Dziennik Gazeta Prawana logo

Hotelarze odczuli ograniczenia w handlu

22 kwietnia 2019

Ubiegły rok przyniósł najmniejszą od lat dynamikę przyrostu liczby zagranicznych turystów korzystających z bazy noclegowej. Trzeba szukać nowych pomysłów, by przyciągnąć klientelę – mówią eksperci

Organizacja przez Polskę Euro 2012 miała zmienić rzeczywistość na rynku turystycznym. Oczekiwano, że impreza zaowocuje w kolejnych latach większą liczbą zagranicznych gości przyjeżdżających w celach biznesowych czy na wypoczynek. I tak było przez ostatnie lata. Liczba zagranicznych turystów w obiektach noclegowych zwiększała się dynamicznie. Dobra passa została jednak przerwana w ubiegłym roku. Jak wynika z najnowszych danych GUS w hotelach, motelach, pensjonatach, uzdrowiskach czy kwaterach zatrzymało się 7 mln cudzoziemców. To zaledwie o 4 proc. więcej niż w roku poprzednim. Był to najsłabszy wynik w ciągu ostatnich kilku lat.

Oszczędni goście

Powodów jest kilka. Mniej gości przyjeżdża ze Wschodu. Jak wynika z danych GUS w ubiegłym roku nasz kraj odwiedziło 274,6 tys. Rosjan. Dla porównania w 2017 r. – 277,7 tys. – To konsekwencja wprowadzonych w 2016 r. ograniczeń w małym ruchu wizowym. Ale nie tylko. Od czasu nałożenia sankcji przez USA na Rosję rubel znacząco stracił na wartości. W związku z tym turyści z tego kraju odwiedzający Polskę oszczędzają, na czym mogą, a najłatwiej na noclegu. Dlatego przyjeżdżają busami wcześnie rano robią zakupy, zwiedzają i na noc wracają do siebie – mówi Jacek Piasta, ekspert Instytutu Hotelarstwa. Od ubiegłego roku, do jednodniowych wycieczek skłania ich dodatkowo też wprowadzony w marcu zakaz handlu w niedzielę.

– Nie tylko ich. Nie można zapominać, że Polska stała się w ostatnich latach również krajem weekendowych zakupów dla Słowaków. Odkąd wprowadzono tam euro, nasz kraj jest dla nich tańszą alternatywą, która nieco straciła na atrakcyjności od czasu, gdy wszedł zakaz. Szczególnie że wielu turystów łączyło zakupy z krótkim wypoczynkiem – komentuje Jacek Piasta. Dane GUS potwierdzają: w 2018 r. do Polski przyjechało 89,5 tys. Słowaków, o 6 tys. mniej niż jeszcze rok wcześniej.

Od tego roku wolne niedziele są już trzy w miesiącu, a od przyszłego roku mają być wszystkie i zdaniem ekspertów należy oczekiwać dalszego wyhamowywania dynamiki, jeśli chodzi o liczbę nocujących gości z zagranicy. Hotelarze nie ukrywają, że to dla nich wyzwanie, bo muszą zrobić coś, by ich przyciągnąć. Cudzoziemcy z reguły zostawiają więcej pieniędzy niż krajowi goście, bo chętniej korzystają z miejscowej restauracji i zabiegów.

Polski klient niepewny

Rodzimi turyści jak na razie nie zawodzą. W ubiegłym roku było ich 27 mln, o 2 mln więcej niż w 2017 r. Odkąd został wprowadzony rządowy program 500 plus, podróżujemy więcej, i to najczęściej po kraju. Eksperci zwracają uwagę, że aspiracje rosną i coraz częściej będziemy wybierać wyjazdy zagraniczne. Szczególnie że w tym roku pojawia się dodatkowy bodziec – 500 plus na pierwsze dziecko. Rodzinom łatwiej będzie zdecydować się na większy wydatek. Biura podróży już sygnalizują, że mają wśród klientów więcej rodzin z dziećmi.

– Hotelarzom wyrosła w ostatnich latach poważna konkurencja, która w dużej mierze odbiera im klientów. To apart i condohotele, dające dobrą jakość i lokalizację za rozsądną cenę – zauważa Jacek Piasta.

Jak wynika z raportu portalu InwestycjewKurortach.pl segment ten na przestrzeni ostatnich dwóch lat w dużych miastach odnotował 174-proc. wzrost. Biorąc pod uwagę te już zrealizowane, budowane i planowane inwestycje na rynku, możemy mówić o funkcjonowaniu 10 187 jednostek condo (pokoi i apartamentów). Wchodzą do nas znane, międzynarodowe marki. Przykładem mogą być obiekty m.in. Staybridge Suites w Warszawie i Gdańsku, Ibis Styles (Warszawa), Holiday Inn Express (Gdańsk) czy Best Western (Wrocław).

Bliżej ludzi

– Właściciele obiektów noclegowych muszą zmienić sposób myślenia o promocji. Wielu cały czas sądzi, że strona internetowa wszystko załatwi. Tymczasem tak nie jest. Na rynek wkracza nowa grupa klientów, aktywnych na mediach społecznościowych. W związku z tym to na nich trzeba skupić swoje działania, a to oznacza aktywność na Facebooku czy Instagramie – mówi właściciel hotelu na Mazurach.

Podobnie uważa Jacek Piasta, zaznaczając, że o ile w przypadku hotelu biznesowego w centrum miasta stacjonarna strona internetowa się obroni, to już w turystycznej miejscowości nie. – W takim przypadku więcej zdziałają zdjęcia i filmiku ukazujące piękno miejsca i okolicy na Instagramie – dodaje.

Większa elastyczność

Kolejna sprawa to ceny. Słabą stroną hoteli jest trzymanie sztywnych stawek, które w przypadku apart i condohoteli bywają bardzo elastyczne. W tej chwili tylko generalny menedżer lub właściciel ma prawo cokolwiek zmieniać w stawkach za wynajęcie pokoju. – Na razie pozwalamy obniżać ceny tylko w przypadku przyjazdów grupowych. Tym bowiem zajmuje się specjalnie do tego przeznaczona osoba – mówi przedstawiciel jednego z hoteli nad morzem.

Tymczasem zdaniem ekspertów prawo do tego powinni mieć też recepcjoniści. – Najlepiej przygotować grafik, z którego będzie wynikało, kiedy pracowni dokonujący rezerwacji może obniżyć cenę za pokój. Jeśli obłożenie w obiekcie jest małe, ma to jak najbardziej uzasadnienie. Jeśli wysokie, czyli zostały dwa wolne pokoje absolutnie nie, bo istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że i tak się sprzedadzą po dotychczasowych stawkach – uważa Piasta.

Poza ceną większa elastyczność powinna pojawić się też w zakresie sposobu rezerwacji. Szczególnie że wśród gości przybywa seniorów oraz grup. Hotele, które chcą na tym skorzystać, powinny oferować możliwość rezerwacji kilku pokojów obok siebie na żądanie klienta, posiadać infrastrukturę dopasowaną do potrzeb grup i osób starszych, czyli np. duże stoły w restauracji czy kabiny prysznicowe w łazienkach zamiast wanny.

Bogata oferta

Zdaniem ekspertów trzeba też zmienić sposób myślenia o samym turyście. Nawet najlepszy obiekt bowiem nie jest w stanie go zatrzymać na okres całego pobytu bez wychodzenia na zewnątrz. – Dlatego tak ważne jest posiadanie wiedzy o regionie i umiejętność przekazywania jej turystom oraz współpraca w tym zakresie z otoczeniem. Zadowoleni zostaną na dłużej, do tego polecą miejsce innym – wyjaśnia Marta Chełkowska, dyrektor turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Podkreśla, że w regionie pomorskim już ma to miejsce, co znajduje odzwierciedlenie w statystykach. Według GUS stopień wykorzystania obiektów w obszarach nadmorskich jest najwyższy w kraju. W ubiegłym roku wyniósł 50,6 proc., wobec 49,8 proc. rok wcześniej.

– To efekt ciężkiej pracy, ale i inwestycji. Na Pomorzu sukcesywnie rozwija się baza noclegowa. Przybywa obiektów o wysokim standardzie, na które stawiają obcokrajowy. W latach 2000–2017 zainwestowano w sumie 2,8 mld zł, dzięki czemu liczba dostępnych hoteli się podwoiła. Dziś regiony dysponuje 211 obiektami – wyjaśnia Marta Chełkowska.

Regionom nadmorskim sprzyja rozwój przepraw promowych oraz infrastruktury drogowej. Dzięki temu odwiedza nas więcej Skandynawów, dla których wakacje w Polsce są tanie. – Choć zmiana podejścia hotelarzy też robi swoje – dodaje Jacek Piasta, także – jak podkreśla – w kwestii wyposażenia obiektów. Dziś – jego zdaniem – dla gości priorytetem jest szybkie wi-fi, którym może pochwalić się z roku na rok coraz więcej hoteli. Kolejnym krokiem będzie wymiana telewizorów.

– Dziś goście oczekują smart tv. Chcą oglądać swoje ulubione programy, słuchać muzyki na dużym ekranie. Dlatego wymiana telewizorów na takie z dostępem do internetu będzie rewolucją na miarę instalacji klimatyzacji w każdym pokoju – dodaje Piasta.

Nasi rozmówcy podkreślają, że wśród gości jest mało tzw. millennialsów. Eksperci firmy Profitroom twierdzą, że powodem jest brak odpowiedniej dla nich oferty – wolą mniejsze pokoje, ale więcej części wspólnych, gdzie można spędzać czas w większym gronie. Ciągle też jest mało obiektów nastawionych na rodziny wielodzietne. Pokój i plac zabaw to dziś niezbędne minimum w każdym obiekcie.

Promocja!

Branża powinna również naciskać, poprzez swoje organizacje, na większą promocję Polski w krajach azjatyckich. Tam dziś tkwi największy potencjał, jeśli chodzi o turystykę. Społeczeństwo chińskie bardzo się bogaci, do tego jest ciekawe świata. Nadal jednak turystów stamtąd mało widuje się w naszym kraju, mimo że lot zwiększył liczbę połączeń z Pekinem z 3 do 7 tygodniowo. Polska Organizacja Turystyczna zapewnia jednak, że aktywnie działa w Azji w zakresie promocji naszego kraju. Podkreśla też, że turystów z tamtego regionu sukcesywnie przybywa. Jak wynika z danych GUS w 2018 r. z Chin, bez Tajwanu było ich 136 tys., o 6 tys. więcej niż w 2017 r.

Turyści korzystający z polskiej bazy noclegowej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.