Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Mieszkaniówka ostrzy sobie zęby na kolejne rekordy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

BUDOWNICTWO Deweloperzy chcą maksymalnie wykorzystać świetną koniunkturę i ogromny popyt na nowe mieszkania. Sprzyjają im niskie stopy procentowe

Duży skok na rynek szykuje m.in. Dom Development, jeden z największych krajowych deweloperów. Firma zamierza w roku 2017 wprowadzić w fazę realizacji około 3,6 tys. lokali, z czego około 2,2 tys. jeszcze w pierwszej połowie roku. To mniej więcej o 25 proc. więcej niż rok wcześniej. To odpowiedź spółki na wysoki popyt. Nie próżnuje też Atal, który od stycznia do połowy marca ruszył ze sprzedażą sześciu projektów na 730 lokali łącznie. W całym roku grupa Atal planuje uruchomienie 20 nowych projektów, które łącznie obejmą budowę około 3,58 tys. mieszkań. Z kolei Lokum Deweloper planuje wprowadzić do oferty w 2017 r. co najmniej 1,28 tys. mieszkań. Ponad 700 nowych mieszkań i domów pojawi się też w ofercie grupy Inpro.

Tym rozbudowanym planom trudno się dziwić. W branży panuje optymizm i oczekiwanie, że także w tym roku mieszkania będą się świetnie sprzedawać.

"W 2017 roku spodziewamy się kontynuacji korzystnych trendów z 2016 roku. Nadal sądzimy, że otoczenie rynkowe nam sprzyja i jedynie zjawiska o skali globalnej mogą być głównym potencjalnym źródłem spowolnienia rynku mieszkaniowego" - pisze w liście do akcjonariuszy Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.

W dużych miastach boom trwa

Według ustaleń firmy doradczej Reas w sześciu największych aglomeracjach w Polsce (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań, Łódź) w całym 2016 r. sprzedanych zostało prawie 62 tys. mieszkań. To o 20 proc. więcej niż w roku poprzednim, dotychczas najlepszym pod względem liczby zawartych transakcji. Wartość tych transakcji eksperci Reas szacują na 24,5 mld zł. Najbardziej, bo aż o 28 proc., wzrosła w 2016 roku sprzedaż we Wrocławiu. W Trójmieście i Warszawie była większa o 26 proc., a w Łodzi o 24 proc. W Krakowie wzrost wyniósł 5 proc., zaś w Poznaniu w porównaniu z 2015 r. sprzedaż w ogóle nie wzrosła.

- Dla porównania, w roku 2013, gdy nie działał żaden z rządowych programów wspierających sprzedaż, sprzedano w tych samych miastach około 36 tys. lokali - wskazuje Reas.

Zarobisz lepiej niż w banku

W ostatnich latach sprzedaż deweloperów wspierał rządowy program dopłat do kredytów Mieszkanie dla Młodych. Ale to niejedyna przyczyna ogromnego popytu na mieszkania. Sprzedawcy w salonach deweloperskich wciąż mają dużo pracy m.in. z powodu dużej elastyczności firm w kształtowaniu oferty i jej rozpiętości. Do tego dochodzi utrzymujący się na wysokim poziomie udział kupujących mieszkania w celach inwestycyjnych. W obu przypadkach decyzjom o zakupach sprzyjają stabilne ceny mieszkań oraz niskie stopy procentowe, dzięki czemu koszty kredytów są niskie, a rentowność najmu wypada bardzo atrakcyjnie np. na tle lokat bankowych. Bywają projekty, w których nawet połowa mieszkań sprzedaje się pod wynajem. A rentowność najmu w ostatnich latach w większości dużych miast spokojnie osiąga około 4-5 proc. w skali roku. O takim oprocentowaniu lokat w banku można na razie zapomnieć.

Stopy kiedyś jednak wzrosną

O dużym optymizmie deweloperów mogą świadczyć ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego, według którego branża w styczniu i lutym rozpoczęła budowę 13,9 tys. nowych mieszkań. To o 49 proc. więcej niż rok temu. Marcin Krasoń, analityk Home Broker, wskazuje, że jeszcze bardziej imponująco wygląda liczba pozwoleń na budowę, które otrzymały firmy budujące mieszkania. Dotyczyły one 21,3 tys. lokali, o 62 proc. więcej niż przed rokiem.

Specjaliści ostrzegają jednak, że świetna passa deweloperów na pewno nie będzie trwała wiecznie.

- Wprawdzie najbliższe kwartały powinny jeszcze być okresem niskich stóp, ale ich wzrost za jakiś czas wydaje się być nieunikniony. To może doprowadzić do spadku liczby chętnych na nowe mieszkania, na co deweloperzy będą musieli szybko zareagować, by nie zostać z rozpoczętymi budowami, na których potem nie znajdą chętnych - wskazuje Marcin Krasoń.

Obawy o stopy procentowe rosną wraz z powrotem inflacji do Polski. A wzrost cen po długiej deflacji daje o sobie coraz mocniej znać.

Reas w podsumowaniu 2016 r. u deweloperów podkreśla, że wzrost stóp procentowych w praktyce przełoży się nie tylko na spadek zdolności kredytowej klientów deweloperów, lecz także na niższą atrakcyjność inwestycji w mieszkania na wynajem. A to przyniesie stopniowy spadek popytu ze strony dwóch najważniejszych dotąd grup nabywców mieszkań deweloperskich. Z drugiej strony założenia nowego rządowego programu Mieszkanie Plus przesuną ciężar pomocy w segmencie mieszkaniowym w stronę najmu, co pośrednio może wpłynąć na decyzje zakupowe osób nabywających mieszkania inwestycyjnie. Takie transakcje według szacunków Reas mogły stanowić w 2016 roku nawet 30 proc. całej sprzedaży.

Kazimierz Kirejczyk, prezes Reas, ocenia, że kluczowe dla wyników sprzedaży w 2017 roku będzie zachowanie nabywców dokonujących zakupów w całości za gotówkę, czy to na własne potrzeby, czy w celach inwestycyjnych.

- Najprawdopodobniej obie te grupy będą nadal bardzo aktywne na rynku, zaś sprzedaż będzie niewiele niższa niż w 2016 roku. Spadek popytu ze strony indywidualnych nabywców powinien być w kolejnych dwóch latach częściowo rekompensowany zakupami dokonywanymi przez inwestorów instytucjonalnych - przewiduje.

Według szacunków Narodowego Banku Polskiego w 2016 r. w Gdańsku, Gdyni, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie oraz Wrocławiu kupiono nowe mieszkania za niemal 22,2 mld zł, z czego 14,2 mld zł pokryto gotówką.

@RY1@i02/2017/063/i02.2017.063.02100040e.801.jpg@RY2@

Małgorzata Kwiatkowska

malgorzata.kwiatkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.