Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Związkowcy bronią prezesa JSW

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Daniel Ozon , szef Jastrzębskiej Spółki Węglowej, może zostać w czwartek odwołany – twierdzą rozmówcy DGP

Rada nadzorcza JSW została zwołana w trybie pilnym. Jednym z punktów są zmiany w zarządzie. Jak wynika z informacji DGP, chodzi o zwolnienie szefa spółki Daniela Ozona. Powodem mają być wyniki audytu, który zleciło Ministerstwo Energii.

Dotarliśmy do stenogramu z poprzedniego posiedzenia rady, na którym wyniki kontroli zostały przedstawione. Zapytaliśmy również przewodniczącą rady nadzorczej JSW Halinę Buk o planowane zmiany w zarządzie. Odpowiedziała, że przed posiedzeniem niczego nie będzie komentować.

Audytorzy twierdzą, że w 2017 r. wydano 135 mln zł na awaryjne zakupy. JSW twierdzi, że było to zaledwie ok. 20 mln zł. „Mamy rozbieżne dane” – mówił Andrzej Burski, dyrektor departamentu kontroli i audytu w resorcie energii, który kierował audytem.

Biuro prasowe ministerstwa napisało: „Wnioski z audytu są rozpatrywane na bieżąco przez radę nadzorczą, która jest informowana o wszelkich postępach i wynikach kontroli”.

Jak się dowiadujemy w swoich źródłach, prawnicy JSW podważą audyt i swoje wnioski zamierzają wysłać nie tylko do resortu, ale m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego czy koordynatora służb Mariusza Kamińskiego. Nasi rozmówcy uważają, że audyt i chęć odwołania Ozona są spowodowane tym, iż minister Krzysztof Tchórzewski chciał pieniędzmi z funduszu stabilizacyjnego JSW (rezerwa na gorsze czasy, ok. 1,5 mld zł) zasilić budowę elektrowni Ostrołęka C. Ale obwarowania umowy na to nie pozwalają. Miał też chcieć, by JSW kupiła od PGNiG za ok. 100 mln zł pakiet akcji spółki Polimex Mostostal, na co zarząd się nie zgodził.

O napięciu między JSW a resortem zaczęto głośno mówić w czerwcu, gdy na konferencji o planach rozwoju JSW w Brukseli nie pojawili się przedstawiciele PiS, a przyszli ci z PO i europoseł Jerzy Buzek, i komisarz Elżbieta Bieńkowska.

Dymisja Ozona może być trudna – „S” zagroziła protestami i wycofaniem poparcia na Śląsku dla wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego w wyborach w 2019 r. do Parlamentu Europejskiego.

Wydaje się jednak, że Ozon i tak odejdzie. – Straciłem zaufanie do pracowników instytucji reprezentujących akcjonariusza większościowego. Nie mogę realizować strategii spółki ani optymalnej dla firmy polityki kadrowej gwarantującej profesjonalizm i rozwój JSW – powiedział nam w piątek Daniel Ozon.

– Audyt jest niepoważny, a plany dymisji polityczne. Jak przy dobrych wynikach finansowych i wygraniu w antywęglowej Brukseli batalii o to, by nasz węgiel koksowy został wpisany na listę „surowców krytycznych”, można myśleć o zmianach w zarządzie? – komentuje Roman Brudziński z Solidarności w JSW. – Nie na taki PiS głosowałam. Jak wyrzucą Ozona, zorganizujemy akcję protestacyjną. Ma otwartą głowę i poukładał firmę – mówi Irena Przybysz, szefowa Solidarności 80 w spółce JSW Koks. Twierdzi, że chodzą plotki, iż następcą Ozona ma być Janusz Adamczyk, szef JSW Koks. – To absurd, bo my go chcemy z tego stanowiska odwołać m.in. za zamknięcie koksowni Dębieńsko – mówi Przybysz. ©

fot. Dominik Gajda/Agencja Gazeta

Prezes Ozon mówi, że stracił zaufanie do osób reprezentujących Skarb Państwa, większościowego udziałowcy JSW

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.