Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Budżet ma się lepiej

29 czerwca 2018

Szybszy wzrost gospodarczy, wyższa inflacja i pewny już zysk z NBP - to główne powody, dla których dochody budżetu w tym roku mogą być wyższe niż ostrożnie zaplanowane 249 mld zł.

Stąd bierze się optymizm ekonomistów: jest szansa, że wyższe wpływy przełożą się na zmniejszenie deficytu i nie będzie on tak duży, jak ten zapisany w budżecie. - Są powody, żeby tak sądzić. Według naszych ostrożnych prognoz deficyt może spaść do 39,5 mld zł w tym roku wobec planowanych 52,2 mld zł - mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Najbardziej pewnym elementem w tej układance jest wpłata z zysku Narodowego Banku Polskiego. Rząd w ogóle jej nie uwzględniał, gdy tworzył budżet. Dziś już wiadomo, że NBP wpłaci przynajmniej 2 - 4 mld zł.

Budżetowi może też sprzyjać poprawa koniunktury w gospodarce. Rząd w budżecie założył, że PKB wzrośnie w tym roku zaledwie o 1,2 proc. Teraz szacuje już 3-proc. wzrost.

- Na pewno założenia makroekonomiczne do budżetu były wyjątkowo konserwatywne. Praktycznie zakładano, że poziom dochodów w 2010 roku będzie zbliżony do tego z 2009 roku. Teraz można przypuszczać, że dochody będą wyższe, co pozwoli na zmniejszenie deficytu - mówi Mirosław Gronicki, były minister finansów w rządzie Marka Belki.

Szybszy wzrost pomoże budżetowi, ale pod jednym warunkiem: przyspieszenie gospodarcze powinno wynikać w głównej mierze z większego popytu krajowego. - Bo ważniejsza od samej dynamiki wzrostu PKB jest jego struktura - podkreśla Gronicki. Jeśli PKB będzie rósł dzięki rozwijającemu się eksportowi, budżet nie zobaczy z tego ani złotówki. Zarobi, gdy za wzrostem gospodarczym będzie stała większa konsumpcja. - Gdy jej dynamika będzie niska, wpływy z VAT mogą być mniejsze, niż zakładano wcześniej - mówi były szef resortu finansów.

Według Piotra Bielskiego, ekonomisty BZ WBK, jest szansa na to, że wpływy z podatków pośrednich będą nieco wyższe od zakładanych. - Dane za ubiegły rok dotyczące popytu krajowego były zaskakująco dobre. To kolejny powód, by w sprawie tegorocznych dochodów być optymistą - mówi. I zwraca uwagę na jeszcze jeden czynnik: zaniżoną prognozę inflacji w ustawie budżetowej. Zapisano w niej, że średni wzrost cen wyniesie w tym roku 1 proc. Ale gdy na potrzeby tzw. programu konwergencji rząd przeliczył wszystko na nowo, wyszło mu 2,1 proc. A wyższe ceny to także większe wpływy z podatku VAT.

Zdaniem Mirosława Gronickiego zapowiedź niższego deficytu to oczywiście pozytywny sygnał. Ale dziura w budżecie nadal będzie duża.

- Trzeba jednak pamiętać, że od tego roku mamy inną definicję deficytu. Nie uwzględnia ona już środków unijnych. Gdyby je dodać jak w roku ubiegłym, plan deficytu zakładałby nie 52,2 mld zł, ale ponad 60 mld zł. W porównywalnych do 2009 roku warunkach dziura w budżecie nie spadnie więc do 35 - 40 mld zł, ale do około 50 mld zł. A to nadal dwa razy więcej niż w 2009 roku - mówi były minister finansów. I dodaje, że rzetelne prognozy wykonania budżetu będzie można przedstawiać dopiero po danych za pierwszy kwartał.

@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.003a.001.jpg@RY2@

Fot. Marcin Łobaczewski

Rząd zaplanował dochody budżetu na 249 mld zł

spadnie ryzyko, że relacja długu publicznego do PKB przekroczy 55 proc. Oddala się więc widmo, by w 2012 r. wprowadzać procedury ostrożnościowe, czyli np. zamrażać pensje w budżetówce

rząd wyemituje mniej obligacji, a to z kolei oznacza, że banki, które do tej pory chętnie je kupowały, będą teraz mieć więcej kapitału z przeznaczeniem na kredyty

wzrośnie wiarygodność Polski, dzięki czemu pewnie umocni się złoty. Zyskają ci, którzy mają kredyty w walutach obcych. Ponadto stanieją zagraniczne wyjazdy wakacyjne

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

współpraca Kamila Wronowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.