Dziennik Gazeta Prawana logo

Grad i Belka sponsorami budżetu 2012

1 lipca 2018

Resort finansów liczy, że dziurę w budżecie zasypie pieniędzmi z zysku NBP i dywidendy z państwowych spółek. Mało prawdopodobne są za to zmiany w podatkach dochodowych - nie ma czasu na ich przeprowadzenie

Niekończące się zawirowania w strefie euro oraz widmo spowolnienia gospodarczego, krążące nad Starym Kontynentem i Stanami Zjednoczonymi, nie na żarty wystraszyły ministra finansów Jacka Rostowskiego. Tuż przed długim weekendem przedstawił on trzy scenariusze mniejszego wzrostu w wydaniu Polski. Pierwszy, zwany optymistycznym i - zdaniem ekonomistów - najbardziej prawdopodobny, zakłada spadek wzrostu PKB z obecnych 4 proc. do 2,5 - 3 proc. Wtedy dochody państwa spadłyby o 5 - 6 mld zł.

Z uzupełnieniem takiego ubytku nie powinno być kłopotów. Z pomocą budżetowi będzie mógł przyjść hojny NBP. W obecnej wersji projektu budżetu na 2012 r. zapisano, że wpłata z zysku banku centralnego wyniesie zero złotych, ale wszystko wskazuje na to, że będzie kilkumiliardowa. Drugie koło ratunkowe rzucą rządowi spółki Skarbu Państwa. Resort finansów zapisał w projekcie, że z tytułu dywidend w 2012 r. pozyska 4 mld zł. Tymczasem już widać, że wiele firm osiągnie rekordowe zyski za 2011 r. - pójdą one na wsparcie budżetu i innych akcjonariuszy. Takie zapowiedzi już słychać m.in. w PZU.

Jeśli z gospodarką będzie gorzej, czyli wzrost PKB nie przekroczy 2,5 proc., Rostowski będzie musiał szukać dodatkowych dochodów i oszczędności. Ale raczej nie będą to podatki dochodowe, bo na ich zmianę nie ma czasu - trzeba by tego dokonać przed końcem listopada. A ewentualne zyski z korekty ulg podatkowych, co jest najczęściej wymienianą propozycją, dałyby pozytywne efekty dopiero w budżecie na rok 2013. Dopiero wtedy fiskus nie musiałby zwracać pieniędzy podatnikom z tytułu ulg.

Dlatego bardziej prawdopodobne, że w razie potrzeby minister finansów będzie zmniejszał wydatki. Być może na jego celowniku znajdą się nauczyciele - jedyna grupa na garnuszku państwa, której nie objęło zamrożenie płac. W 2012 r. we wrześniu ich pensje mają wzrosnąć o 3,8 proc. Zablokowanie podwyżki to automatycznie mniejsze wydatki. - Każdy scenariusz jest możliwy. Uważam jednak, że wycofanie się z podwyżek byłoby nieuzasadnione - mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Inne możliwości, jakie ma minister finansów, to zmiany w becikowym, które kosztuje ok. 400 mln zł rocznie, czy zawieszenie w całości bądź części składki na OFE w 2012 r., co dałoby nawet 9 mld zł. Rząd mógłby się też pokusić o zmianę mechanizmu waloryzacji rent i emerytur i zostawić wskaźniki podwyżki jedynie o inflację, bez uwzględniania wzrostu wynagrodzeń.

W najgorszym z punktu widzenia podatników scenariuszu, w którym minister finansów założył przyszłoroczny wzrost PKB na poziomie 1 proc., ratowanie budżetu może być jeszcze bardziej bolesne. W górę poszłyby VAT lub składka rentowa. Traktowane jest to jako krok ostateczny, bo wyhamowałoby i tak powolny już wzrost gospodarczy.

Zdaniem ekonomistów scenariusz recesji jest mało prawdopodobny. - Zakłada rozpad strefy euro, a to projekt politycznie istotny i przez kilka lat będzie reanimowany - mówi Ernest Pytlarczyk, główny analityk BRE Banku.

Bardziej realne są dwa pierwsze warianty zakładające wzrost niższy niż w tym roku, ale wyższy niż średnia w UE. - Zapewne będzie to 2,5 proc. - podkreśla główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka. Wariant recesyjny trzeba przygotować, ale lepiej nie mówić o nim za dużo i za głośno. To może bowiem wystraszyć ludzi i zwiększyć prawdopodobieństwo nadejścia chudych lat.

@RY1@i02/2011/219/i02.2011.219.00000040b.803.jpg@RY2@

Trzy warianty budżetu na 2012 rok według Rostowskiego

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.