Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister Rostowski modyfikuje słynną kotwicę Belki

3 lipca 2018

Rząd zastanawia się, jak ograniczyć wydatki, aby finansów publicznych nie spotkała w najbliższych latach katastrofa.

Dlatego do ustawy o finansach publicznych ma trafić tzw. reguła wydatkowa, która powstrzyma polityków przed szastaniem pieniędzmi.

Jak ma wyglądać reguła wydatkowa? Podobnie jak na początku dekady słynna kotwica budżetowa ówczesnego ministra finansów Marka Belki, która ograniczała wydatki budżetu do 1 proc. ponad inflację. Tyle że teraz w miejsce 1 proc. wpisane jest po prostu X, gdyż resort finansów właśnie wylicza na podstawie prognoz wzrostu gospodarczego i koniecznych cięć, jaką wartość pod tę niewiadomą podstawić. Już teraz wiadomo jednak, że reguła nie będzie działała w identyczny sposób wobec różnych wydatków budżetu.

- Reguła nie będzie się stosowała do już istniejących wydatków sztywnych, czyli wynikających z ustaw, bo to by wymagało zmiany wielu, wielu ustaw. Będzie się za to stosowała do nowych wydatków sztywnych, ale w taki sposób, żeby nowe wydatki sztywne plus wydatki bieżące plus projekcja starych wydatków sztywnych mieściły się w ramach ogólnej reguły - tłumaczy w wywiadzie dla świątecznego wydania Dziennika Gazety Prawnej minister finansów Jacek Rostowski.

Co to oznacza w praktyce? - Stare wydatki sztywne będą rosły, gdy mamy dekoniunkturę, a malały w okresie wzrostu. Natomiast pozostałe wydatki, nowe sztywne i niesztywne będą trzymane w ryzach - dodaje Rostowski. Cele tych działań są dwa: po pierwsze uniknięcie w najbliższych latach przekroczenia ustawowego progu 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. Gdyby to się nie udało, rząd musiałby m.in. ostro ciąć budżet i zamrozić płace w budżetówce. Drugi cel to zmniejszenie nadmiernego długu publicznego i deficytu sektora finansów publicznych, które mogłyby utrudnić wejście Polski do strefy euro. - To krok w dobrym kierunku, bo jak tylko sytuacja się polepsza, to politycy mają tendencje do zwiększania wydatków, a reguła wydatkowa ma przed tym chronić. Ale powinna dotyczyć całego sektora finansów publicznych, czyli także funduszy celowych i samorządów - mówi Jakub Borowski, ekonomista Invest Banku.

A ograniczenia wydatków muszą być naprawdę duże: tylko w przyszłym roku dług publiczny urośnie w Polsce o blisko 100 mld zł. Zdaniem ekonomisty prof. Witolda Orłowskiego potrzebne są działania, które pozwolą zmniejszać wydatki o 20 - 30 mld rocznie, i to przy założeniu, że jednocześnie będziemy mieli wzrost gospodarczy.

- Potrzebny jest taki wysiłek, jeśli w jakiejkolwiek rozsądnej perspektywie myślimy o wprowadzeniu euro w Polsce i jeśli chcemy trwale uzdrowić nasze finanse publiczne - dodaje ekonomista. Analitycy zwracają uwagę, że reguła może być nieskuteczna, skoro nie dotyka 3/4 wydatków budżetu, jakie stanowią wydatki sztywne. Należą do nich m.in. koszty obsługi długu, dofinansowania systemu ubezpieczeń społecznych czy np. emerytury mundurowe. - Trzeba zacząć zmieniać ustawy szerokim frontem i liczyć, że z czasem to zacznie przynosić skutki. A nie wprowadzać reguły, które muszą być ignorowane, bo są w konflikcie z innymi ustawami - mówi ekspert ekonomiczny BCC prof. Stanisław Gomułka. Rząd zapewnia, że reguła ma uzupełnić inne działania na rzecz uzdrowienia finansów publicznych, w tym dokończenie reformy emerytalnej.

Nie wiadomo jednak, czy koalicja będzie miała polityczną siłę, by dokonać zapowiadanych zmian w dwóch kolejnych wyborczych latach.

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.