Praca Ukraińców pomaga naszej gospodarce
● Ukraińcy są zatrudniani głównie w rolnictwie i budownictwie, gdzie nie chcą pracować Polacy
● Rosnąca liczba zatrudnionych w naszym kraju pracowników ze Wschodu hamuje wzrost płac
● Dzięki ukraińskim gospodyniom i opiekunkom wiele Polek jest aktywnych zawodowo
Ukraińcy pracują głównie w rolnictwie, przy zbieraniu owoców i warzyw, wykonują prace pomocnicze w budownictwie i gospodarstwach domowych, jako sprzątaczki, opiekunki dzieci i osób starszych. Tak wynika z danych resortu pracy. Przy zbiorach zarabiają od 6 do 8 zł netto na godzinę, miesięcznie od 1 tys. zł do 1,5 tys. zł. Na budowie na rękę zarabiają około 2 tys. zł. Specjaliści z Ukrainy są tańsi niż nasi. Na przykład ukraiński spawacz za godzinę zarabia netto od 15 do 18 zł, Polak - 27 zł netto.
Takie zarobki są atrakcyjne dla Ukraińców. W Polsce zarabiają nawet cztery razy więcej niż we wsiach i miastach zachodniej Ukrainy, z których zdecydowana większość z nich pochodzi. Tam zarobki wahają się w okolicach 1 tys. hrywien (około 300 zł), czyli trochę więcej niż wynosi płaca minimalna na Ukrainie (869 hrywien). Średnia płaca na Ukrainie w styczniu 2010 r. wynosiła 1916 hrywien (około 700 zł), a stopa bezrobocia 9,4 proc.
- Część Ukraińców, którzy pracują w Polsce, u siebie nie ma żadnej w pracy - mówi Jurij Tokar, kierownik wydziału konsularnego ambasady ukraińskiej w Warszawie.
Tłumaczy, że to m.in. dlatego coraz więcej z nich chce podjąć zatrudnienie w Polsce. Nie bez znaczenia jest też trudna sytuacja gospodarcza Ukrainy w okresie kryzysu.
Dla polskich pracodawców napływ coraz większej liczby Ukraińców jest dobrą informacją. Nie tylko dlatego, że dzięki temu mogą taniej zatrudniać pracowników. Dla przedsiębiorców ważne jest też to, że cudzoziemcy są bardziej mobilni od Polaków. Na przykład po zakończeniu prac polowych na Mazowszu od razu mogą udać się do pracy w Wielkopolsce. Jest tak m.in. dlatego, że przyjeżdżają sami, bez rodzin. Nie protestują też, gdy zostają dłużej w pracy. Zarabiają za godzinę i zależy im na wyższych zarobkach.
Praca Ukraińców jest też dobra dla naszej gospodarki. Czasami wręcz warunkuje funkcjonowanie niektórych jej dziedzin. Z cyklicznych badań GUS wynika, że tzw. nierejestrowane miejsca pracy (często podejmowane przez imigrantów) powstają najliczniej w gospodarstwach domowych. Zakaz czy ostre ograniczenie pracy Ukraińców w Polsce pozbawiłoby możliwości pracy dużej liczby wykwalifikowanych pracowników, zwłaszcza kobiet. Obecnie dzięki temu, że pracownicy ze Wschodu zajmują się starszymi osobami czy dziećmi, mogą one pracować. Tak samo jest np. w budownictwie czy rolnictwie.
- Bez Ukraińców nasze owoce by zgniły, a my jedlibyśmy znacznie droższe norweskie jagody i hiszpańskie truskawki, zbierane zresztą przez Polaków - mówi profesor Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.
Cudzoziemcy, pracując za niższe stawki, obniżają też koszty pracy, a przez to ceny. Ich praca hamuje też, co bardzo ważne dla firm, roszczenia płacowe.
Profesor Antoni Rajkiewicz z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego jest zwolennikiem dalszego otwierania naszego rynku dla cudzoziemców spoza UE.
- Należy rozważyć wydłużenie do dziewięciu miesięcy możliwości zatrudniania m.in. Ukraińców w Polsce - mówi prof. Antoni Rajkiewicz.
Jego zdaniem rząd powinien też ustalać, jakich fachowców potrzebuje nasza gospodarka, i umożliwiać przez pewien czas przyjazd każdemu, kto zechce pracować. Potrzebujemy stałego napływu nowych pracowników, bo starzejemy się jako społeczeństwo.
@RY1@i02/2010/062/i02.2010.062.183.005a.001.jpg@RY2@
Zatrudnianie cudzoziemców w Polsce
Paweł Jakubczak
pawel.jakubczak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu