Co nas czeka w 2011 roku
Po gwałtownej recesji w gospodarce światowej na przełomie lat 2008 i 2009, dzięki rozluźnieniu polityki pieniężnej i fiskalnej, gospodarki USA i strefy euro wydobyły się z niej i wiele wskazuje na to, że unikną drugiej fali recesji, której, szczególnie w przypadku USA, obawiano się jeszcze kilka tygodni temu.
Polska gospodarka w ślad za gospodarką globalną stopniowo przyspiesza, osiągając 3,5 proc. w II kw. i zapewne utrzymując to tempo w III kw., po tym jak w I kwartale 2009 r. tempo wzrostu gospodarczego spadło do 0,7 proc. w reakcji na recesję na świecie.
Przy generalnym optymizmie odnośnie do publikowanych w ostatnich kwartałach danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na oznaki spowolnienia wzrostu gospodarczego w głównych gospodarkach rozwiniętych, które pojawiły się w II - III kw. 2010 roku. Po silnym pogorszeniu danych makroekonomicznych w USA w II kw., dane za III kw. wskazują na utrzymanie niższego wzrostu gospodarczego w porównaniu do ożywienia z przełomu lat 2009 i 2010, jednocześnie po bardzo dobrym wyniku (szczególnie gospodarki niemieckiej) w II kw. słabsze dane odnotowano dla strefy euro. Na początku listopada bank centralny USA - Rezerwa Federalna (Fed) - rozpoczął kolejną turę rozluźniania polityki pieniężnej w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego. Utrzymuje się niepewność, czy na taki krok nie zdecyduje się Bank Anglii, a w przypadku Europejskiego Banku Centralnego (EBC) - choć bank nie podejmuje żadnych dodatkowych działań, to coraz powszechniejsze są oczekiwania utrzymania stóp procentowych na bieżącym, historycznie niskim poziome nawet przez cały przyszły rok.
Powodem takich działań, pomimo w przypadku niektórych krajów relatywnie wysokiego wskaźnika inflacji, jest obawa przed zduszeniem wzrostu gospodarczego, którego perspektywy w ocenie banków centralnych pozostają niepewne.
Jednocześnie polska gospodarka, będąc częścią światowej gospodarki poprzez powiązania w handlu międzynarodowym oraz na globalnych rynkach finansowych, pozostaje wrażliwa na zmiany sytuacji w strefie euro, USA czy w Azji.
Na jakie czynniki należy zwrócić baczniejszą uwagę, planując rozwój biznesu w przyszłym roku?
Po pierwsze, przedsiębiorcy powinni być świadomi skali niepewności odnośnie do perspektyw gospodarki światowej. Główne gospodarki rozwinięte uniknęły depresji gospodarczej dzięki nadzwyczajnej akcji ratunkowej rządów i banków centralnych. Niemniej z powodu zarówno nierównowagi gospodarki amerykańskiej, z jaką wchodziła ona w kryzys, jak i słabości sektora bankowego w USA i strefie euro (wysoka dźwignia finansowa, niska jakość kapitałów banków, toksyczne aktywa) kontynuacja ograniczania zadłużenia gospodarstw domowych i niskiej skłonności do konsumpcji oraz wciąż bardzo niska skłonności banków do kredytowania oznacza, że proces wychodzenia z kryzysu będzie powolny.
W najbliższych latach trudno oczekiwać powrotu gospodarek rozwiniętych do tempa wzrostu notowanego przed kryzysem. Jednocześnie ścieżka ożywienia może być wyboista z nawrotami gorszych okresów aktywności gospodarczej.
Dodatkowo, sporym utrudnieniem jest brak możliwości silniejszego wsparcia ze strony sektora publicznego, który sam boryka się z koniecznością ograniczenia wysokiego długu.
Tym samym choć ryzyka nawrotu zjawisk recesyjnych - szczególnie w świetle podjętych działań Fed - są obecnie niskie, to ostrożnie należy podchodzić do perspektywy utrzymania w 2011 r. skali ożywienia notowanej na przełomie lat 2009 i 2010.
W zakresie sytuacji na rynkach finansowych - dominującym czynnikiem będzie oczywiście luźna polityka pieniężna prowadzona przez główne banki centralne gospodarek rozwiniętych, a następnie (najwcześniej pod koniec 2011r.) rozpoczęcie procesu zacieśniania polityki pieniężnej. Szczególnie ostatnia decyzja Fed o uruchomieniu drugiego programu skupu obligacji skarbowych (łącznie 600 mld dol. do czerwca przyszłego roku), przynosi sporo wyzwań i ryzyk dla prognoz dotyczących rynku finansowego. Oprócz osłabienia dolara - w związku z tym, że skup obligacji skarbowych będzie finansowany emisją nowego pieniądza, rozluźnienie to wpływać będzie na ceny aktywów finansowych: akcji, obligacji, kursów walut.
Bezpośrednią konsekwencją wzrostu podaży pieniądza w krajach rozwiniętych przy stabilnym poziomie awersji do ryzyka jest i będzie wzmożony napływ kapitału na rynki wschodzące, gdzie utrzymuje się wyższa stopa zwrotu z inwestycji przy korzystnej sytuacji fundamentalnej tych krajów.
