Inwestorzy czują się pewniej
Jeszcze rok temu obligacje skarbu państwa były jak koło ratunkowe rzucone inwestorom. Ministerstwo Finansów biło rekordy sprzedaży. Inwestorzy wycofywali się z giełdy, umarzali na potęgę jednostki uczestnictwa, co dławiło fundusze, a spadek zaufania do banków nie sprzyjał lokowaniu środków na rachunkach bankowych. Obligacje detaliczne wydawały się jednym z nielicznych aktywów, które były w miarę bezpieczne. Do tego te kupione w październiku 2008 roku okazały się dość zyskowne: Rada Polityki Pieniężnej dopiero zaczynała cykl obniżek stóp. Oprocentowanie sprzedawanych wtedy obligacji dwuletnich wynosi 6,25 proc. rocznie. Sprzedawane dziś papiery mają kupon 4,75 proc. W ciągu dwóch lat realny zysk z takiej obligacji to 9,73 proc. I w tym właśnie sęk - o ile obligacje to dobry sposób na przetrwanie wstrząsu, o tyle dla niektórych inwestowanie na tak długo w tak niepewnych czasach to nie jest dobry pomysł. Być może stosunkowo niska sprzedaż w październiku to skutek większego apetytu na ryzyko, jaki poczuli też inwestorzy indywidualni.
@RY1@i02/2009/224/i02.2009.224.166.002b.101.jpg@RY2@
Marek Chądzyński
Marek Chądzyński
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu