Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Zamiast miejsc pracy dotujemy festyny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Z PROGRAMU LEADER wartego 3,4 mld zł wykorzystaliśmy do tej pory zaledwie 12 proc. Jeśli nie przyspieszymy, oddamy pieniądze do Brukseli

Za pieniądze z Leadera można tworzyć miejsca pracy na wsi, wspierać wiejskie przedszkola czy świetlice, podnosić kwalifikacje mieszkańców wsi. Ale to teoria, bo w praktyce pieniądze zalegają na kontach i prawie nikt po nie nie sięga. Choć, jak ocenia Business Centre Club w raporcie o wykorzystaniu środków z UE, Polska generalnie dobrze radzi sobie z unijnymi dotacjami. Połowa z nich została już rozdzielona między firmy, samorządy i innych beneficjentów.

Do tej pory w ramach programu Leader udało się wykorzystać zaledwie 12 proc. z 3,4 mld zł. Dla porównania w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki (PO KL) adresowanym do wszystkich wykorzystano już ponad połowę.

Porażka Leadera spowodowana jest nieprzyjaznymi zasadami podziału pieniędzy, brakiem jego promocji ze strony resortu rolnictwa oraz wsparcia w ubieganiu się o te pieniądze.

Firmy starające się o fundusze z Leadera muszą wydać własne pieniądze na inwestycje, a dopiero potem mogą się ubiegać o ich zwrot. W PO KL zwykle dostają je z góry. W Leaderze wkład własny został ustalony na 30 proc. - w PO KL zwykle nie jest potrzebny.

- Żaden program adresowany do mieszkańców wsi nie ma tak restrykcyjnych zasad - mówi Krzysztof Margol z Nidzickiej Fundacji Rozwoju Nida.

Największym problemem Leadera jest jednak to, że większość potencjalnych jego odbiorców w ogóle nie wie o jego istnieniu. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie przeprowadziło żadnej kampanii promocyjnej.

Resort nie widzi jednak zagrożeń dla realizacji Leadera. Podkreśla, że cały czas są upraszczane procedury. Pomija milczeniem to, że na razie pieniądze z tego programu są wykorzystywane głównie na organizację festynów i dożynek.

Leader to jeden z niewielu programów, którego realizacja stoi pod znakiem zapytania. Według BCC na koniec tego roku zostaną podpisane umowy o przyznaniu wsparcia na ponad 40 z 67 mld euro, które dostaliśmy na lata 2007 - 2013 (możemy je wydawać do 2015 roku).

- Jeśli to tempo zostanie utrzymane, to do końca 2012 roku podzielimy między beneficjentów wszystkie unijne pieniądze - ocenia Jerzy Kwieciński, ekspert BCC i były wiceminister rozwoju regionalnego.

Obecnie miesięcznie wypłacamy 1,8 mld zł. Jeśli chcemy zdążyć z wydaniem całości środków, to powinniśmy co miesiąc wydawać 4,5 mld zł. Osiągnięcie takiego tempa będzie wymagało od rządu nie tylko sprawnej pracy z beneficjentami, ale także zmniejszenia barier biurokratycznych.

Najsłabiej z wydatkowaniem pieniędzy unijnych radzą sobie PKP oraz firmy zrealizujące projekty związane z bezpieczeństwem energetycznym (np. nie ruszyła budowa rurociągu Odessa - Brody). Kiepsko idzie też budowa gospodarki elektronicznej. Jeśli szybko nie ruszą tu inwestycje, to nie ma szans, by ukończyć je przed 2015 rokiem. Czyli stracimy część dotacji unijnych.

@RY1@i02/2010/205/i02.2010.205.000.003a.001.jpg@RY2@

Polska bardzo dobrze wydaje fundusze unijne

BCC ostrzega, że problemy z budżetem i brak reformy finasnów publicznych mogą przeszkodzić w wydaniu środków UE. Jeśli rząd po przekroczeniu progów ostrożnościowych będzie musiał wprowadzić drastyczne oszczędności, to mogą one oznaczać obcięcie wydatków na inwestycje. Tymczasem dotacje nigdy nie pokrywają całości kosztów. Od 15 do nawet 50 proc. musi dołożyć inwestor. W wielu przypadkach jest nim budżet państwa. Z szacunków BCC wynika, że do 2015 roku potrzeba na ten cel ok. 100 mld zł, w tym połowa musi pochodzić właśnie z budżetu.

Beata Lisowska Mariusz Gawrychowski

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.