Dziennik Gazeta Prawana logo

To plan dla rządu, a nie obietnica raju

3 lipca 2018

To plan uzdrowienia finansów czy unowocześnienia polskiej gospodarki?

Polska gospodarka już jest konkurencyjna, o tym świadczą wyniki za zeszły rok. Plan zawiera trzy części: konsolidację finansów, działania rozwojowe i sprawne państwo. One tworzą całość, bo bez konsolidacji nie można się rozwijać. Obciążenie gospodarki długiem byłoby coraz bardziej odczuwalne ,i z tym problemem trzeba sobie poradzić.

Każdy ma prawo do swoich opinii. Ale co niby jest bajką Andersena?

W tym sensie, że jest to zestaw gotowych działań, które od razu są wdrażane i zaczynają działać, to profesor ma rację. Ale do połowy roku mają być założenia do projektów ustaw, a do końca roku gotowe ustawy. To w tej chwili plan dla rządu.

To nie jest projekcja obniżania deficytu i długu. Podstawowa rzecz, jakiej tu nie ma, to założenia makroekonomiczne. Przecież nie jest tak, że bez względu na to, co się stanie w gospodarce, w jej otoczeniu czy na rynku pracy, samo wprowadzenie tych działań obniży deficyt do poziomu poniżej 3 proc. PKB. Jeśli ktoś uważa, że sam plan bezwarunkowo powinien zapewnić nam powszechne szczęście i dobrobyt, to faktycznie tak nie jest.

Właśnie go dopracowujemy przy okazji aktualizacji planu konwergencji, czyli spełnienia kryteriów z Maastricht. Jutro ma go przyjąć rząd.

W sensie politycznym może tak. Ale bez względu na to, czy premier by się zdecydował na prezydenturę, czy nie, tego rodzaju działania są potrzebne, konieczne. Trzeba wprowadzić regułę budżetową, wziąć się za upowszechnianie systemu emerytalnego, zastanowić nad reformą KRUS, wydłużeniem wieku emerytalnego. Do tego wiele działań rozwojowych.

Ze wzrostu, ale także w odsztywniania struktury wydatków publicznych. By to ocenić, plan należy wpasować w konkretny scenariusz gospodarczy. W 2009 r. dochody podatkowe były około 10 mld zł większe, niż przewidzieliśmy w nowelizacji. To pokazuje, że dyskusję, czy i jak zejść poniżej 3 proc. PKB, trzeba włożyć w konkretne ramy makroekonomiczne. Naszym zdaniem zmniejszenie deficytu do tego poziomu w 2012 r. jest realne, choć z pewnością jest tu wiele ryzyk.

Do tej pory było tak, że gdy tylko była możliwość podwyższania wydatków w tzw. dobrych czasach, robiono to. Potem dochody spadały, a wydatki pozostawały i pojawiał się problem dużego deficytu i wzrostu długu. Właśnie po to, by tego uniknąć, ma być reguła wydatkowa. Ta docelowa reguła ogranicza wzrost wydatków w tzw. dobrych czasach, gdy PKB szybko rośnie i te wydatki działają procyklicznie, ale jednocześnie pozwala je bardziej zwiększać, gdy wzrost spowalnia, co sprzyja podtrzymywaniu wzrostu i jego przyspieszaniu.

Właśnie dlatego robimy to teraz, by dużo wcześniej uzyskać na to zgodę. By przygotowanie budżetu na przyszły rok mogło odbywać się według nowych, bezpiecznych reguł.

@RY1@i02/2010/021/i02.2010.021.000.005c.001.jpg@RY2@

Fot. Artur Chmielewski

Ludwik Kotecki, wiceminister finansów

wiceminister finansów

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.