Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Warto uśredniać ceny zakupu jednostek funduszy inwestycyjnych

7 maja 2009
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Dołek cenowy na rynku akcji to dobry czas na ponowne zainteresowanie się funduszami, szczególnie tymi stosującymi bardziej agresywne strategie inwestycyjne. Prawdopodobieństwo spadku cen na rynku akcji jest aktualnie dużo niższe aniżeli jeszcze rok czy dwa lata temu.

Wiele osób, które wycofały środki z funduszy ze stratą, zraziło się do oszczędzania w tej formie i zapewne szybko się do niej nie przekona. Część z tych osób zapewne zastosowała niezbyt racjonalną strategię inwestycyjną, która opierała się na jednorazowym ulokowaniu dużej kwoty pieniędzy w dany fundusz w szczytowym okresie hossy. Kiedy rynek akcji nagle się załamał, nowi uczestnicy funduszy, omamieni reklamami o wysokich zyskach, nie potrafili sobie emocjonalnie poradzić z tym zjawiskiem, widząc, jak kwoty na ich rejestrze zamiast rosnąć, gwałtowanie kurczą się.

Strach przed ryzykiem inwestycyjnym można opanować poprzez systematyczne lokowanie niewielkich kwot

Inwestorzy, którzy w przeszłości nie doświadczyli zróżnicowanych zysków ani strat i nie radzą sobie z emocjami im towarzyszącymi, zdecydowanie nie powinni stosować strategii opartych na jednorazowych wpłatach pieniędzy w różnych odstępach czasu.

Najlepszym rozwiązaniem dla takich osób jest strategia systematycznego zakupu jednostek uczestnictwa za niewielkie kwoty pieniężne, znana jako cost-average-effect. Regularne zakupy walorów pozwalają na korzystanie z efektu zakupu jednostek funduszy po średniej cenie, bez zwracania uwagi na to, czy w danym okresie na rynku jest hossa czy bessa.

Z ewentualną okresową stratą w krótkim terminie łatwiej jest się pogodzić, jeżeli dotyczy ona mniejszych kwot. Łatwiej też przy takiej strategii przyzwyczaić się do umiarkowanych zysków w dłuższym terminie, aniżeli popadać w euforię przy jednorazowych gwałtownych wzrostach cen, które dodatkowo rozbudzają emocje i oczekiwania co do podobnych zysków w przyszłości.

Zakupy systematyczne są najmniej ryzykowną taktyką inwestycyjną, która opiera się negatywnym konsekwencjom występującej na rynkach finansowych zmienności. Dlatego inwestorzy, którzy nie mają talentu do spekulacji, dzięki tej strategii uniknąć mogą największego błędu inwestycyjnego, jakim jest kupowanie na górce, a sprzedawanie w dołku.

Generalna zasada budowy portfela inwestycyjnego składającego się z części bezpiecznej oraz ryzykownej mówi, że jeśli od liczby 100 odejmie się swój aktualny wiek, to otrzymana różnica określi wysokość zaangażowania portfela w akcje. W odniesieniu do portfela funduszy inwestycyjnych oczywiste jest, że z upływem lat udział funduszy akcyjnych czy też funduszy alternatywnych opartych na instrumentach pochodnych będzie się zmniejszał na korzyść np. funduszy obligacyjnych.

Podstawowe założenie dotyczące strategii systematycznego inwestowania mówi, że taktyka ta nie jest tak bardzo podatna na wahania rynku. Jednak również w tej strategii parametrem, który ma decydujący wpływ na wynik inwestycyjny, jest moment wyjścia z inwestycji.

Obecna sytuacja na rynku nie jest bowiem dogodnym momentem na zakończenie systematycznego inwestowania dla tych inwestorów, którzy rozpoczęli ją przed lub w trakcie ostatniej hossy. Może się bowiem okazać, że średnia cena nabywanych jednostek funduszy może być wyższa niż jej początkowa wartość. Aktualnie utrzymująca się na rynku głęboka bessa, w której pojawiają się już jednak pierwsze symptomy odwrócenia trendu, jest jednak doskonałym momentem na rozpoczęcie planu systematycznego oszczędzania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.