Kryzysy w oczach zwykłych ludzi
1929
Niemal dokładnie 80 lat temu, 24 października 1929 r. inwestorzy zaczęli nagle sprzedawać akcje, wywołując panikę. Czarny czwartek, czarny piątek i czarny poniedziałek, podczas których wartość akcji spadała po ok. 10 proc. dziennie, rozpoczęły Wielki Kryzys, najdłuższe i najdotkliwsze załamanie w historii.
Mój pradziadek (Glen Surber - red.) opuścił swoją rodzinę w Saltville w Wirginii, aby pracować w kopalni węgla w Zachodniej Wirginii. Kiedy został zwolniony, aby nakarmić głodującą rodzinę, postanowił ukraść kurczaki z pobliskiej farmy. Schował się za drzewem, aby poczekać do zmierzchu, ale jego plan wziął w łeb, kiedy dostrzegł inną osobę ukrywającą się w cieniu. Mężczyźni zaczęli uciekać, ale zrozumieli, że żaden z nich nie jest właścielelem farmy. Obaj byli tam, żeby ukraść kurczaka. Nie trzeba dodawać, że była to dla niego kolejna noc o samej wodzie.
(opowiada wnuczka Pam van Hylckama Vlieg, CNN)
Przed krachem pożyczki płyneły szerokim strumieniem, ludzie zarabiali duże pieniądze. Nagle wszystko zaczęło się zmieniać. Po krachu byłem jedną z niewielu osób, które zostały w naszym biurze. To jednak nie wystarczało do utrzymania rodziny, tym bardziej że przez jeden tydzień w miesiącu musieliśmy brać bezpłatny urlop. Po tym, jak giełda się zamykała, wsiadałem w pociąg do Reading, gdzie pracowałem w sklepie z butami. Dzięki temu jakoś udawało się związać koniec z końcem. Ale w moim mieście dwie osoby popełniły samobójstwo.
(BBC)
Mój dziadek nie był wielkim przemysłowcem. Sprzedawał ubezpieczenia, był - jak przypuszczam - kimś takim jak Willie Loman ze "Śmierci komiwojażera". Był smutnym człowiekiem, który pragnął tylko wspierać swoją rodzinę. Zainwestował na Wall Street z nadzieją, że w ten sposób uda mu się zapewnić bezpieczną i lepszą przyszłość dzieciom. Kiedy w 1929 r. całe jego oszczędności prysły, popełnił samobójstwo, skoczywszy z dachu. Rodzina niechętnie o tym mówiła, bo mój ojciec musiał wtedy zająć się swoją matką oraz bratem i siostrą, ale nie dawał rady.
(opowiada Roger Graef, brytyjski kryminolog i reżyser amerykańskiego pochodzenia, BBC)
Moja matka zawsze kupowała tańsze fragmenty mięsa. Podczas kryzysu często jedliśmy wątróbki, języki czy serca. Wypiekała samodzielnie chleb z ziemniaków. Wtedy wartość ziemi nabrała nowego znaczenia - każdy, kto miał chociażby kilka akrów, mógł na niej zasadzić rośliny, hodować kurczaki, świnie. A jeśli na czyjejś ziemi rosły drzewa, miał dodatkowy atut - drewno na opał. (...) Przodkowie mojego ojca przyjechali do Ameryki z Irlandii w czasie głodu w 1850 r. (spowodowanego zarazą ziemniaków - red.). Teraz my, potomkowie irlandzkich imigrantów, jedliśmy ziemniaki trzy razy dziennie. Moi rodzice i dziadkowie kupowali w sklepie tylko cukier, kawę, mąkę czy sól. Zamiast papieru toaletowego używaliśmy starych katalogów z Sears.
(San Juan Journal)
@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.000.0012.001.jpg@RY2@
Nowy Jork w 1929 r. "Sprzedam samochód za 100 dol. Straciłem wszystko na giełdzie"
Topfoto/Forum
bjn
Wielki Kryzys w Stanach Zjednoczonych w liczbach
najwyższy, zanotowany w 1933 r., poziom bezrobocia. Wcześniej wynosiło 3 proc.
tyle amerykańskich banków, spośród ogólnej liczby 25 tysięcy, upadło w latach 1929 - 1933
o tyle spadł PKB USA w latach 1929 - 1933. Produkcja przemysłowa spadła w tym okresie o 45 proc.
tylu Amerykanów straciło wszystkie oszczędności ulokowane na bankowych kontach
2009
W ciągu ostatniego roku pobitych zostało kilka rekordów. Bankructwo Lehman Brothers jest największym w historii amerykańskiej gospodarki. Liczba bezrobotnych na świecie wzrosła o co najmniej 20 milionów i po raz pierwszy w historii przekroczyła poziom 200 milionów. Żaden inny kraj w historii nie ucierpiał wskutek kryzysu tak mocno, jak stało się to udziałem Islandii, która stanęła na krawędzi bankructwa. Wreszcie na walkę z kryzysem i ratowanie przedsiębiorstw przeznaczono w ciągu roku bezprecedensową sumę 10,8 biliona dolarów. Oto jak kryzys 2008 - 2009 opisywały jego ofiary.
Pracowałam jako analityk finansowy w Morgan Stanley. Kiedy uderzył kryzys, zostałam zwolniona. Parę dni potem wybrałam się do klubu, by się upić i zapomnieć o problemach. Szef lokalu spytał mnie, czy nie chciałabym dla niego tańczyć. Pomyślałam: czemu nie? To coś nowego i zabawnego. Tańczę na rurze w Rick’s Cabaret w Murray Hill, trzy, cztery wieczory w tygodniu. Zarabiam 160 tys. dolarów rocznie tylko z napiwków. Nadal nie mogę wyjść z szoku, że sprawia mi to większą zabawę niż praca dla potężnego koncernu. Ale tak jest.
(ani.com)
Cztery lata temu postawiłem wszystko na jedną kartę. Wziąłem kredyt na pół miliona dolarów. Za te pieniądze na swojej 25-akrowej farmie postawiłem trzy hale dla kurcząt. Niedawno zawiesiłem na nich tabliczkę "na sprzedaż". Firma, która dostarczała mi kurczaki i zobowiązała się je odbierać, zerwała kontrakt. Hal nikt nie kupi, choć zapłaciłem za nie fortunę. To nie jest dobry czas na hodowlę. Wszystko przez spadek zamówień z Chin i Rosji i ogromne ceny paliwa. Jestem załamany, bo wszystko może przejąć bank.
(Los Angeles Times)
Byłam zatrudniona w dziale HR dilera samochodowego przez prawie cztery lata. Ale samochody sprzedawały się słabo. W sierpniu 2008 r. straciłam pracę. Nie było łatwo, ale udawało nam się płacić rachunki. Cztery miesiące po mnie pracę na budowie stracił mąż. Zawsze byliśmy finansowo bardzo odpowiedzialni. Dom kupiliśmy po 7 latach oszczędzania, żeby mieć 20-procentowy wkład własny. Ale kiedy nic nie zarabiasz, twój zdrowy rozsądek nie ma żadnego znaczenia. Gdzie jest nasz bailout? Na razie żyjemy z oszczędności, ale sama nie wiem jak długo.
(Click on Detroit)
Jestem weteranem wojny w Wietnamie. Całe życie wierzyłem w mój kraj, uważałem się za patriotę. Ale rok temu przeraziłem się, że banda w Białym Domu, która już wpakowała nas do Iraku, zrujnuje teraz amerykańską gospodarkę. Postanowiłem przed tym uciec. Sprzedałem wszystkie moje akcje amerykańskich spółek, lokaty w amerykańskich bankach i kupiłem euro oraz złoto. W ten sposób troszkę zarobiłem, a przede wszystkim uratowałem oszczędności na edukację mojej 16-letniej córki. Moje pieniądze wyprowadziłem więc z kraju. Nie czuję się z tym dobrze.
(San Francisco Chronicle)
@RY1@i02/2009/208/i02.2009.208.000.0012.002.jpg@RY2@
Panika na Wall Street we wrześniu 2008 r.
AP
pw, j.bie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu