Straty na bank, czyli o recesji w karnawale
J aka jest różnica między bankierem a dużą pizzą? Pizza wyżywi czteroosobową rodzinę” – takim dowcipem żyli Niemcy w ostatnich dniach karnawału 200 9 r . W zabawie nie przeszkadzały im recesja, upadające firmy i masowe zwolnienia. – Bo niemiecki karnawał musi być huczny, prześmiewczy i beztroski – drwił Piotr Aleksandrowicz na łamach „Newsweeka”. Przekonywał, że dezynwoltura w czasie recesji świadczy o słabości systemu i w przypadku Niemiec może się odbić finansową czkawką.
Miał rację. Nie przewidział jednak, że czkawka doprowadzi do zawału największą niemiecką machinę finansową, czyli Deutsche Bank. Gdy gigantowi z Frankfurtu coraz bardziej brakowało tchu, największy polski bank PKO BP prześcignął niemieckiego czempiona.
Dobra forma PKO wcale nie oznacza, że wszystkie polskie banki tak mają. Warto prześledzić fatalne przypadki Deutsche Banku, by zrozumieć, jak łatwo wywrócić nawet najlepiej naoliwioną machinę finansową w Europie. Wystarczy źle zarządzać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.