Wspólne bogactwo, wspólny dług
W gąszczu wypowiedzi i sporów dotyczących powiązania wypłat z funduszy unijnych z praworządnością gubi się inna kwestia związana z nową perspektywą budżetową UE. Mowa o wspólnym zaciągnięciu długu, który w znacznej części pokryje nowo utworzone instrumenty finansowe.
Wspólne długi zwiążą państwa członkowskie nowym rodzajem relacji, co pogłębi integrację. Wprowadzenie euroobligacji bywa pokazywane jako symboliczne przekroczenie Rubikonu – od tej pory państwa UE mają być już związane ze sobą na dobre i na złe, a integracja europejska zmierzać zacznie prosto w stronę federacji. Nic więc dziwnego, że kraje północy Europy chcą zapewnić sobie bezpiecznik w formie mechanizmu praworządności, na wypadek gdyby w którymś z państw, za których długi będą odpowiadać, zaczęło dochodzić do ewidentnego łamania prawa.
Tak naprawdę unijny dług powinien zostać utworzony już dawno, gdyż jest logicznym dopełnieniem wspólnego rynku i waluty. Niestety euroobligacje wypuszczone w ramach funduszu odbudowy są jedynie erzacem koncepcji, którą postuluje od lat wielu ekonomistów, takich jak Thomas Piketty czy Jannis Warufakis. Choć na początek dobre i to.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.