Inwestorzy czekają na podwyżki stóp
Wyższa od spodziewanej inflacja w czerwcu popsuła nastroje na rynku długu. Inwestorzy nie kupili wczoraj pełnej puli oferowanych im obligacji pięcioletnich.
Ministerstwo Finansów wystawiło na sprzedaż papiery o wartości od 1,5 do 3 mld zł. Sprzedało za 2 mld zł, co nie jest dobrym wynikiem na tle ostatnich aukcji papierów dłużnych, gdzie popyt kilkakrotnie przewyższał podaż. Tym razem inwestorzy zgłosili oferty warte ledwie 2,8 mld zł.
- Słabo wypadł ten przetarg. Oczekiwania rynkowe były większe - mówi Marek Kaczor, diler rynku długu PKO BP. Nastroje na rynku finansowym w ostatnich dniach były niezłe: złoty przestał tracić na wartości, dobre wyniki firm w USA pociągnęły giełdy w górę, wyceny ryzyka kredytowego spadły. Poza tym wcześniej MF zapowiadało możliwość ograniczenia podaży długu w kolejnych miesiącach. Resortowi udało się już sfinansować blisko 70 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych, ostatnio z powodzeniem sprzedawał też obligacje za granicą. Deklaracja o ograniczeniu podaży na rynku krajowym teoretycznie powinna zwiększyć zainteresowanie aukcją. Ale tym razem tak się nie stało.
W ministerstwie jednak nie załamują rąk. Urzędnicy MF wskazują na kilka przyczyn mniejszego zainteresowania wczorajszym przetargiem. Pierwszy powód to wyższa od prognozowanej inflacja w czerwcu. W poprzednim miesiącu wzrosła ona do 2,3 proc. z 2,2 proc. w maju - a miała spaść do 2 - 2,1 proc. Szybszy wzrost cen rozbudził na nowo oczekiwania na podwyżki stóp. W takich warunkach powodzeniem cieszą się papiery o stosunkowo krótkim terminie wykupu. Popyt na te z dłuższym - jak pięciolatki - spada. Drugi powód, według MF, to mniejsza aktywność inwestorów związana z okresem urlopowym. A po trzecie rynkowi długu nie sprzyjają duże prywatyzacje, które odsysają z niego kapitał.
Inwestorzy mogą też się wstrzymywać z decyzjami o zakupie, bo nie wiedzą, jak będzie wyglądał przyszłoroczny budżet. Rząd przedstawił na razie założenia makroekonomiczne - ale nie wiadomo, ile ma wynosić deficyt, a także potrzeby pożyczkowe państwa. Te zaś mogą być równie duże jak w tym roku, bo rządowi zapewne nie uda się osiągnąć wpływów z prywatyzacji w 2011 r. na poziomie tych z 2010 r. Jeśli potrzeby pożyczkowe będą większe niż w 2010 r., wzrośnie presja na wzrost rentowności, a ceny obligacji spadną. Być może część graczy na rynku chce poczekać na te informacje, zanim podejmie decyzje inwestycyjne.
Dodatkowym czynnikiem są oczekiwania co do działań Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy są zgodni, że RPP w przyszłym roku podniesie stopy procentowe. - Rozpoczęcie cyklu podwyżek zapewne spowoduje spadek cen obligacji, choćby nawet potrzeby budżetu były mniejsze niż w tym roku - mówi Marek Kaczor.
Resort finansów zdaje sobie sprawę z tego ryzyka. Jego przedstawiciele w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że MF może powtórzyć manewr z ubiegłego roku, gdy w ostatnich miesiącach 2009 r. sprzedawało więcej obligacji, niż wynikało to z bieżących potrzeb. MF w ten sposób zbudowało sobie rezerwę, dzięki której nie miało żadnych problemów z płynnością na początku 2010 r., gdy plan finansowania potrzeb pożyczkowych był bardzo napięty.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu