Założenia Rostowskiego były zbyt pesymistyczne
Kiedy rząd zakładał, że deficyt może wynieść w tym roku 52 mld zł, pojawiło się sporo głosów, że rząd specjalnie go zawyżył - po to by za kilka miesięcy ogłosić sukces, bo deficyt będzie jednak mniejszy. Czy te informacje to potwierdzenie tamtych opinii?
Nie sądzę. Raczej wynika to stąd, że kiedy pod koniec 2008 roku rząd przygotowywał budżet na 2009 rok, budowano go na bardzo optymistycznych założeniach. Nie zmieniono ich nawet, gdy stało się ewidentne, że przestają być realistyczne. Rząd i minister finansów się na tym przejechali. Zostali zmuszeni do tego, by pół roku później nowelizować budżet. Więc przygotowując kolejny, nie chcieli powtórzyć tamtego błędu. Uznano - moim zdaniem słusznie - że lepiej przyjąć założenia konserwatywne.
Niekoniecznie. Tym bardziej że poprawa sytuacji w Europie i na świecie zaczęła się dopiero w drugim kwartale ubiegłego roku. Dane o drugim kwartale były znane dopiero w trzecim kwartale. A więc już po przyjęciu noweli budżetowej i gdy już praktycznie kończy się prace nad projektem kolejnego budżetu. Sytuacja cały czas była wtedy mało ciekawa. Dlatego były podstawy do przyjęcia konserwatywnych założeń. A lepiej jest mieć gorsze założenia, a lepszy wynik. Gorzej byłoby, gdyby znów rząd był zmuszony do noweli.
Niewielki. Bo nie można ignorować faktu, że deficyt całego sektora finansów publicznych wynosi blisko 100 mld zł.
Nie ma. Bo dług publiczny ciągle rośnie. Poprawa o 10 czy 15 mld w takiej sytuacji jest niewielką poprawą.
Nie, dla nich zdecydowanie ważniejszy jest deficyt całego sektora, a nie budżetu.
Takie, że nieco zmniejsza ryzyko dużej destabilizacji. Ale dużego znaczenia nie ma. Bo ciągle dług rośnie, a koszt obsługi tego długu jest wysoki. Teraz dużo się mówi o sytuacji Grecji czy Hiszpanii. Ale nie zauważa się, że oprocentowanie długu hiszpańskiego jest tylko o 1 punkt procentowy wyższy niż niemieckiego. A oprocentowanie polskiego długu jest blisko o 3 proc. wyższe. Czyli ocena przez rynki finansowe Polski jest dużo gorsza niż Hiszpanii czy Grecji.
@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.003b.001.jpg@RY2@
Fot. Artur Chmielewski
Stanisław Gomułka
*prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, główny ekonomista BCC
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu