Kursem złotego rządzą emocje i spekulanci
Polską walutę i obligacje skarbowe pokochali ci sami gracze
Wczoraj złoty najpierw był najsłabszy wobec euro od 30 miesięcy i przebił 4,60 zł, by pod koniec dnia wzmocnić się do 4,5 zł. Kursem rządzą emocje i spekulanci. Gdyby rządził strach przed problemami polskiej gospodarki, to przy okazji słabnącego złotego rosłaby rentowność polskich obligacji i trudno byłoby je sprzedać, a na rynku długu sytuacja jest jak najbardziej stabilna.
Pretekstem do przeceny złotego była informacja o obniżeniu perspektyw ratingu dla Czech, Bułgarii, Litwy i Łotwy. - Inwestorzy zwłaszcza źle odebrali informację o zagrożeniu oceny Republiki Czeskiej. Tamtejsza korona często jest wyznacznikiem kursu w regionie - mówi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ. Sama informacja o możliwym obcięciu ratingu nie zagraża bezpośrednio Polsce. Niedawno przedstawiony budżet na rok 2012 r. wywołał pozytywne opinie agencji ratingowych, które uznały, iż jest on zbieżny z aktualnym ratingiem A2/A- dla Polski. Pozytywna jest też ostatnia opinia MFW o polskich finansach i gospodarce. Jednak w perspektywie trendu w regionie nie pomogło to naszej walucie.
Choć oprócz złotego osłabiały się waluty innych krajów regionu, to złoty bił rekordy, nawet węgierski forint tracił wolniej. Słabszy niż wczoraj był na przykład w listopadzie. Podobnie korona, ona także kilka tygodni temu była słabsza niż wczoraj. - Tracimy na tym, że jesteśmy dużym płynnym rynkiem - kwituje Arkadiusz Urbański, ekonomista Pekao SA. Łatwo do nas wejść, łatwo wyjść, łatwo zagrać na osłabienie lub wzmocnienie. Tak było w 2008 i 2009 r. Najpierw inwestorzy grali na wzmocnienie, a później w 2009 r. na spadek kursu PLN. Także wtedy nie było podstaw do takiego osłabiania się naszej waluty. Ale tak samo jak obecnie rozjechała się wycena polskiego długu i złotego. Wprawdzie na początku 2009 r. rentowność 10-letnich obligacji minimalnie przebiła 6 proc., ale szybko przestała rosnąć i gwałtownie spadła. A kurs złotego szalał. Teraz rentowność dziesięciolatek podeszła pod 6 proc., ale progu nie przebija, gdy złoty wciąż jest pod presją spadków. - Jest ogromny popyt na nasze papiery dłużne - podkreśla Arkadiusz Urbański. - Wczorajsza aukcja zamiany spotkała się z dużym zainteresowaniem inwestorów, szczególnie obligacje zmiennokuponowe oraz indeksowane wskaźnikiem inflacji - dodaje. Inwestorzy zgłosili popyt o wartości 7 mld zł. Resort finansów zbył papiery za niemal 5 mld zł. Nasze obligacje są szczególnie ciekawym papierem dla inwestorów z Azji (może tych samych, co grają na osłabienie złotego), dają więcej zarobić niż papiery dłużne Niemiec czy Francji, a są także mało ryzykowne.
@RY1@i02/2011/242/i02.2011.242.00000040e.803.jpg@RY2@
Jak się przeprowadza atak spekulacyjny na walutę
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu