Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Naciski i uciążliwe kontrole zmuszają polskie firmy do otwierania placówek za granicą

15 listopada 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Hanna Stypułkowska-Goutierre: Stuprocentowe wypełnienie formalności wymaganych przy delegowaniu pracowników do Francji jest niemal niemożliwe z uwagi na ogrom wymagań do spełnienia

Od kiedy obserwuje pani zwiększone zainteresowanie polskich firm zakładaniem placówek we Francji?

W ramach praktyki w mojej kancelarii dostrzegam to mniej więcej od roku. W tym okresie zapytania dotyczące zakładania spółek, oddziałów czy filii na miejscu od firm, które do tej pory korzystały z możliwości delegowania pracowników do wykonywania usług za granicą, zaczęły napływać coraz częściej.

Czy możemy mówić, że to już pewien trend?

Myślę, że tak.

O zakładaniu spółek za granicą myślą tylko polskie firmy działające we Francji?

Nie tylko. Docierają do mnie sygnały, że podobna sytuacja ma miejsce również w innych krajach UE, m.in. w Niemczech, Belgii czy Holandii.

Jakie firmy się na to decydują?

Przede wszystkim duże i średnie przedsiębiorstwa, mniejsze na razie raczej się temu przypatrują. Działają one w różnych branżach, np. budowlanej, przemysłowej, monterskiej, informatycznej.

Co za tym stoi?

Przyczyn jest kilka. Coraz częściej rozważają możliwość założenia spółki bądź oddziału firmy, które dotychczas świadczyły usługi we Francji i mają dobre perspektywy. Jest to spowodowane tym, że z uwagi na ciągle zmieniające się przepisy i liczne formalności niejednokrotnie doświadczyły utrudnień w delegowaniu. Robią to więc, by mieć mniej kłopotów ze strony inspekcji francuskich. Nie bez znaczenia jest też to, że coraz bardziej wyrównują się koszty realizacji usług, zwłaszcza koszty pracy. W Polsce wynagrodzenia rosną, stopa życia jest coraz wyższa, a to również powoduje, że delegowanie nie jest już tak atrakcyjne jak zatrudnienie na miejscu. Jeszcze cztery-pięć lat temu takie rozwiązanie było za drogie dla polskich firm.

Czasami przedsiębiorcy zagraniczni muszą zatrudniać cały sztab ludzi tylko po to, by przygotować się lub sprostać kontrolom. Część z nich woli więc założyć placówkę na miejscu

Niewykluczone też, że na ten trend ma wpływ obecna polityka polskiego rządu. O ile bowiem przez wiele lat była ona nastawiona na napływ inwestycji do Polski, o tyle teraz rząd mówi firmom: szykujcie się na eksport, bo na rynku jest coraz ciaśniej. Zachęca więc do ekspansji zagranicznej. Widać to było też ostatnio m.in. w trakcie PAIH EXPO, I Forum Wsparcia Polskiego Biznesu za Granicą, które odbyło się 25 października. Wydarzenie to, promujące polski eksport oraz możliwości publicznego wsparcia firm w tym zakresie, cieszyło się ogromną popularnością wśród przedsiębiorców.

Mówiąc o utrudnieniach w delegowaniu i kłopotach polskich firm, ma pani na myśli uciążliwe kontrole francuskich inspekcji?

Jak najbardziej. I mam wrażenie, że na tym polu jest niestety coraz gorzej. Otóż żyjemy w czasach, gdy Francja nie jest dobrym uczniem, jeśli chodzi o przestrzeganie prawa unijnego. Prawo francuskie zawiera liczne bariery, które są stawiane zagranicznym, w tym polskim, przedsiębiorcom. Niestety niejednokrotnie – zarówno ze względów politycznych, jak i finansowych – pojawiają się też naciski na firmy, by zakładały placówki we Francji. Oczywiście kwestię tę bardzo trudno jest udowodnić.