Silny napływ spekulacyjnego kapitału prywatnego już przekłada się na presję na wzmocnienie walut tych krajów. W naszych prognozach rynku finansowego przyjęliśmy, że siła tego efektu będzie ograniczona w przypadku Polski ze względu na przynależność do regionu Europy Środkowo-Wschodniej, któremu przypisywane jest podwyższone ryzyko inwestycyjne. Z tego względu (a także wciąż obecnych ryzyk związanych ze stanem finansów publicznych wielu państw strefy euro, jak i wciąż chwiejną sytuacją sektora bankowego samej strefy euro) nie należy oczekiwać gwałtownej aprecjacji złotego w najbliższych kwartałach rzędu kilkudziesięciu groszy, niemniej scenariusz okresowego wzmocnienia złotego w warunkach napływu kapitału spekulacyjnego do poziomu około 3,70 zł za euro w połowie przyszłego roku nie jest wykluczony.
To wzmocnienie powinno mieć jednak okresowy charakter, gdyż sygnałem do odwrotu kapitału spekulacyjnego z rynków wschodzących pod koniec 2011 r. mogą być oczekiwane w tym okresie pierwsze sygnały odwrotu od luźnej polityki pieniężnej Fed i EBC. Zatem perspektywy dla kursu złotego nie są już tak jednoznaczne jak w 2010 r., kiedy przy bardzo wysokiej skali niedowartościowania poprawa sytuacji na rynkach globalnych przy stabilnej sytuacji fundamentalnej kraju przemawiała za wzmocnieniem złotego wyraźnie poniżej 4,0 zł za 1 euro. Obecnie kurs złotego stopniowo zbliża się do poziomu bardziej spójnego z sytuacją fundamentalną i tym samym silniejsze jego wzmocnienie może być jedynie okresowe.
Po trzecie mimo ryzyk w zakresie otoczenia zewnętrznego w najbliższych kwartałach silne fundamenty gospodarki polskiej dają podstawy do umiarkowanego optymizmu na przyszłość.
Polska gospodarka odróżnia się pozytywnie od gospodarek rozwiniętych, czy też wielu gospodarek regionu Europy Środkowej i Wschodniej trapionych przez postkryzysowe procesy dostosowawcze, odznaczając się stabilnymi fundamentami: niskim poziomem zadłużenia sektora prywatnego - relacja kredytu do PKB, w szczególności w przypadku kredytów dla przedsiębiorstw, ale i w przypadku kredytów mieszkaniowych jest istotnie niższa niż w krajach rozwiniętej Europy, stabilnym sektorem bankowym - żaden z polskich banków nie upadł w ostatnich latach, nie musiał też sięgać po pomoc publiczną, mimo kryzysu i silnego spowolnienia akcja kredytowa była kontynuowana, stabilną sytuacją przedsiębiorstw, które dzięki restrukturyzacji przeprowadzonej w ostatniej dekadzie, w porównaniu z poprzednim okresem silnego spowolnienia z lat 2001 - 2003, odznaczają się znacząco lepszą sytuacją finansową, korzystniejszą od oczekiwań sytuacją na rynku pracy mimo pogorszenia tempa wzrostu gospodarczego - wzrost stopy bezrobocia do 13 proc. w 2009 r. wobec ponad 20 proc. w 2002 roku przy podobnej skali spowolnienia gospodarczego.
Taka kombinacja czynników globalnych i krajowych daje podstawy do przewidywania scenariusza stopniowego ożywienia gospodarczego w kraju mimo ryzyk związanych z rozwojem sytuacji w gospodarce światowej.
Jednocześnie trzeba być przygotowanym na okresowe pogorszenie aktywności gospodarki krajowej, naszym zdaniem na początku przyszłego roku, i ponowną poprawę na przełomie lat 2011 i 2012. Wzrost gospodarczy w 2011 ukształtuje się w okolicach 3,5 proc. (z szansą na ponad 4,5 proc. w 2012 r.), trudno jednak oczekiwać, by w postkryzysowej gospodarce globalnej możliwy był szybki powrót do 6-procentowego wzrostu gospodarczego sprzed kryzysu.
Na rynku finansowym należy się liczyć z podwyższoną zmiennością - umocnieniem złotego wraz z postępującym napływem kapitału w wyniku rozluźnienia polityki pieniężnej w USA, ale także możliwym okresowym osłabieniem, najprawdopodobniej pod koniec przyszłego roku wraz z pierwszymi sygnałami zaostrzenia polityki pieniężnej w USA i strefie euro.
Reasumując, firmy, biorąc pod uwagę zmienne uwarunkowania zewnętrzne, powinny po pierwsze uważnie monitorować otoczenie, w czym pomocne będą analizy makroekonomiczne, a jednocześnie powinny szukać rozwiązań biznesowych, pozwalających elastycznie reagować, które dadzą im elastyczność w reagowaniu na zmieniające się warunki zewnętrzne.
@RY1@i02/2010/222/i02.2010.222.050.001b.001.jpg@RY2@
Fot. Marek Matusiak
Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO Banku Polskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu