Polska i bratanki pośród celnej zawieruchy
Gdzie dwóch dużych się bije, tam trzeci – mniejszy – traci. Chodzi o potyczkę handlową USA i Chin, a tym mniejszym jest region Europy Środkowej i Wschodniej (EŚW). W całej dyskusji o wojnie celnej dominują interesy dużych gospodarek, a te mniejsze będą musiały się dostosować do ustalonych warunków. Z punktu widzenia relatywnie małych, ale otwartych gospodarek warunki prowadzenia handlu zagranicznego są kluczowym zagadnieniem. Nasz region jest mocno uzależniony od Europy Zachodniej i USA, ale ma też liczne powiązania z Chinami.
Chodzi tutaj o przepływy handlu zagranicznego i inwestycji zagranicznych. Tradycyjnie to gospodarki rozwinięte odgrywały dużą rolę w regionie, czyniąc z niego zaplecze produkcyjne, a także zyskując dostęp do lokalnych rynków. Chiny od co najmniej dekady podejmują próby odegrania pewnej roli w państwach Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Polska, Słowacja, Węgry). Efekty są jednak ograniczone głównie do Węgier, pozostałe państwa wykazują pewną ostrożność w zbliżeniu z Państwem Środka. Choć trzeba też przyznać, że Europa Środkowa i Wschodnia nigdy nie należała do priorytetów chińskiej polityki ze względu na relatywnie niewielki potencjał gospodarczy, a także ograniczone zasoby i kompetencje w zakresie wysokich technologii. Pewną rolę państwa regionu mogą odegrać dla Chin jedynie jako możliwy przyczółek w ramach UE.
Wojna handlowa jest bardzo dynamiczna. Amerykańska administracja dość szybko wzięła pod uwagę realia ekonomiczne i tymczasowo zawiesiła podwyższenie ceł dla UE oraz (również tymczasowo) bardzo mocno zredukowała ogólny poziom ceł dla Chin (ze 145 proc. do 30 proc.). Tym samym powoli dematerializują się obawy przed narzuceniem drakońskich warunków handlowych przez USA reszcie świata, ale ryzyko w gospodarce pozostaje. Szczególnie w zakresie niespodziewanych działań powodowanych chwilowymi warunkami. Z jednej strony z kolejnymi państwami podpisywane są układy handlowe, a z drugiej pojawia się groźba obłożenia cłami kolejnych dóbr. Nawet jeśli usunięto dużą część ceł, to jednak poziom 30 proc. dla Chin jest i tak wysoki i może powodować spowolnienie w gospodarce światowej, co przełoży się na Europę Środkową i Wschodnią.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.