Dziennik Gazeta Prawana logo

USA o włos od Wielkiej Depresji

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Analiza dwóch renomowanych ekonomistów udawadnia, że bez pakietów stymulacyjnych kryzys w Ameryce miałby znacznie większe rozmiary. Krytycy twierdzą jednak, że to próba promowania kolejnych wydatków z kasy państwa

Gdyby nie działania administracji Obamy, w USA powtórzyłby się kryzys na skalę tego z lat 30 - takie są wnioski z analizy dwóch znanych amerykańskich ekonomistów.

Główny ekonomista agencji ratingowej Moodys Mark Zandi oraz profesor uniwersytetu Princeton i były wiceszef Fed Alan Blinder scenariusz, którego udało się uniknąć, nazywają Wielką Depresją generacji 2.0.

Dowodzą oni, że dzięki rządowym planom wykupu zagrożonych upadkiem banków i przedsiębiorstw uratowano w USA 8,5 mln miejsc pracy i uniknięto spadku PKB rzędu 6,5 proc. Zgodnie z ich wyliczeniami, jeśli administracje Georgea W. Busha i Baracka Obamy nie stworzyłyby kolejnych pakietów stymulacyjnych, upadek amerykańskiej gospodarki przeciągnąłby się aż do 2011 r., a bezrobocie w szczytowym momencie sięgnęłoby poziomu 16,5 proc.

Zandi i Blinder - porównując rozwój wypadków obecnie i w latach 30. oraz zakładając, że nie doszło do żadnej rządowej interwencji w gospodarce - dochodzą do wniosku, iż w 2009 r. spadek PKB wyniósłby aż 7,4 proc., a w bieżącym roku - 3,7 proc. W szczytowym momencie załamania gospodarka zwijałaby się w błyskawicznym tempie, około 12 proc. PKB. Efektem byłyby deflacja na gigantyczną skalę i masowe zwolnienia.

Kryzysu 2.0 udało się uniknąć, choć koszty były gigantyczne: 1,7 bln dol. - twierdzą autorzy analizy. Złożyły się na nie fundusze stymulacyjne wysokości 170 mld dol., które administracja Busha wygospodarowała pod postacią zwrotów podatków i innych środków pomocowych, i olbrzymie pakiety finansowe przeforsowane przez gabinet Obamy: m.in. 780-miliardowy pakiet stymulacyjny dla całej gospodarki i 600-miliardowy pakiet na wykup zagrożonych bankructwem instytucji finansowych. Do tego należy dołożyć koszty np. przeprowadzenia stress testów amerykańskich banków. Bez tych środków jednak - podkreślają autorzy - sytuacja byłaby dramatyczna.

Analiza Zandiego i Blindera pojawia się w szczególnym momencie. Z kolejnych publikowanych sondaży wynika, że Amerykanie są przekonani, iż obecna administracja nie radzi sobie z opanowaniem kryzysu. Od Obamy i Demokratów odwraca się też finansjera. Tymczasem symulacja dwóch ekonomistów świadczy o tym, że Biały Dom właściwie uratował Amerykę.

Nic więc dziwnego, że opracowanie Zandiego i Blindera wywołuje cierpkie komentarze Republikanów. Tradycyjnie sprzeciwiają się oni interwencjom państwa w gospodarkę, pakiety stymulacyjne forsowane przez Obamę uważają za stratę pieniędzy i podkreślają, że obecny 10-procentowy poziom bezrobocia to porażka rządu. Zwłaszcza Alan Blinder uważany jest w kręgach konserwatywnych za zatwardziałego keynesistę. Z kolei Zandi od kilku lat jest w kręgach Demokratów wręcz modny - tym bardziej że właśnie sprawdzają się jego prognozy sprzed dwóch lat dotyczące stanu gospodarki USA. Na blogach amerykańskich komentatorów politycznych pojawiły się opinie, że Biały Dom po cichu promuje opracowanie obu ekonomistów.

- To nieprawda. Jest zbyt wcześnie, żeby ten raport wywarł jakikolwiek wpływ na decyzje wyborców. Zresztą przeciętni Amerykanie nie podejmują decyzji wyborczych na podstawie specjalistycznych raportów, tylko ocen sytuacji we własnym otoczeniu - mówi "DGP" Michael McDonald, politolog z Brookings Institution. Jego zdaniem publikacja raportu może mieć zupełnie inny podtekst: w ten sposób autorzy, zdeklarowani zwolennicy pakietów stymulacyjnych, mogą chcieć zachęcić polityków oraz ich doradców do wsparcia kolejnych tego typu projektów w przyszłości.

@RY1@i02/2010/147/i02.2010.147.000.006a.001.jpg@RY2@

Możliwa skala kryzysu w USA

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

współpraca pw

Regent University w Wirginii

Raport Alana Blindera i Marka Zandiego opisuje, jak pakiet stymulacyjny i inne środki pomogły odbudować gospodarkę, ale przedstawione przez nich wnioski są nazbyt optymistyczne - przecież stan gospodarki się nie polepszył. Bailout przyniósł krótkotrwałe skutki, lecz poprawa sytuacji nie była zrównoważona. System finansowy i bankowy w dalszym ciągu znajdują się w opłakanym stanie, a gospodarka zwalnia. Skądinąd przypuszczam, że prezydent Barack Obama będzie forsować kolejne pakiety stymulacyjne - ale wątpliwe, by przy obecnym poziomie długu publicznego Kongres wyraził na nie zgodę. Moim zdaniem administracja powinna robić mniej, niż robi teraz. Ożywić sektor prywatny poprzez niższe podatki i zmniejszenie liczby przepisów. Pozwolić odbudować możliwości Amerykanów tak, by mogli zadbać o samych siebie. To proces długofalowy, ale w tej sytuacji nie ma sposobów na to, by szybko uzdrowić amerykańską gospodarkę.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.