Zapatero odchudzi Hiszpanię
Dobre wieści dla strefy euro napłynęły wczoraj z Hiszpanii. Po długich wahaniach premier Jose Luis Zapatero ogłosił wreszcie odważne plany cięć budżetowych, które mają uratować jego kraj przed podzieleniem losu tonącej w długach Grecji.
Socjalistyczny rząd w Madrycie chce zaoszczędzić do 2011 aż 5 mld euro. Będzie to pierwszy krok w kierunku uzdrowienia hiszpańskich finansów publicznych. Dzięki niemu deficyt budżetowy ma spaść z 11,2 proc. PKB w 2009 r. do 9,3 proc. w tym roku. Celem jest powrót do akceptowanej przez Brukselę bezpiecznej granicy 3 proc. PKB w 2013 r.
Rządzący Hiszpanią od pięciu lat Zapatero będzie szukał oszczędności, przede wszystkim obniżając pensje w budżetówce. - W tym roku będą one musiały spaść o 5 proc. A w 2011 roku zostaną zamrożone - zapowiedział. Na dodatek w wyniku racjonalizacji kosztów likwidacji ulegnie w sektorze publicznym aż 13 tys. etatów. Aby dać dobry przykład, członkowie socjalistycznego gabinetu zarabiać będą do końca przyszłego roku o 15 proc. mniej.
To nie koniec cięć. Od 1 stycznia likwidacji ulegnie także becikowe, które wynosiło dotąd 2,5 tys. euro. Madryt zamierza zrezygnować także z części rządowych inwestycji (na sumę 6 mld euro) i zmniejszyć o 600 mln pomoc rozwojową, jakiej Hiszpania udziela krajom Trzeciego Świata. W najbliższym czasie na indeksację nie mogą liczyć także emeryci, których świadczenia zostaną zamrożone (z wyjątkiem tych najniższych).
Plan jest desperacką reakcją Zapatero na to, że rynki w ostatnich miesiącach traciły zaufanie do hiszpańskiej gospodarki. W kwietniu agencja Standard & Poor’s obniżyła rating Madrytu do AA, a oprocentowanie hiszpańskich obligacji znacząco wzrosło.
Rynki dobrze przyjęły plany hiszpańskiego premiera. Euro zaczęło częściowo odrabiać stratę z poprzedniego dnia. Wzrosty rzędu 1 - 1,5 proc. zanotowały także najważniejsze europejskie giełdy we Frankfurcie, w Londynie i Paryżu.
Hiszpania odczuła kryzys najboleśniej ze wszystkich krajów starej UE. To efekt pęknięcia bańki na rynku budowlanym, która napędzała tamtejszą gospodarkę przez kilka lat poprzedzających kryzys. Dziś Hiszpania ma za sobą dwa lata bez wzrostu gospodarczego, w wyniku czego bezrobocie sięgnęło już 20 proc. (najwyższy poziom w całej UE).
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu