Bezpieczniej przy rannym lwie niż przy zdrowym ośle
Od momentu upadku banku Lehman Brothers w światowych finansach zapanowała nowa era określana jako perfect storm, a na rynkach walutowych - gwałtowny - by nie napisać paniczny - ruch kursów walutowych wywołanych gwałtownym, to znaczy panicznym, przepływem kapitałów.
Waluty światowego systemu finansowego można podzielić na kilka koszyków: głównych walut rezerwowych (amerykański dolar, euro), ważnych walut światowych (brytyjski funt, chiński renmimbi), walut surowcowych (rosyjski rubel, dolar australijski), walut carry trade (nisko oprocentowanych - frank szwajcarski i japoński jen) oraz waluty krajów wschodzących (między innymi polski złoty).
Zgodnie z zasadą, że w czasach alarmu w dżungli bezpieczniej przy rannym lwie niż przy zdrowym ośle, wszystkie kapitały światowe przepłynęły do amerykańskiego dolara. Ta prosta zasada tłumaczy upadek walut rynków wschodzących. Jak dodamy do tego spowolnienie gospodarcze i wywołany przez nie spadek cen surowców, to mamy wytłumaczenie spadku wartości walut surowcowych (spadek cen surowców chwieje potęgą ekonomiczną tych krajów). W takich czasach nikt nie chce inwestować - burzą się wszelkie korelacje, inwestorzy wycofują swoje kapitały, a więc fundusze inwestycyjne oraz hedgingowe - które pod te kapitały pożyczały pieniądze, by inwestować z dźwignią - spłacają swoje pożyczki walut nisko oprocentowanych. To tłumaczy gwałtowne umocnienie walut carry trade. Los walut światowych i rezerwowych zależy od siły ich gospodarek (Wielka Brytania), systemu walutowego (Chiny) i kierunku przepływu kapitałów (euro i dolar).
Po fakcie wydaje się, że ruchy tych walut można dość prosto wytłumaczyć. Gdyby to było takie proste, to przyszłe ruchy nie powinny być większą zagadką. Z naszego polskiego punktu widzenia obchodzą nas przede wszystkim ruchy kursów walut rynków wschodzących (eurozłoty) oraz carry trade (frank szwajcarski). Jeśli światowy przepływ kapitału powróci do normalności, to jednocześnie będzie zyskiwał złoty i do euro, i do franka. Kapitały bowiem będą napływały do krajów wschodzących (Polska), a często ich źródłem będą pożyczki walut nisko oprocentowanych (oznaczające osłabienie franka szwajcarskiego).
Kiedy to się stanie? Po pierwsze, nie ma pewności, że w ogóle się stanie. Światowy system finansowy mógł ulec zmianie na lata. Być może już żyjemy w innym świecie, tylko nie do końca umiemy to dostrzec. Po drugie, być może po drodze czekają nas jeszcze większe wyzwania. Nikt nie obiecuje, że to już koniec, a potencjał na dalsze kłopoty sektora finansowego i gospodarek jest spory. Po trzecie, polityka pieniężna powoli traci swoją amunicję. Stopy procentowe w okolicach zera, pełna dostępność do pieniędzy i co? Na razie nic? Po czwarte, pozostały więc tylko dwa czynniki: pomocowe programy rządowe oraz zwyczajna, nie wiadomo skąd, zmiana nastrojów inwestorów. Pozostaje nam więc sobie życzyć, by w 2009 roku w pełni one wystąpiły, przywracając stary i dobry przepływ kapitałów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.