Inwestorzy zagraniczni stawiają na polski dług
Spadki rentowności obligacji amerykańskich i niemieckich zwiększyły atrakcyjność polskich papierów. Duży popyt wykorzystuje Ministerstwo Finansów, które na potęgę wymienia stare obligacje na nowe.
W zamian za dziesięciolatki zapadające w listopadzie MF oferowało papiery z terminami wykupu w kwietniu 2015 roku i w listopadzie 2020 roku. Zamieniło w ten sposób papiery za ponad 4,1 mld zł. Wynik, jaki udało się osiągnąć na wczorajszym przetargu, to druga w tym roku pod względem wartości pula zamienionych obligacji jednej serii. Na początku lutego MF wymieniło pięciolatki zapadające w marcu za 4,4 mld zł.
O tym, że na aukcji to MF dyktowało warunki, świadczy fakt, że większość papierów została zrolowana na nowe dziesięciolatki. Dla analityków wyniki aukcji to kolejny dowód na duże zainteresowanie polskim długiem ze strony inwestorów. Na rynku zdecydowanie przeważają kupujący, co doprowadziło do spadku rentowności o 54 pkt bazowe na dziesięcioletnich papierach od początku sierpnia.
- Inwestorzy potraktowali ofertę MF jako dobrą okazję do kupienia nowych obligacji. Z drugiej strony resort też wykorzystał koniunkturę i sprzedał dużą pulę długoterminowych papierów. Obie strony są chyba zadowolone - mówi Krzysztof Izdebski, diler obligacji w PKO BP.
Popyt na polskie obligacje jest duży, bo silne spadki rentowności notują też tzw. rynki bazowe - czyli amerykański i niemiecki. Ten drugi jest dla nas szczególnie ważny: rentowność niemieckich bundów stanowi punkt odniesienia dla dochodowości polskich papierów. Jeden z czynników, który pokazuje, czy inwestycja w polski dług może się opłacać, czy nie, to tzw. spread, czyli różnica między tymi rentownościami. Ta różnica nie zmienia się bez wyraźnych powodów - np. wzrostu ryzyka kredytowego kraju. Jeśli więc spada rentowność na rynku bazowym, to dochodowość na rynku wschodzącym też powinna spaść. Inwestorzy to wiedzą i kupują papiery z rynku wschodzącego. W tym przypadku - polskiego.
- W pewnej chwili spread między obligacjami niemieckimi i polskimi się zwiększył. Stąd wziął się ruch na naszym rynku - mówi Piotr Kalisz z Citi Handlowego.
Co teraz zrobi MF? Resort deklaruje, że nie zamierza zwiększać emisji długu w tym roku. Według Piotra Kalisza słusznie, bo potrzeby pożyczkowe będą mniejsze od planowanych, a ministerstwo musi pamiętać o progach ostrożnościowych dla długu publicznego.
- Duże emisje w celu pozyskania środków na zapas nie mają sensu ze względu na przyrost długu - mówi ekonomista.
Resort będzie za to kontynuował przetargi zamiany. Do wykupu zostało mu jeszcze 15,1 mld zł obligacji listopadowej. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku zacznie wymieniać papier pięcioletni zapadający w maju 2011 roku. Według Krzysztofa Izdebskiego ministerstwo znalazłoby chętnych do takiej wymiany.
- Taka oferta bez problemu by się sprzedała, o ile dobra koniunktura na rynku będzie się utrzymywać - uważa dealer.
Wartość obligacji pięcioletnich, które trzeba będzie wykupić w maju, to 23,6 mld zł. To jedyna seria papierów do wykupienia w pierwszej połowie przyszłego roku. Większość obligacji zapada w drugim półroczu. Od początku lipca do końca listopada trzeba będzie spłacić papiery o wartości 46,5 mld zł.
@RY1@i02/2010/166/i02.2010.166.000.013b.001.jpg@RY2@
Obligacje 10-letnie
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu