Amerykańska gospodarka na drugi rzut oka
Cła nie spowodowały dotychczas wysokiej inflacji ani załamania w największej gospodarce świata. Czyżby republikańskiej administracji udało się zaprzeczyć głównym mechanizmom ekonomicznym? Może jednak cła nie powodują wzrostu cen, ograniczenia w handlu zagranicznym – spadku zysków firm, a cięcia wydatków socjalnych nie obniżają siły nabywczej mniej zamożnych konsumentów? A skoro jest tak dobrze, to dlaczego administracja tak mocno naciska na obniżki stóp procentowych przez Fed, aby wspierać gospodarkę?
Retoryka odnośnie do ceł była bardzo ostra, szczególnie jeśli chodzi o Chiny. W rzeczywistości administracja amerykańska traktuje to państwo bardzo delikatnie i kieruje wobec jego władz o wiele bardziej pojednawcze słowa niż choćby wobec UE.
Stawki ceł, którymi są obłożone towary trafiające do USA, też nie są tak wysokie, jak oczekiwano. Uwagę zwracają okrągłe liczby – 50 proc. na Indie, 50 proc. na stal – jednak efektywna stawka celna, czyli taka, którą obłożone były w tym roku towary importowane, wyniosła niespełna 10 proc. Także dzięki temu, że poszukiwane są miejsca wysyłki, które zagwarantują najkorzystniejsze traktowanie. Oprócz tego dotychczas cła obciążały eksporterów do USA, ale jeszcze bardziej amerykańskich importerów, którzy w obawie o reakcje klientów i władz godziły się na zmniejszone marże. To ma się zmienić w końcówce roku i wówczas większość kosztów ceł obciąży konsumentów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.