Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Fundusz się zadłuża, ale nie zwiększa długu publicznego

27 czerwca 2018

Ministerstwo Finansów uważa, że Krajowy Fundusz Drogowy, dla którego BGK wyemituje w tym roku obligacje za ponad 7 mld zł, nie jest częścią finansów publicznych.

KFD formalnie nie jest częścią sektora, bo nie mieści się w definicji ustalonej przez polską ustawę o finansach publicznych. - Oznacza to, że jego dług nie powiększa długu publicznego liczonego według krajowej metodologii - mówi DGP wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.

Według ekonomistów takie podejście jest jednak co najmniej kontrowersyjne. Niektórzy mówią wprost: to manipulacja. - Niech nasi decydenci od finansów publicznych przestaną kuglować. Przecież nie można powiedzieć, że obligacje emitowane na rzecz KFD przez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego i gwarantowane przez Skarb Państwa są prywatne - mówi Mirosław Gronicki, były minister finansów.

I dodaje, że to, co teraz MF pozornie zaoszczędzi, ograniczając na papierze dług publiczny, może wrócić w postaci wyższych kosztów emisji obligacji skarbowych, gdy inwestorzy zażądają tzw. wyższej premii za ryzyko przy wycenie obligacji. - Inwestorzy przecież są w stanie policzyć sobie, ile wynoszą publiczne potrzeby pożyczkowe. Jeśli im nie będzie się to zgadzać z oficjalnymi danymi, to może mieć to wpływ na podejmowane przez nich decyzje, np. co do rentowności obligacji - mówi Mirosław Gronicki.

Dlaczego? Zdaniem Marcina Mrowca, ekonomisty Pekao, takie zabiegi jak klasyfikowanie KFD z pewnością nie służą przejrzystości finansów publicznych. A to zawsze jest dodatkowy czynnik ryzyka brany pod uwagę przez inwestorów. - Choć w pewnym sensie można rząd zrozumieć: stara się on na wszystkie możliwe sposoby uniknąć przekroczenia przez dług publiczny progów ostrożnościowych, zwłaszcza progu 55 proc. PKB - mówi analityk.

Progi ostrożnościowe wprowadza ta sama ustawa o finansach publicznych. W zamyśle ich pomysłodawców miały być czymś w rodzaju bezpiecznika: jeśli dług publiczny przekroczyłby określony poziom, rząd zmuszony byłby np. do ostrego cięcia wydatków w budżecie lub szukania dodatkowych dochodów. Ustawa stwierdza wprost, że rząd musiałby np. zamrozić płace w budżetówce, jeśli dług byłby wyższy niż 55 proc. PKB.

A ryzyko, że tyle właśnie wyniesie zadłużenie w przyszłym roku, jest bardzo duże. Według naszych rozmówców "operacja KFD" jest jednym ze sposobów, żeby je zmniejszyć.

- Pęknięcie tego progu miałoby poważne konsekwencje dla społeczeństwa. Stąd tendencja, by jakoś to ominąć - mówi Marcin Mrowiec.

Rząd nie uniknie już tak łatwo wzrostu deficytu finansów, bo ten jest liczony według metodologii unijnej. UE - nie oglądając się na polskie przepisy - klasyfikuje KFD jako część sektora finansów publicznych. Deficyt powstały w funduszu będzie więc brany pod uwagę przy wyliczaniu kryterium fiskalnego, które trzeba spełnić, by przyjąć euro.

Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.