Dziennik Gazeta Prawana logo

Słaby wybór i wysokie opłaty uderzają w inwestorów

27 czerwca 2018

Dekada okazała się zbyt krótkim okresem, aby fundusze polskich akcji odrobiły kryzysowe straty. Z 34 takich produktów wyceny w ciągu dekady poprawiły tylko dwa. Najlepszy o zaledwie 3,6 proc.

Na warszawskiej giełdzie zbliża się 10. już rocznica osiągnięcia przez indeks WIG najwyższego w historii poziomu. Stało się to dokładnie 6 lipca 2007 r. Potem inwestorzy nie cieszyli się już długo wysokimi notowaniami akcji. Światowy kryzys finansowy spowodował, że do początku 2009 r. indeks spadł o ponad 67 proc. do nieco ponad 22 tys. pkt. Po osiągnięciu tego minimum zaczął mozolnie odrabiać straty. Obecnie do wyrównania rekordu WIG brakuje ok. 11 proc.

- Polska gospodarka radzi sobie dobrze, a w konsekwencji powinny rosnąć wyniki spółek. Jeśli dodatkowo zmiany w systemie emerytalnym nie wyrwą się spod kontroli, nie uderzą w kursy na GPW, to jak najbardziej mamy szansę na wzrost indeksów i pobicie przez główny wskaźnik koniunktury na warszawskim parkiecie dotychczasowego rekordu. Ale trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi - ocenia Błażej Bogdziewicz, wiceprezes Caspar Asset Management.

Wiele zależy od napływu kapitału na giełdę od inwestorów zagranicznych i krajowych. Szczególnie ta druga grupa wciąż inwestuje w akcje bardzo ostrożnie.

Kryzys finansowy i załamanie notowań w Warszawie fatalnie odbiły się też na notowaniach wielu funduszy inwestycyjnych, które lokowały pieniądze w papierach z GPW. Spośród funduszy opierających się na polskich aktywach w najlepszej kondycji z kryzysu wyszły fundusze mieszane i stabilnego wzrostu, które w polskich akcjach trzymają tylko część portfela. Spośród 44 takich funduszy, które działają nieprzerwanie od lipca 2007 r., aż 31 poprawiło wyniki od czasu, kiedy WIG osiągnął rekord notowań. Wyceny ich jednostek (licząc na 25 maja 2017 r.) wzrosły o ok. 1 proc. do nawet 38 proc. W pozostałych 13 spadki wycen wyniosły od ok. 1 proc. do 43 proc.

Znacznie gorzej statystyka wygląda w funduszach akcji polskich. Z 34 takich produktów wyceny w ciągu dekady poprawiły tylko dwa. Najlepszy o zaledwie 3,6 proc. Specjaliści wskazują, że fundusze akcyjne skoncentrowane na polskich akcjach mają problemy z odrobieniem strat z czasu kryzysu z kilku powodów. - Na GPW nie jest wcale łatwo tak przemodelować portfel akcyjny, aby odrobić duże spadki. Nie jesteśmy zbyt rozbudowanym rynkiem z wieloma dobrymi spółkami z różnorodnych branż. W uzyskiwaniu ponadprzeciętnych stóp zwrotu pomaga wyłapywanie ciekawych, mniejszych firm, ale tu z kolei zdarzają się problemy z płynnością papierów, co także ogranicza wybór - tłumaczy Błażej Bogdziewicz.

Rozmówcy DGP z rynku kapitałowego wskazują też inną ważną przyczynę. Chodzi o opłaty pobierane od inwestorów, a przede wszystkim opłatę za zarządzanie. To wynagrodzenie dla towarzystwa za zarządzanie funduszem. Opłata jest liczona od wartości aktywów netto w danym dniu, przez co bezpośrednio wpływa na wycenę jednostek uczestnictwa. Według danych Analiz Online, firmy monitorującej rynek TFI, w funduszach akcji polskich opłaty za zarządzanie wynoszą średnio od ok. 3,5 do 4 proc.

- Jeżeli obecnie w funduszach akcji opłata za zarządzanie wynosi średnio ok. 4 proc. rocznie, a trzeba też doliczyć inne koszty to w ciągu dekady skumulowana opłata za zarządzanie powiększone o pozostałe koszty przekracza często ponad 50 proc. W funduszach, które zdecydowanie biją benchmark, czyli punkt odniesienia, takie wysokie opłaty mogą być uzasadnione, ale w funduszach, których wyniki nie odbiegają od rynku już raczej nie - przyznaje wiceprezes Caspar Asset Management. I zaznacza, że fundusze, które trzymają się blisko benchmarku, mają bardzo małą szansę na wygenerowanie wyniku, który uzasadniałby tak wysokie opłaty.

Wysokimi opłatami postanowiła zająć się Komisja Nadzoru Finansowego, która chce wprowadzenia maksymalnej wysokości wynagrodzenia stałego za zarządzanie funduszem inwestycyjnym otwartym oraz specjalistycznym funduszem inwestycyjnym otwartym. Niedawno zaproponowała branży i Ministerstwu Finansów, aby ograniczenie opłaty było wprowadzane stopniowo, a docelowe maksymalne 2 proc. wartości aktywów netto funduszu w skali roku zaczęło obowiązywać w 2022 r.

Takiemu rozwiązaniu mocno przeciwstawia się Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami, według której administracyjne ograniczenie grozi upadkiem części TFI i ograniczy płynność na naszym rynku kapitałowym. TFI wskazują przy okazji, że wysokie opłaty to skutek m.in. przyjętego w Polsce modelu dystrybucji, w którym pośrednicy sprzedający fundusze mają wysoki udział w pobieranych przez nie opłatach.

Poza inicjatywą KNF wpływ na obniżki opłat mogą mieć w dłuższym terminie nadchodzące zmiany w branży, a dokładnie spodziewana konsolidacja rynku. Nie jest wykluczone, że po zakupie przez PZU pakietu akcji Pekao, dojdzie też do integracji Pioneer Pekao TFI z TFI PZU. Zdaniem Pawła Surówki, prezesa PZU, takie połączenie pozwoli na obniżenie pobieranych przez towarzystwa opłat za zarządzanie. Chce w ten sposób zachęcić Polaków do inwestowania przez fundusze.

@RY1@i02/2017/106/i02.2017.106.21400020a.801(c).jpg@RY2@

NAJLEPSZE I NAJGORSZE WYNIKI FUNDUSZY INWESTUJĄCYCH W POLSKIE AKCJE

Małgorzata Furmańska

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.