Dziennik Gazeta Prawana logo

Suchocka-Roguska: deficyt budżetu przekroczy 22 mld zł

1 lipca 2018

Deficyt w tym roku przekroczy poziom zapisany we wstępnym projekcie budżetu na 2010 rok. Jednak ostateczny jego poziom zależy m.in. od wzrostu PKB i kursu wymiany środków z Unii Europejskiej na złote.

@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.166.007a.001.jpg@RY2@

Elżbieta Suchocka-Roguska, - wiceminister finansów, odpowiedzialna za budżet

Fot. Wojciech Górski

Elżbieta Suchocka-Roguska

- wiceminister finansów, odpowiedzialna za budżet

GRZEGORZ OSIECKI

ELŻBIETA SUCHOCKA-ROGUSKA

Sytuacja w dochodach jest płynna. Na dziś mogę powiedzieć, że o ile będą większe dochody, o tyle będzie mniejszy deficyt.

Nie sądzę. Myślę, że będzie większy, bo jest wiele różnych elementów, które trzeba wziąć pod uwagę. Prosta sprawa, kurs euro, po jakim będziemy wymieniali środki unijne. To kurs z dnia wymiany, a trudno przewidzieć, czy wtedy euro będzie kosztować 4,07 zł, 4,10 czy 4,20. Najbezpieczniej jest mówić, że to będzie w granicach zapisanych w ustawie budżetowej.

W sierpniowych tak, a ostatecznych danych o wrześniu jeszcze nie ma. Ale wpływy są wyższe od prognoz.

Ja rozumiem, że państwo czekacie na komunikat: resort finansów uznaje, że będzie rewelacyjnie. Ja też bym to chciała powiedzieć, ale boję się zapeszyć.

Kształt przyszłorocznego budżet i deficytu wynika przede wszystkim z tego, jak rosną wydatki, na które nie mamy wpływu. Na przykład rosnąca dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych to efekt pogorszenia się sytuacji gospodarczej i to podwójny. Bo z jednej strony składki rosną wolniej, a z drugiej szybciej zwiększa się liczba świadczeniodawców. To naturalny odruch, że gdy dochodzi do redukcji zatrudnienia, w pierwszym rzędzie zwalniane są osoby, które mają inne źródło utrzymania, np. wcześniejszą emeryturę. W 2006 roku na wcześniejsze emerytury poszło ponad 30 tysięcy osób, a szacujemy, że w tym będzie to cztery razy więcej.

To bardzo trudne do oszacowania. Oczywiście zmiany w zatrudnieniu mają wpływ na składki płacone na FUS. Ale tu jest wiele różnych elementów. Ważna jest np. struktura osób, które tracą pracę. Bo jeśli dotyczy to osób z wysokimi wynagrodzeniami, które obecnie są zwalniane, to można powiedzieć, że skutek dla FUS jest zerowy. Bo ci ludzie i tak już pewnie przekroczyli próg, od którego składka nie jest pobierana. Gdy miejsce pracy tracą ci z niskimi dochodami, to ubytek dochodów jest, ale relatywnie mniejszy, bo składka od 1 tys. jest inna od pobieranej od 4 tys. zł.

Ja się zawsze spodziewam. Bo mam optymizm w genach.

Kluczowe są dane o wpływach VAT. Akcyza, bo to już widać, idzie nieźle. Poza tym jeśli mamy wzrost PKB wyższy od spodziewanego, można założyć, że będzie lepiej.

Nie sądzę. Wstępna akceptacja była 8 września a nie mamy tylu nowych danych, by przewidywać nowe tendencje.

Istnieje takie zagrożenie, ale wykorzystamy wszystkie dostępne instrumenty, żeby je neutralizować. Jednym z nich jest trzymanie wydatków w ryzach w tym i przyszłym roku. Odwołam się do tego, co już mówił w wywiadach minister Ludwik Kotecki, czyli do znaczenia kursu walutowego. Więc poziom długu publicznego zależy z jednej strony od wzrostu PKB, ale z drugiej właśnie od kursu. W tym roku nie ma ryzyka przekroczenia progu 55 proc., ale za rok trzeba będzie pilnie obserwować wskaźniki dotyczące długu. Bo takie przekroczenie ma bardzo poważne skutki.

Tym bardziej, że nowa ustawa o finansach publicznych pozostawiła progi niezmienione, czyli zrezygnowano z ich rozszerzania. Ale wprowadzono szereg instrumentów zaostrzających działania, gdy przekraczamy niebezpieczny próg 55 proc. I to dotyczy wszystkich jednostek sektora.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.