Zauważmy, że jest to pewnego rodzaju paradoks, bo z jednej strony polskie firmy delegujące są cenione za rzetelność i dobrą jakość wykonywanych usług, z drugiej jednak w związku z dużą konkurencją na rynku zdarzają się też donosy, a ich efektem są zaostrzone kontrole. Oczywiście zdarzają też nadużycia ze strony polskich firm, ale szacuje się, że to dotyczy zaledwie 0,1 proc. spośród około 300 tys. polskich firm delegujących do Francji. Warto tu też podkreślić, że wprawdzie o kontrolach polskich firm mówi się najczęściej, ale to dlatego, że jest ich tam najwięcej spośród zagranicznych przedsiębiorców delegujących pracowników. Tymczasem kontrole uderzają nie tylko w nasze firmy, lecz także np. bułgarskie, rumuńskie, portugalskie.

Jak przebiegają takie kontrole?

Inspektorzy działają na zasadzie „jeśli szukasz, to znajdziesz”. A umówmy się, zawsze znajdzie się coś, do czego można się przyczepić – stuprocentowe wypełnienie formalności wymaganych przy delegowaniu pracowników do Francji jest niemal niemożliwe z uwagi na ogrom wymagań do spełnienia. Inspektorzy żądają od firm delegujących stosu dokumentów. Do tego w ramach zwalczania pracy nielegalnej kontrole są przeprowadzane bardzo często, np. w 2016 r. we Francji było ich aż 15 tys., z czego 75 proc. w sektorze budowlanym, i potrafią trwać nawet kilka tygodni. Efekt jest taki, że czasami przedsiębiorcy zagraniczni muszą zatrudniać cały sztab ludzi tylko po to, by sprostać kontrolom. A takich kosztów niewątpliwie nie powinni ponosić. Część z nich woli więc założyć placówkę na miejscu, niż ponosić ogromne koszty na obsługę kontroli i zmagać się z ich uciążliwościami oraz ryzykiem finansowym. I dlatego od lat polskie organizacje wspierające delegowanie jako formę mobilności pracy, w tym m.in. Polska Izba Przemysłowo-Handlowa, zabiegają, by Francja dawała firmom zagranicznym „prawo do pomyłki”, które funkcjonuje już w przepisach podatkowych, a pozwala nie nakładać kary w przypadku dopuszczenia się uchybienia po raz pierwszy.

O jakich karach mówimy?

Niedawno, bo 15 września tego roku, we Francji weszły w życie przepisy, które zaostrzyły dotychczasowe kary. Podwyższono grzywny za wykroczenia polegające np. na niedopełnieniu formalności związanych z delegowaniem z 2000 do 3000 euro za każde wykroczenie, jak np. brak wyznaczenia reprezentanta ds. kontroli, brak czy nienależyte wypełnienie formularza zgłoszeniowego do urzędu pracy. Jeśli tę kwotę przemnożymy przez liczbę pracowników delegowanych, to w grę może wchodzić niebagatelna suma. W razie recydywy kwotę tę się podwaja. W 2015 r. w sumie te kary przyniosły państwu francuskiemu 680 tys. euro! Poza tym od 2014 r. organy kontrolne mają prawo wymierzyć taką karę natychmiast, w trakcie kontroli, bez dodatkowego postępowania sądowego – co wcześniej nie było możliwe – a także zawiesić świadczenie usługi. I wreszcie płatność powinna nastąpić niezwłocznie.

Dlaczego założenie spółki we Francji może być lepszym rozwiązaniem niż delegowanie?

Delegowanie z zasady jest tymczasowe, jest również problem z zastępowaniem jednych pracowników delegowanych innymi. Poza tym zasada jest taka, że jeśli obrót danej firmy jest uzyskiwany głównie w państwie przyjmującym, to uznaje się, że jej działalność jest skierowana głownie na terytorium tego państwa, a zatem ma ona obowiązek założyć zakład na miejscu. Więc koniec końców, mimo korzystania z delegowania, polska firma może być do tego zmuszona. Zwłaszcza że kwestia ta jest źródłem sporów – inaczej interpretują ją organy francuskie, a inaczej robi to ZUS i urzędy skarbowe w Polsce. Efekt bywa taki, że firma opłaca podatki i składki na ubezpieczenia społeczne i w Polsce, i we Francji. Problem w tym, że nie zawsze dochodzi do porozumienia między państwami i np. po decyzji organów francuskich nt. zadomowienia działalności firmy podatki czy też składki w Polsce nie są zwracane. Obydwa państwa powołały wprawdzie komisje pojednawcze zarówno w sprawach ubezpieczeń społecznych, jak i podatkowych, ale w wielu przypadkach niestety nie dochodzą one do porozumienia. Zdarzało się nawet, że poszkodowana firma wskutek tego ogłaszała upadłość.

Z czym wiąże się założenie np. samodzielnej spółki we Francji?

Tak jak każdy inny podmiot prawa francuskiego oczywiście muszą one tu odprowadzać podatki i składki z prowadzonej działalności, w tym za pracowników. Oczywistą korzyścią jest to, że jest mniej kontroli, które w większej mierze są wymierzone w firmy zagraniczne. Dotychczasowi pracownicy delegowani zostają zatrudnieni na miejscu, na warunkach prawa francuskiego. Kosztuje to zresztą w sumie tyle samo, ile delegowanie, a może już nawet mniej, jeśli doliczymy koszty obsługi formalności przygotowawczych i kontroli. Francja także zachęca do tego, dając m.in. możliwość skorzystania z ulg składkowych w przypadku zatrudniania pracowników po najniższych stawkach. Zatrudnieni na miejscu mogą zaś skorzystać z ulg podatkowych przyznawanych w zależności od wielkości rodziny.

Ale czy w związku z założeniem firmy na miejscu nie trzeba podnieść cen usług? Czy przez to polskim przedsiębiorcom nie jest trudniej konkurować na rynku?

Może być tak, że koszt usługi będzie nieco wyższy, niemniej firmy muszą działać tak, by utrzymać konkurencyjność na rynku. Marże może będą mniejsze, ale za to będzie mniej kłopotów oraz większa wiarygodność wobec kontrahentów francuskich. Pamiętajmy przy tym, że konkurencja firm polskich opiera się na przewadze jakościowej, a nie cenowej. My mamy do sprzedania jakościowe usługi – to jedna z wizytówek Polski.

Czy nie jest to zatem początek końca dla tej formuły świadczenia usług w UE, jaką jest delegowanie pracowników?

Delegowanie nie zaginie. To bowiem istotny element unijnej mobilności pracy, który przyczynia się do wzrostu PKB. Francuzi przecież też delegują. Niemniej jednak dla Polski może to być duża strata budżetowa.

Czy Francja już przygotowywuje się do implementacji zmian w dyrektywie podstawowej o delegowaniu?

W 2014 r. były dyskusje na temat dyrektywy wdrożeniowej. We Francji ustawa SAVARY z lipca 2014 r. weszła w życie, zanim dyrektywa została przyjęta. Teraz znowu we Francji mówi się dużo o konieczności zaostrzenia przepisów w związku z implementacją nowej dyrektywy. Teoretycznie przez dwa lata trwa okres przejściowy i w tym okresie nie ma takiej możliwości. Ale nie wykluczam, że Francuzi uprzedzą wdrożenie obecnej dyrektywy przed 2020 r. chociażby poprzez zaostrzenie grzywien i kar, jakie już nastąpiło.©

Hanna Stypułkowska-Goutierre partner zarządzający w HSG Avocats, prezes honorowy Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej we Francji, prezes zrzeszenia polskich izb handlowych za granicą Polchambers

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.