Inwestorzy przychylnie patrzą na obligacje krajów wschodzących
Wprawdzie obecnie oczy wszystkich skierowane są na rynki akcji, ale nie mniej ciekawie jest na rynku obligacji, a zwłaszcza obligacji krajów wschodzących. W zeszłym roku cena obligacji spadała (inwestorzy żądali wyższego oprocentowania jako rekompensaty za ryzyko), ale w tym roku rynek zorientował się, że ryzyko tak wielu upadłości jest wyolbrzymiane i rozpoczął się ruch w drugą stronę.
Zachowanie się rządów krajów rozwijających się było kluczowe do odbicia na rynku. Pakiety stymulujące gospodarki wpompowały do systemu rzekę pieniądza, a ponieważ stopy procentowe w krajach rozwiniętych zbliżyły się do zera, to zaczęły one płynąć do krajów wschodzących.
Dużym plusem były pozytywne wiadomości płynące z gospodarczego frontu. Spowolnienie gospodarcze w krajach wschodzących było o wiele płytsze niż oczekiwano, eksport spadał wolniej niż import, a bezpośrednie inwestycje zagraniczne trzymały się mocno.
W rezultacie inwestorzy przychylnym okiem patrzą na obligacje krajów wschodzących. Kraje o silnym ratingu (Meksyk, Polska) nie miały problemów z plasowaniem swoich emisji. Południowa Korea, Zjednoczone Emiraty Arabskie po raz pierwszy wypuściły swoje obligacje na rynku międzynarodowym, a emitenci o niższym ratingu (Argentyna, Ukraina) korzystali z niższej premii za ryzyko. W pierwszej połowie roku średnia marża obligacji krajów wschodzących spadła o połowę.
Perspektywy dla obligacji krajów wschodzących są pozytywne. Kraje te radzą sobie chyba lepiej z kryzysem, płynność się poprawiła, a wsparcie MFW pozostaje silne w miarę jak kraje rozwinięte zdają sobie sprawę, że kraje wschodzące odgrywają główną rolę w wyciąganiu gospodarki światowej z kryzysu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.