Wysoko kształceni bezrobotni
Więcej niż co dziesiąta osoba bez pracy skończyła studia
W statystykach urzędów pracy przybywa ich szybciej niż osób bez kwalifikacji.
Pod koniec września było 213 tys. bezrobotnych z dyplomem wyższej uczelni - wynika z najnowszych danych resortu pracy. W ciągu roku ich liczba zwiększyła się o 11,6 proc. Tymczasem liczba bezrobotnych z wykształceniem policealnym i średnim zawodowym urosła o 3,3 proc., ogólnokształcącym - o 2,5 proc., gimnazjalnym - o 1,1 proc., a z zasadniczym - o 0,4 proc.
- To efekt rozwoju edukacji, za którym nie nadąża popyt na pracę - uważa prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Od 2000 r. liczba wyższych uczelni wzrosła o 48 proc. - do 460, a studentów do 1 mln 841 tys., o ponad 16 proc.
Do bezrobocia wśród absolwentów uczelni przyczynia się też zła struktura kształcenia. Co roku przybywa humanistów, ekonomistów i marketingowców, choć rynek jest nimi od lat nasycony. - Potrzeba nam inżynierów - mówi prof. Zenon Wiśniewski z UMK. Chętnych na studia techniczne jest za mało, gdyż są one trudne.
Podobny problem mają inne kraje UE, np. w Hiszpanii stopa bezrobocia wśród takich osób wynosi 10,5 proc., w Irlandii - 6,8 proc.
Janusz K. Kowalski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu