Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmniejszyło się pole do dalszych obniżek stóp

10 marca 2009

- Tak było jeszcze na ostatnim posiedzeniu rady. Ale sytuacja w polskiej gospodarce i na świecie jest bardzo dynamiczna. Raczej na podwyżki stóp się nie zanosi.

- To zależy od kolejnych danych z gospodarki.

- Przede wszystkim na wyniki produkcji przemysłowej w lutym i kurs złotego. W dalszej kolejności będziemy brać pod uwagę dane o zatrudnieniu i płacach, sprzedaży detalicznej, no i informacje o inflacji.

- W obecnej sytuacji raczej nie. Rynki finansowe oszalały, więc standardowe podejście niewiele nam teraz daje. Mieliśmy przecież taką sytuację, że dysparytet stóp między Polską a strefą euro był bardzo duży, a mimo to złoty się osłabiał. Co prawda nie można powiedzieć, że decyzje w sprawie stóp w ogóle nie mają wpływu na notowania, ale decydujące są inne czynniki. Przede wszystkim awersja do ryzyka.

- Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jaki poziom stóp procentowych dałby nam pożądany kurs złotego. O wiele łatwiej jest bezpośrednio interweniować na rynku - zakładając oczywiście, że chcielibyśmy taką interwencję przeprowadzić. Jednak decydując się na zmiany stóp, musimy patrzeć na to, jak kształtuje się kurs walutowy, bo to są dwa komponenty, które się uzupełniają. O restrykcyjności polityki pieniężnej decydują stopy i kurs. Jeżeli jeden z tych komponentów działa w kierunku poluzowania polityki pieniężnej, to miejsca na luzowanie drugiego jest mniej. Dziś osłabianie kursu złotego ogranicza możliwości obniżek stóp, bo ogólny wskaźnik restrykcyjności polityki pieniężnej spada.

- Gdyby euro kosztowało około 4 zł, to moglibyśmy schodzić znacząco. Ale w tej chwili nie sposób to powiedzieć. Zobaczymy, jak będzie się kształtowała sytuacja w gospodarce w kolejnych miesiącach. Ocena tej sytuacji może nie dawać podstaw do dalszych obniżek. Gdyby tak było, to trudno mówić o strategii kolejnych obniżek.

- Pole do dalszego luzowania polityki pieniężnej raczej się zawęziło.

- Sądzę, że złoty jest zbyt słaby, porównując do jego wartości wynikającej z fundamentów gospodarki. Dużym problemem są też wahania kursu. Kurs był niewątpliwie istotnym elementem, który zadecydował o skali obniżki w lutym. Nadmierne osłabienie złotego może grozić wzrostem inflacji.

- Rada znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony mamy słabnącego złotego, z drugiej ostre hamowanie sfery realnej gospodarki. To, że obniżka wyniosła tylko 25 pkt - a nie np. 50 - też o czymś świadczy. Teoretycznie jest sprzeczność - ale ja uważam, że poziom stóp NBP nie ma dziś znaczącego wpływu na kurs.

- Tak, choć mieliśmy zgrzyt informacyjny. Wszystko byłoby dobrze, gdyby pan premier nie powiedział o 5 zł za euro. To zostało odczytane jako zapowiedź interwencji walutowych. Tymczasem rząd nie robi takich rzeczy. Sprzedaż euro na rynku to normalna operacja, na której rząd zyskuje dzięki korzystnemu kursowi wymiany. Przy okazji sprzedaż walut przez rząd może przyczynić się do umocnienia złotego.

- Restrykcyjna polityka fiskalna sprzyja mniej restrykcyjnej polityce pieniężnej - i odwrotnie. Za wcześnie jednak, by mówić o potencjalnym dostosowywaniu się przez nas do pogarszającej się sytuacji budżetowej. Nie wiemy, jak będzie się kształtował wzrost gospodarczy, a to kluczowa sprawa. Nie wiemy np., ile firmy straciły na opcjach i o ile z tego tytułu będą mniejsze wpływy z CIT. Być może trzeba będzie budżet znowelizować, ale mamy zbyt mało danych. Nowelizacja budżetu jest zadaniem dla rządu, a nie dla nas.

- Trzeba mieć jakąś strategię przystąpienia do strefy euro. Czy kurczowo trzymać się dat z planu rządowego, to już inna sprawa. W tej chwili mamy niestabilny kurs. Gdyby taka zmienność utrzymała się, groziłoby to wypadnięciem złotego z ERM2. Ale z drugiej strony dziś łatwej byłoby nam dyskutować na temat poziomu parytetu. Łatwiej moglibyśmy wynegocjować dziś poziom nas satysfakcjonujący niż wtedy, gdy złoty był mocny. Być może obecność w ERM2 przyczyniłaby się też do stabilizacji złotego, może nawet do jego wzmocnienia. Z pewnością lepiej startować ze słabszym złotym niż z mocnym. Jak wynika z doświadczeń, Unia może się zgodzić na rewaluację, ale na dewaluację już nie.

- Główny problem to stabilność kursu i kryterium budżetowe. To drugie, jeżeli wzrost gospodarczy osłabnie, może się nam dać we znaki w niedługim czasie.

- Nie wiemy, kiedy złoty miałby trafić do korytarza. Faktem jednak jest, że polityka pieniężna w warunkach ERM2 będzie musiała być o wiele bardziej ostrożna. Szkoda by było, gdyby np. po 20 miesiącach okazało się, że z inflacją nie dajemy sobie rady. Czy cykl miałby się zakończyć wcześniej - trudno powiedzieć. Procesy w realnej gospodarce przebiegają dziś niezależnie od przygotowań do przyjęcia euro.

- Oczekiwaliśmy odbicia inflacji na początku roku, ale trudno powiedzieć, na ile jest to trwała tendencja. Sytuacja jest niestabilna, prognozy zmieniane są co miesiąc. Gdyby złoty był na poziomie sprzed pół roku, to i inflacja byłaby znacznie niższa, być może w okolicach celu, czyli 2,5 proc. To by nam dawało większe pole do obniżek.

- Są propozycje, żeby stopę depozytową obniżyć nawet do zera, co stworzyłoby ekonomiczny przymus dla banków do pożyczania sobie pieniędzy nawzajem, bo trzymanie ich w NBP by się nie opłacało. Taki ruch jest rozważany. Nie wiem jednak, na ile byłby on skuteczny. Dziś problem z krótkoterminowymi pożyczkami na rynku międzybankowym wydaje się nie być już tak istotny jak kilka tygodni temu. Większy problem jest z pożyczkami długoterminowymi, bo w tym względzie nadal mamy dużą ostrożność banków.

- Próbowaliśmy już dolewać płynności, wykupując przed terminem obligacje NBP - ale te środki i tak wróciły do banku centralnego. Próbowaliśmy też mechanizmu, w którym nie wszystkie oferty na bony pieniężne zostały zaakceptowane. I wygląda na to, że część środków poszła do nas na depozyt, ale część jednak trafiła na rynek międzybankowy, bo stopy rynkowe spadły. To jednak nie jest do końca zgodne ze strategią polityki pieniężnej. Powinniśmy oddziaływać na stopy rynkowe przede wszystkim naszą stopą procentową. Stopy rynkowe powinny być zbliżone do poziomu stopy referencyjnej. Jeżeli będziemy dolewać płynności w ten sposób, to możemy doprowadzić do obniżek stóp rynkowych. A wtedy skuteczność polityki obniżek stóp NBP będzie mniejsza.

1859437c-8174-4eea-8443-cfd6f601f7ed-38884110.jpg

Fot. Wojciech Górski

profesor Akademii Ekonomicznej w Krakowie. W RPP od 2003 roku. W 2004 roku wybrany do RPP II kadencji. Zanim trafił do banku centralnego, pełnił funkcję wiceministra finansów

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.