Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

O popycie inwestycyjnym nieco bardziej teoretycznie

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Na inwestycje przedsiębiorstw zawsze warto spojrzeć z dwóch stron. Z jednej, wydatki inwestycyjne, jak każde inne, obciążają bieżące moce wytwórcze firmy, ponieważ produkcja dóbr inwestycyjnych wymaga nakładów pracy i kapitału. Z drugiej, inwestycje przedsiębiorstw zwiększają moce wytwórcze w przyszłości.

W procesie inwestycyjnym występują często znaczne opóźnienia. Oznacza to, że decyzja o rozpoczęciu inwestycji z reguły oddalona jest w czasie od momentu uzyskania korzyści z wykreowanego dzięki niej kapitału. Korzystanie z tego dodatkowego kapitału w przyszłości pociąga za sobą konieczność poniesienia bieżących, nierzadko wysokich nakładów.

Przedsiębiorstwa niechętnie ponoszą ta koszty, dopóki nie są przekonane, że dodatkowy kapitał jest im faktycznie niezbędny. Innymi słowy przedsiębiorstwa nie zaczną inwestować, dopóki nie nabiorą przekonania o trwałości ożywienia gospodarczego i odbudowie popytu po okresie spowolnienia, które uzasadnią rozbudowę potencjału produkcyjnego. W okresach niepewności, najczęściej w początkowej fazie ożywienia, przedsiębiorstwa zwiększają produkcję (w odpowiedzi na wzrost popytu) poprzez wydłużenie tygodnia pracy, korzystając najczęściej z nadwyżek siły roboczej. Skutkuje to najczęściej dynamicznym wzrostem wydajności pracy, czyli wysokości produkcji przypadającej na pojedynczego pracownika. Z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie. Wielkość produkcji przemysłowej istotnie przekracza już maksima osiągnięte przed okresem spowolnienia, natomiast do wyrównania poziomów przedkryzysowych wśród zatrudnionych w przemyśle wciąż "brakuje" prawie 200tys. osób.

Taki okres przejściowy nie może jednak trwać długo. Przedsiębiorstwa nie są w stanie wydłużać tygodnia pracy w nieskończoność, a ewentualne zwiększenie zatrudnienia powoduje problemy z odpowiednimi zasobami kapitału niezbędnego do produkcji - rośnie wykorzystanie mocy produkcyjnych.

Przy umacniającym się popycie wewnętrznym w gospodarce (konsumpcja prywatna i publiczna odpowiadają za prawie 70 proc. dynamiki polskiego PKB w III kwartale 2010), a także inwestycji realizowanych ze środków publicznych (zwiększają dostępną w przyszłości infrastrukturę, ale przede wszystkim obciążają bieżące moce wytwórcze przedsiębiorstw), jesteśmy obecnie w punkcie krytycznym, w którym przedsiębiorstwa będą zmuszone do inwestycji, aby sprostać rosnącemu popytowi. Ostatnie dane o rachunkach narodowych już wskazują na przyspieszenie procesu inwestycyjnego. Proces ten ma szansę nabrać wyraźnie tempa w przyszłych kwartałach.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.050.001b.001.jpg@RY2@

Marcin Mazurek, BRE Bank, analityk w Biurze Analiz Ekonomicznych

Marcin Mazurek

BRE Bank, analityk w Biurze Analiz Ekonomicznych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.