Inflacja jedzie z nami
Na pytanie, dokąd pojadą Polacy, narzuca się jedna odpowiedź: tam, gdzie ich stać
Weronika nie wyobraża sobie nie pojechać nigdzie na wakacje. Nie wyobraża sobie również spędzenia ich w Polsce. Wyjątkiem była pandemia, ale wówczas odwołano loty i nie było wyjścia – pojechała więc nad Bałtyk. Teraz, gdy nie ma ograniczeń, to mało kusząca perspektywa, zwłaszcza kiedy smartfon wyświetla na zdjęciach wspomnienia z minionych lat – jak to było super na bezludnej wyspie nieopodal portugalskiego Faro, jak rekordowo grzało na Zakinthos w Grecji, jak trzeba było się opędzać od małp grasujących na tajskiej plaży.
– Przez trzy ostatnie lata regularnie lataliśmy całą rodziną do Grecji. Teraz czas na zmiany. Tym razem z córką, mężem i teściową obieramy jako kierunek Turcję. Późno się zdecydowaliśmy, bo dopiero w połowie czerwca, więc atrakcyjne oferty były już przebrane, a nam pasowała tylko pierwsza połowa lipca. Ludzie rezerwują wyjazdy wakacyjne i najwyraźniej nie oglądają się na inflację – uważa Weronika.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.