Nie ma problemu sfinansowania długu w 2012 roku
Większość potrzeb pożyczkowych już zrealizowaliśmy - mówi Ludwik Kotecki, wiceminister finansów
Najnowsza prognoza MFW dla Polski potwierdza, że wzrost wyniesie ok. 2,5 proc. Ale jest też związane z sytuacją zewnętrzną ryzyko dla tej prognozy. I my, jako kraj, nie możemy go kontrolować, a jedynie przekonywać, by 27 krajów UE doprowadziło do przyjęcia takich rozwiązań, które uspokoją rynki.
On nie wykluczył ryzyka, ale je osłabił i prawdopodobieństwo czarnego scenariusza nie rośnie. Zobaczymy, co będzie dalej, gdy zapowiedzi ze szczytu będą zamieniane w konkretne zobowiązania. Pierwsze reakcje rynków były umiarkowanie pozytywne.
Złoty ma mocne fundamenty, ale jeśli chodzi o ruchy spekulacyjne czy rykoszetowe, to są one wynikiem sytuacji w regionie i strefie euro. Trudno przesądzać, jaki będzie scenariusz. Nie wykluczałbym także aprecjacji złotego. A jeśli chodzi o dług, to mamy wciąż spory zapas po stronie kursu. Pojawia się pytanie o kurs do wyliczania poziomu długu i jego relacji do PKB, a zwłaszcza uruchamiania działań sanacyjnych przewidzianych w ustawie - ale to dyskusja o regułach na przyszłe lata, nie na dziś.
Kurs to tylko jeden składnik równania. Jest jeszcze realny PKB, pewnie trochę wyższy niż prognozowane 4 proc., jest nominalny poziom PKB. Nie wykluczam, że wynik sektora finansów publicznych, który też decyduje o poziomie długu do PKB, będzie lepszy, niż prognozy.
Deficyt sektora to także wynik samorządów i sektora ubezpieczeń społecznych. Największą niewiadomą są samorządy, bo pod koniec roku ich wydatki są najwyższe. Ale z informacji o projektach budżetów można wnioskować, że część wydatków przesuwają na 2012 r., więc deficyt w tym może być niższy.
To mała różnica w ocenie. Zresztą oni podkreślają, że tempo zmniejszania deficytu jest bardzo duże. I gdyby doszło do czarnego scenariusza gospodarczego, działania sanacyjne mogłyby się odbić na wzroście, który jest efektem elastyczności i odporności naszej gospodarki.
Sporą część, a to jeszcze nie koniec roku. Mamy też w zapasie elastyczną linię kredytową. W najgorszym razie możemy sprzedawać krótkoterminowe papiery dłużne. I nawet gdyby rzeczywiście doszło do czarnego scenariusza, to poradzimy sobie bez kłopotu.
@RY1@i02/2011/239/i02.2011.239.00000030k.802.jpg@RY2@
Wojciech Górski
Ludwik Kotecki
Rozmawiał Grzegorz Osiecki
Współpraca Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu