Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Moszczenie finansowych poduszek

Moszczenie finansowych poduszek
11 lutego 2021
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Po prawie roku z koronawirusem czas zapytać o budżety. Nie wielkie, państwowe, tylko te domowe. Kto zyskał, kto traci?

W tej sprawie można się powołać na Stefana Kisielewskiego albo na Haška. Jesteśmy gdzieś między „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać” a „Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”.

– Na początku pandemii, gdy nagle wszyscy zostaliśmy uziemieni, musieliśmy zabijać czas. Pojawiały się pomysły, że teraz w końcu nadarza się okazja nadrobić zaległości, choćby te w oglądaniu filmów – mówi dr Roland Zarzycki, socjolog i matematyk z Collegium Civitas. Z kolejnymi miesiącami przeszliśmy od zabijania czasu do bardziej kreatywnego działania. – Okazało się, że za usługi, które kosztowały nas niemało (wynajęcie ekipy murarskiej, opłacenie obiadu w restauracji), nie trzeba płacić ani złotówki. Pod warunkiem, że sami zakaszemy rękawy. Miało to dla domowych budżetów wymiar nie tylko stricte ekonomiczny, ale i uznaniowy: skoro nie możemy liczyć na pochwały w biurze (bo praca zdalna) czy od znajomych (ograniczona możliwość spotkań), łakniemy pochwał od bliskich – dodaje Zarzycki. I precyzuje: – Jak bardzo to ważne, opisał już przeszło pół wieku temu w swojej analizie Eric Berne. Mówił o „teorii głasków”, które są podstawowym bodźcem warunkującym ludzkie zachowanie. Owe głaski są niezbędne. I gdy wysycha jedno ich źródło, szukamy innego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.