Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dane przekute na miliardy wartości

28 czerwca 2018

Wyceny największych spółek z branży fintech, czyli firm niebankowych działających na styku finansów i technologii informatycznych, idą już w dziesiątki miliardów dolarów

PayPal czy Ant Financial są wyceniane na kwoty rzędu 60 mld dol. - mówił w czasie panelu "Ile wart jest fintech? Spojrzenie oczami inwestorów" Tomasz Czechowicz, prezes giełdowego MCI Capital, funduszu private equity. PaylPal to serwis, wśród którego założycieli był Elon Musk, twórca Tesli. Umożliwia on dokonywanie szybkich transferów pomiędzy użytkownikami. Pozwala na opłacanie transakcji dokonywanych na Ebayu - największej platformie aukcji internetowych na świecie. Ant Financial jest chińską odpowiedzią na PayPal. Obsługuje płatności w serwisie Alibaba.

- Polskie firmy fintechowe Deloitte wyceniał w ub.r. na 860 mln euro - przypomniał Loukas Notopoulus, prezes Vivus Finance, firmy oferującej pożyczki on-line. PayU startował jako klon PayPalu obsługujący polskie Allegro. Obecnie to firma działająca na kilkunastu rynkach w Azji, Europie Środkowej, ale także w Ameryce Łacińskiej czy w Afryce.

- Start-upy rozlicza się z tempa wzrostu. Podam przykład: w e-commerce spożywczym, dla Tesco najważniejszy jest wynik EBITDA. My też jesteśmy obecni w tym segmencie poprzez Frisco.pl ale dla nas decydujący jest wzrost. Stać nas więc na kilka lat inwestycji - mówił Tomasz Czechowicz.

Co decyduje o wartości fintechów? - Najwyższe wyceny mają ci, którzy mają bezpośredni dostęp do klienta, bo to właśnie na styku z ostatecznym klientem marże są najwyższe. Albo ci, którzy oferują specyficzne usługi: np. są w stanie dostarczyć klientowi pieniądze w sobotę wieczorem, kiedy on bardzo ich potrzebuje, a w tradycyjnych instytucjach nie da się pożyczyć - mówił Kazimierz Stańczak, partner w firmie konsultingowej Bain & Company.

Zaznaczył, że na wycenę ma wpływ również to, ile wartości jest widzimy w ułatwieniach, jakie tego typu firmy tworzą. - Ile bylibyśmy gotowi zapłacić np. za aplikację pozwalającą śledzić lot samolotem żony czy córki? - pytał retorycznie. Obecnie tego typu aplikacje w większości są darmowe. Za korzystanie z nich płacimy swoimi danymi.

Najwięcej tego typu danych mają giganci technologiczni, jak Apple czy Google. - Za ile lat będziemy mówić o świecie bez bankowości, nie wiem. Ale mogę sobie wyobrazić taki świat. Technologia zrobi rewolucję, z jakiej nie zdajemy sobie jeszcze sprawy. Mogą to zrobić właśnie takie firmy, jak Google czy Apple. Bankowość - jak dzisiaj ją rozumiemy - stanie się tylko "back-endem" - oceniał Notopoulus. Oznaczałoby to, że bankom pozostanie rozliczanie transakcji i dostarczanie produktów jak depozyty czy kredyty, które swoim klientom oferowałyby inne firmy.

Zdaniem Tomasza Czechowicza mocne wejście w finanse ze strony firm takich, jak Google czy Apple najpierw nastąpi na największych rynkach - USA czy Chinach. - Polski w krótkim okresie ta ekspansjanie będzie dotyczyć. W związku z tym my będziemy mieli czas na to, by zastanowić się nad przyszłością - mówił ekspert.

Inaczej na sprawę patrzyli przedstawiciele branży bankowej. - Zmiany faktycznie dotkną bankowość detaliczną, ona jest najbardziej narażona. Dużo trudniej fintechom będzie jednak zaznaczyć obecność w bankowości korporacyjnej czy prywatnej, czyli w zarządzaniu aktywami. To są o wiele bardziej skomplikowane sfery, które wymagają indywidualnego podejścia - argumentował Adam Niewiński, wiceprezes Banku Pekao. I dodawał: - Bankowość będzie podgryzana, ale pamiętajmy, że to banki mają kluczową dla gospodarki funkcję kreacji pieniądza. Banki trudno też zastąpić, jeśli chodzi o ocenę ryzyka kredytowego. To nie odejdzie w ciągu kilku, kilkudziesięciu lat.

Bartosz Chytła, prezes Nest Banku, podkreślał z kolei, że wciąż 80 proc. młodych ludzi, żeby otworzyć rachunek, przychodzi do oddziałów.

- Trzeba pamiętać, że rozwój technologiczny w finansach to nie jest kwestia ostatnich lat. W bankowości z progresem mamy do czynienia cały czas - podkreślał Kazimierz Stańczak. Wymieniał, jak w kolejnych dekadach popularność zdobywały karty płatnicze, bankomaty. W latach 80. nowością była obsługa przez telefon. później serwisy internetowe, które przekształciły się w aplikacje mobilne. - Wspólną cechą jest zmniejszanie kosztów transakcyjnych - mówił partner w Bain & Company.

Uczestnicy dyskusji zastanawiali się nad przyszłością start-upów fintechowych. - Znaczna ich część zostanie wykupiona przez banki, choć w sferach, które są mniej regulowane, pozostaną też niezależne firmy - ocenił Kazimierz Stańczak.

- Banki podlegają dużym ograniczeniom, jeśli chodzi o regulacje. Fintechy są dużo bardziej elastyczne. Ale pojawia się pytanie, czy fintechy cieszą się odpowiednim poziomem zaufania klientów. Skoro tak, to są perspektywy efektu synergii. Warto podzielić się bankowym brandem i zwiększyć zaufanie klientów - mówił Bartosz Chytła. Zastrzegał jednak, że przejmowanie start-upów przez banki niesie ze sobą zagrożenia. - Przewagi konkurencyjne fintechów mogą zniknąć, gdy bank przejmie taką firmę i narzuci jej własną kulturę korporacyjną - zaznaczał.

@RY1@i02/2017/110/i02.2017.110.00000120a.801.jpg@RY2@

mat. prasowe

Jan Dajek

@RY1@i02/2017/110/i02.2017.110.00000120a.802.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/110/i02.2017.110.00000120a.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2017/110/i02.2017.110.00000120a.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.