Upadające banki mogą pogrążyć Irlandię
TEGOROCZNY DEFICYT budżetowy Dublina dziesięciokrotnie przekracza dopuszczalny poziom
Rząd Irlandii, chcąc ratować system bankowy, zwiększy w tym roku deficyt budżetowy do poziomu 32 proc. PKB. Ale mimo widma bankructwa Dublin na razie nie zamierza korzystać z unijnej pomocy i próbuje sobie radzić sam.
Bank centralny w Dublinie przyznał wczoraj, że koszt uratowania banku Anglo Irish wyniesie 34 miliardów euro, o 5 mld więcej, niż do tej pory zakładano. Rząd będzie też musiał wygospodarować dodatkowo 3 mld euro na zapobieżenie upadkowi Allied Irish Bank i kolejne 2,7 mld euro na uratowanie kasy oszczędnościowej Irish Nationwide. Łączny koszt ratowania banków zwiększy więc tegoroczny deficyt budżetowej Zielonej Wyspy o blisko 40 mld euro - do ponad 70.
Wszystkie trzy instytucje poniosły kolosalne straty z powodu załamania rynku nieruchomości. Ceny domów i gruntów są dziś w Irlandii średnio o dwie trzecie niższe niż w przed kryzysem.
Minister finansów Brian Lenihan przyznał, że irlandzki rząd mimo ogromnych kosztów jest zdecydowany zapobiec bankructwu banków, aby nie doprowadzić do paniki, jaką wywołał w 2008 roku upadek amerykańskiego Lehman Brothers. Dlatego rząd chce przejąć 90 proc. akcji Allied Irish Bank.
Jednak z tego powodu deficyt budżetowy kraju osiągnie w tym roku astronomiczny poziom 32 proc. PKB. To absolutny rekord w 11-letniej historii unii walutowej i niemal dziesięciokrotnie większy wskaźnik, niż zezwala Bruksela.
Mimo tak wielkiego obciążenia Irlandia nie zwróciła się jak na razie o pomoc do Unii Europejskiej. - Chcemy rozłożyć spłatę kosztów uratowania banków na 10 lat poprzez emisję obligacji. To będzie bardzo trudne, ale możliwe - przekonywał Lenihan.
Na początku tego roku kraje strefy euro utworzyły wart 500 mld euro Europejski Instrument Stabilności Finansowej (EFSF). Może on zaciągnąć kredyty na rynkach międzynarodowych dzięki gwarancjom państw unii walutowej i wesprzeć kraj pogrążony w kłopotach finansowych.
- Irlandia na razie nie zdecydowała się wystąpić o taką pożyczkę, bo dla rynków finansowych byłby to sygnał, że w każdym momencie może stać się niewypłacalna. Dodatkowo pożyczki udzielone przez EFSF są drogie - oprocentowanie może sięgać 8 procent. Irlandzki rząd ma nadzieję, że uda mu się taniej sfinansować ratunek dla banków - tłumaczy "DGP" Cinzia Alcidi, ekspertka Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS) w Brukseli.
Aby powstrzymać panikę na rynkach, Lenihan zapowiedział wczoraj, że plan ograniczenia deficytu budżetowego kraju poniżej 3 proc. PKB do 2014 roku nadal jest aktualny. To jednak oznacza, że w nowelizacji ustawy finansowej, która ma zostać przedstawiona w listopadzie, zostaną wprowadzone jeszcze większe cięcia wydatków, niż się do tej pory spodziewano.
Zdaniem ekonomistów zwiększa się w ten sposób ryzyko ponownej recesji. Po przejściowym wzroście dochodu narodowego na początku roku, w drugim kwartale irlandzkie PKB skurczyło się o 1,2 proc.
Irlandia jest jednak pod bardzo silną presją, aby szybko uzdrowić swoje finanse. W sierpniu Standard & Poor''s już obniżył wycenę wiarygodności irlandzkiego długu do AA- i zapowiedział, że jeszcze bardziej ją zdegraduje, jeśli koszty ratowania banków będą rosły.
Hiszpania straciła najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej. Wczoraj Standard & Poor''s, jedna z trzech głównych agencji ratingowych, zdegradowała ocenę jej długu AAA o jeden szczebel. To oznacza, że Madryt będzie w przyszłości musiał po wyższych stawkach pożyczać pieniądze potrzebne na finansowanie długu.
Kathrin Muehlbronner, specjalistka ds. Hiszpanii w S&P, docenia stanowcze działania rządu dla ograniczenia dziury w budżecie. Wskazuje jednak, że zmniejszenie deficytu z 9,5 proc. w tym roku do 6 proc. w roku przyszłym przeprowadzono niemal wyłącznie poprzez podwyższenie podatków. A to powoduje, że wzrost gospodarczy przez kilka nadchodzących lat będzie bardzo słaby, w granicach 1 proc. - Konieczne są teraz znacznie trudniejsze reformy strukturalne. Inaczej Hiszpania nie będzie w stanie dynamicznie się rozwijać i spłacić swoich zobowiązań - wskazuje Muehlbronner.
Wczoraj hiszpański rząd przedstawił restrykcyjny projekt budżetu na przyszły rok zakładający zmniejszenie różnicy między wydatkami a dochodami państwa z 76 do 43 mld euro. W ten sposób gabinet Jose Luisa Zapatero chce w oczach rynków finansowych odciąć się od Irlandii, Portugalii i Grecji - krajów uważanych za wyjątkowo mało wiarygodne. Ale pole manewru władz pozostaje ograniczone. W środę w pierwszym od ośmiu lat strajku generalnym wzięło udział aż trzy czwarte wszystkich pracowników. Domagali się oni zaprzestania oszczędnościowej polityki.
J.Bie.
@RY1@i02/2010/192/i02.2010.192.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Koszt uratowania banku Anglo Irish wyniesie 34 miliardy euro, o 5 miliardów euro więcej niż do tej pory zakładał rząd Irlandii
Jędrzej Bielecki
jedrzej.bielecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu