi. Tyle że rzesza młodych ludzi, którzy mogliby budować innowacyjne biznesy, skończy w usługach lub korporacjach albo wyjdzie z Polski, aby realizować swoje pomysły. A wtedy efektywność naszej gospodarki będzie rosła wolniej. Duże firmy, a szczególnie korporacje, potrzebują innowacji, często przychodzących właśnie z zewnątrz. Rozwiązaniem jest kupno gotowych projektów od małych, dynamicznych spółek. Rośnie też grupa młodych ludzi, która chce budować coś samodzielnie i ma na to pomysł. I najważniejsze, że zaczyna te pomysły wprowadzać w życie. Sądzę, że korzyści, jakie start-upy długofalowo mogą dać gospodarce, warte są większych pieniędzy.
Na razie głównie państwowych.
W pierwszym funduszu PFR będzie ok. 800 mln zł, co wcale nie jest jakąś ogromną kwotą. Za tyle można zbudować dwa duże centra handlowe. A przynajmniej połowę z nich budżet odzyska przez podatki i inne daniny. Na tym etapie zaangażowanie państwa w budowę systemu finansowania start-upów jest bardzo ważne, bo polski prywatny biznes jeszcze boi się ryzyka i dopiero uczy inwestowania w start-upy. Teraz zyskujemy szansę, że za kilka lat powstanie u nas sprawny system wsparcia dla początkujących biznesów. A najlepsze start-upy przejdą na kolejny poziom i dalej będą z powodzeniem szukać finansowania i wsparcia.
Jak taki dopływ gotówki wpłynie na polski rynek start-upów?
Spodziewam się większej konkurencji inwestorów o najlepsze projekty, przez co ich wyceny będą rosły. Skróci się ścieżka, jaką start-upy będą musiały pokonać, aby sięgnąć po finansowanie. Ogromną rolę do odegrania w dobrym wykorzystaniu wsparcia będą mieli zarządzający tymi pieniędzmi; zarówno na poziomie PFR, jak i samych wybranych funduszy. Trzeba zadbać, aby założyciele mieli poczucie odpowiedzialności takie, jakby to były ich własne pieniądze.
, partner w MCI Capital i zarządzający funduszem Internet Ventures, który powstał z udziałem Krajowego Funduszu Kapitałowego, poprzednika PFR Ventures
Rozmawiały: Małgorzata Kwiatkowska, Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu