Kryzys zmusi do reform
Gdyby nie dobra koniunktura, nasz deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych nie spadłby w 2007 roku do 1,9 proc. PKB. Dziś można powiedzieć, że to był przypadek. Poprzedni rząd nie zrobił wiele, żeby zmniejszyć tzw. deficyt strukturalny, który nie zależy od cyklu koniunkturalnego. Co więcej, od początku poprzedniej kadencji furorę robiła koncepcja tzw. kotwicy nominalnej deficytu budżetowego wymyślona przez doradców PiS: deficyt miał wynosić rok w rok około 30 mld zł, ale w relacji do PKB miał spadać dzięki coraz większemu wzrostowi gospodarczemu. Teraz jak na dłoni widać, na czym polegał błąd. Wystarczyło gwałtowne hamowanie wzrostu PKB, a deficyt zaczął wymykać się spod kontroli. Płacimy dużą cenę za uzależnienie naszej drogi do wartości referencyjnej 3 proc. PKB tylko od cyklu koniunktury. I dziś być może trzeba będzie przeprowadzić odkładaną w nieskończoność reformę wydatków budżetowych, dokończyć reformę emerytalną, likwidując resztę przywilejów, wziąć się za KRUS. Tylko że dziś, w czasie kryzysu, takie reformy będą znacznie bardziej bolesne.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.