Kurs na euro zwiększa atrakcyjność polskich obligacji, akcji i złotego dla inwestorów
Rekomendujemy zakup polskich obligacji, akcji, a także złotego. Oprócz polskich aktywów zalecamy kupno czeskich ze względu na stabilną sytuację gospodarczą kraju. Ciekawym krajem są także Węgry, które znajdują się na ścieżce do poprawy sytuacji makroekonomicznej i fiskalnej. Groźba upadku Węgier została zupełnie oddalona dzięki podjętym przez rząd staraniom.
Dla inwestorów kluczową kwestią jest to, czy Polska zmierza do strefy euro. Data jest sprawą drugorzędną, ważna jest wiara w to, że tak będzie. Bo to oznacza, że np. inflacja w Polsce będzie pod kontrolą, a tego o wielu gospodarkach wschodzących (np. Brazylii, Turcji czy RPA) powiedzieć z całą pewnością nie można - dlatego złoty powinien dalej się wzmacniać.
Opłaca się kupowanie polskich obligacji ze względu na to, że za kilka lat będziecie w strefie euro. Do tego trzeba dodać to, jak Polska poradziła sobie z kryzysem - dla wielu moich rozmówców jest to miła niespodzianka, przyciągająca ich uwagę.
Ale jest jeden szkopuł - wbrew pozorom nie jest tak łatwo kupić polskie obligacje czy akcje. Dla inwestorów zagranicznych jedyną opcją są fundusze inwestycyjne - żaden z nich nie inwestuje tylko w polskie aktywa, wszystkie kierują pieniądze do całego regionu.
Inwestorzy zagraniczni są zainteresowani Polską, ale nie wszyscy mogą przyjść tu ze swoimi pieniędzmi. Ale dobrze, że na horyzoncie mamy prywatyzację.
Przez rok 2010 można przemknąć z dużym deficytem - to żaden dyshonor, bo większość krajów będzie miała taki sam problem albo większy.
Ale w 2011 roku rząd musi podjąć działania, bo inaczej inwestorzy zaczną zwracać na to uwagę i te kraje, które będą poprawiały sytuację fiskalną, będą doceniane.
Trzeba pamiętać, że takie rzeczy dzieją się błyskawicznie - w piątek wszystko jest OK, w poniedziałek inwestorzy panicznie wyprzedają aktywa danego kraju - to właśnie spotkało Grecję.
Dziś sytuacja wydaje się opanowana, ale nadal Europa Środkowa i Wschodnia to regiony bardziej ryzykowne niż rynki azjatyckie czy południowoamerykańskie.
Spodziewamy się, że stopa zwrotu z inwestycji w rynki wschodzące wyniesie w tym roku około 15 proc., przy 10 proc. z rynków rozwiniętych, ale poziom niepewności w przypadku krajów takich jak Polska jest największy - widełki stopy zwrotu zawierają się w przedziale od -10 proc. do 40 proc. na plusie.
@RY1@i02/2010/068/i02.2010.068.000.019c.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Costa Vayenas, główny ekonomista rynków wschodzących w UBS Wealth Management
główny ekonomista rynków wschodzących w UBS Wealth Management
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu