Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trudna odpowiedź na łatwe pytanie

27 grudnia 2022

W ś r ó d przed ś wi ą tecznych powod ó w do zadowolenia dla ekonomist ó w (lepsze od oczekiwa ń listopadowe wyniki produkcji przemys ł owej i sprzeda ż y detalicznej, wy ż sze wynagrodzenia) by ł a te ż wyra ź na obni ż ka oczekiwa ń inflacyjnych w grudniu. Obliczany przez G ł ó wny Urz ą d Statystyczny w ramach badania ufno ś ci konsumenckiej syntetyczny wska ź nik m ó wi ą cy o spodziewanych trendach cenowych w perspektywie najbli ż szych 12 miesi ę cy znalaz ł si ę na poziomie 33,2 pkt. To najmniej od sierpnia 2021 r. W por ó wnaniu z listopadem wska ź nik obni ż y ł si ę o 6,4 pkt.

Czy to znaczy, że Polacy uwierzyli w obniżenie inflacji? Byłoby znakomicie. I zgodnie z tym, co przewidują analitycy. Oni mogą się różnić w ocenach, czy inflacja w 2023 r. będzie hamowała szybciej czy wolniej, ale zakładając, że nie pojawią się nowe czynniki, które miałyby ją podnosić (chodzi głównie o kolejny skok - skok, bo ceny musiałyby rosnąć mocniej niż w 2022 r. - cen prądu, ropy, żywności), jest w miarę pewne, że pod koniec 2023 r. inflacja powinna znaleźć się w okolicach 10 proc. Będzie dezinflacja. Problem w tym, że wiary w dezinflację raczej nie ma. Wskaźnik oczekiwań obniżył się, bo ankietowani przez GUS znali dane za listopad, a te przyniosły obniżkę rocznego wskaźnika inflacji. Ale nadal ponad 60 proc. uczestników badania uważa, że w perspektywie roku ceny będą rosły szybciej albo będą rosły w takim samym tempie jak w poprzednich 12 miesiącach.

Innymi słowy, trzech na pięciu Polaków spodziewa się, że w ciągu najbliższego roku inflacja będzie wynosiła 17,5 proc. (taka była w listopadzie) albo więcej. Tylko jeden na pięciu ankietowanych odpowiada tak, jak odpowiedzieliby ekonomiści - nieważne: pro-, antyrządowi czy bez tego typu afiliacji - że ceny będą wprawdzie rosły, ale wolniej niż dotąd. Skąd tak dużo nietrafionych odpowiedzi? Wyjaśnienia można mnożyć. Historyczne: po doświadczeniach hiperinflacji z ostatniej dekady komunizmu i późniejszego mozolnego obniżania inflacji do cywilizowanego poziomu pozostały nam obawy przed podwyżkami. Portfelowe: tak mocno dostaliśmy w ostatnim czasie po kieszeniach, że się boimy, iż będzie już tylko gorzej. Druga połowa 2021 r. i właściwie cały 2022 r. charakteryzowały się tym, że nawet jeśli jakieś wynagrodzenia lub świadczenia nominalnie szły w górę, to ich realna wartość się zmniejszała. A jeśli waloryzacji nie było, to sytuacja tylko się pogarszała.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.