Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

GetBack wciąż chce odzyskać pieniądze za EGB Investments

21 sierpnia 2018

Nowy zarząd windykatora uważa, że za spółkę przepłacono

Wciąż niewiadomo, jak będzie wyglądał układ GetBacku z wierzycielami ani kiedy będzie głosowany. Przemysław Dąbrowski, prezes GetBacku, zapewnia, że jest zainteresowanie inwestorów branżowych gotowych przejąć windykacyjny biznes i portfele wierzytelności. DGP udało się dotrzeć do pierwszej konkretnej oferty, która wczoraj została wysłana do zarządu GetBacku. Z naszych ustaleń wynika, że trafi też do wiadomości rady wierzycieli oraz przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego.

– Mając świadomość, jak negatywne konsekwencje dla całego rynku będzie miał brak powodzenia procesu restrukturyzacji GetBacku, a w konsekwencji jego upadłość, której bezpośrednim efektem będzie utrata wiary inwestorów w sens jakichkolwiek inwestycji kapitałowych, w imieniu funduszy zarządzanych przez Altus TFI, których jedynymi uczestnikami są zarządzający Altus TFI, proponujemy, że weźmiemy udział w dokapitalizowaniu firmy, obejmując pakiet jej akcji o wartości nominalnej 70 mln zł – czytamy w piśmie, do którego dotarł DGP, podpisanym przez prezesa Krzysztofa Mazurka i członka zarządu Andrzeja Ladkę.

Ofertę potwierdził Piotr Osiecki, szef rady nadzorczej Altusa, który, jak udało nam się ustalić, ma wyłożyć własne pieniądze na większość z kwoty dokapitalizowania i nie zamierza do tego używać pieniędzy klientów TFI.

– Uratowanie GetBacku jest w interesie całego rynku, a przede wszystkim ponad 9 tys. obligatariuszy firmy. W tym także nas, bo mamy obligacje wartości 23 mln zł. Między innymi dlatego chcemy zainwestować w GetBack i liczymy, że naszym śladem pójdą inni inwestorzy. Wciąż widzimy szansę na powrót spółki do życia i rozpoczęcie procesu odbudowy jej wartości. Wierzymy, że nasz ruch będzie dobrą inwestycją, a w konsekwencji do firmy wejdzie duży inwestor branżowy – mówi Osiecki.

Nowa emisja akcji miałaby podnieść kapitał spółki do 500 mln zł

W piśmie adresowanym do zarządu GetBacku pojawia się jeszcze jeden pomysł, jaki mają zarządzający Altusa.

„Uważamy, że optymalne rozwiązanie to takie, w którym GetBack, oprócz wykorzystania uchwalonego już podwyższenia kapitału, powinien niezwłocznie uchwalić nową emisję akcji podnoszącą kapitał o nie mniej niż 500 mln zł, emitując nowe akcje po cenie nominalnej do szerokiego kręgu nabywców. Uważamy, że przy wspólnym zaangażowaniu wszystkich stron i wsparciu KNF spółka może pozyskać taki kapitał od odpowiedzialnych podmiotów, które wcześniej były również beneficjentami współpracy z GetBackiem – w szczególności banków, TFI i domów maklerskich” – czytamy w dokumencie.

Nieoficjalnie od osób zbliżonych do GetBacku usłyszeliśmy, że dzisiaj propozycja dokapitalizowania złożona przez zarządzających Altus TFI jest nie do zrealizowania.

– Wymagałaby zgody walnego, a w planie uchwał najbliższego jej nie ma. Po drugie, przeprowadzenie takiego procesu w przededniu głosowania układu przez wierzycieli, a ci mogą sobie nie życzyć wprowadzenia do akcjonariatu osoby czy podmiotu, wobec którego są roszczenia związane z zakupem EGB Investment, nie było właściwe – twierdzi nasz rozmówca.

Podobną opinię usłyszeliśmy od jednego z członków rady wierzycieli, który chce pozostać anonimowy. Jego zdaniem dokapitalizowanie to jedna kwestia, ale nie powinna ona przesłaniać sprawy odwrócenia i rozliczenia transakcji EGB Investments.

Tutaj rada wierzycieli wydaje się grać do jednej bramki z zarządem GetBacku. Ten wciąż chce, aby sprawę rozstrzygnął niezależny arbitraż i nie zrezygnuje z roszczeń za EGB. Altus od początku przekonuje, że cała transakcja miała charakter rynkowy. DGP poznała propozycje, jakie padały ze strony TFI na przestrzeni ostatnich miesięcy. Właściwie w każdej z nich pojawia się kwestia poddania sprawy pod arbitraż i propozycje udzielenia windykatorowi zabezpieczonego finansowania. Oferty Altusa od zabezpieczonej pożyczki ewoluowały w stronę mieszanego finansowania: dług plus objęcie akcji w sumie za 70 mln zł.

Z naszych ustaleń wynika, że rozwiązania sprawy EGB szukano też 16 sierpnia na spotkaniu w KNF, w którym wzięli udział przedstawiciele rady wierzycieli GetBacku, zarządu windykatora i Altusa. Nadzór potwierdza, że spotkanie miało miejsce.

– Urząd KNF wskazał spółce, że nie może pełnić funkcji mediatora, gdyż nie został wyposażony w takie kompetencje. UKNF wskazał, że może wypowiadać się jedynie w kwestiach nadzorczych, a w sytuacji nieprawidłowego zachowania uczestników rynku podejmie odpowiednie działania nadzorcze. Dodatkowo stronom obecnym na spotkaniu wskazano na konieczność podejmowania intensywniejszych działań prawnych w sytuacji zaistnienia roszczeń lub spraw spornych – mówi nam Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF.

Szef rady nadzorczej Altusa chce dzisiaj skupić się głównie na kwestii dokapitalizowania, bo ta jego zdaniem daje spółce możliwość prowadzenia windykacyjnego biznesu i komfort poszukiwania kolejnych inwestorów.

– Oczywiście nasza oferta jest dobrą wiadomością dla GetBacku. Po pierwsze, póki co nie ma żadnego innego inwestora – choć wierzymy, że przetrzemy szlak. Po drugie, GetBack dostanie zastrzyk pieniędzy i nasze know-how, które pozwolą przywrócić jej operacje. Deklarujemy, że dzięki naszym kontaktom pomożemy w procesie akwizycji kolejnych inwestorów – uważa Piotr Osiecki.

Z naszych ustaleń wynika jednak, że władze wrocławskiego windykatora liczą, że za EGB mogą odzyskać od sprzedających spółkę, czyli Altus, i zarządzanych przez niego 15 funduszy inwestycyjnych nawet 70 mln zł. Dlaczego tyle? To wynik wyceny EGB, która na potrzeby transakcji sporządziły dla GetBacku dwie firmy KPMG i Haitong. Cena przeszło 207 mln zł, jaką zapłacił wrocławski windykator za przejęcie konkurenta, składała się bowiem z dwóch pozycji. Pierwsza to oszacowana przez KPMG minimalna wartość akcji EGB (64 mln zł), a druga to umowa na ok. 143 mln zł, jaką podpisano z Altusem na obsługę zarządzanych przez niego funduszy sekurytyzacyjnych (zawierających portfele wierzytelności, które windykował GetBack). ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.